BIEDA I CIERPIENIE
Witam!
Kiedy ostatnio wstałem, przypadkiem wyjrzałem przez
okno i zobaczyłem jak
pewien człowiek przeszukuje kosze na śmieci u mnie
pod blokiem. Kiedy widzi
się co takiego, to naprawdę serce boli, że jedni
muszę szukać sposób na
przeżyciu w śmietniku a inni już nawet nie chodzą po
sklepach bo mają już
wszystko. Chciałbym móc pomóc, ale sam znam swoją i
rodzinną sytuację
materialną, pożyczki itd. Ale przecież nie można
przejść obojętnie.
Zastanawia mnie jaki sposób podejścia do takich
sytuacji jest sprawiedliwy?
Pamiętam jak kiedyś wytłumaczył mi pan, że w
niektórych sprawach rozgrywa
się sąd Boży. Ale czy to jest aby adekwatny sposób
podejścia do wyżej
opisanego widoku biednego człowieka? Chciałbym
bardzo poznać pańskie zdanie?
Może mi to bardzo pomoże w zrozumieniu problemu.
Pozdrawiam!
ODPOWIEDŹ:
Witaj przyjacielu,
Dobrze jest współczuć i pomóc, ale nie jest dobrze tym
się zagryzać i czuć się w jakikolwiek sposób winnym,
czy zobowiązanym wyrwać takiego kogoś z jego sytuacji.
Obojętność jest skrajnością, ale poczucie winy, że nie
jest się w stanie pomóc to inna skrajność.
Każdy człowiek ma swoje własne życie do przeżycia i
nikt za nikogo nie może jego życia przeżyć.
Każdy jest zobowiązany nieść pomoc na ile prawdziwie
potrafi i jest w stanie, ale jak coś przekracza jego
możliwości, to nie powinien mieć wyrzutów sumienia.
Tacy ludzie, którzy szukają po śmietnikach są często w
mniejszym lub większym stopniu umysłowo, albo chorzy,
albo niesprawni.
Niektórzy z nich mają więcej od ciebie, ale szukają po
śmietnikach ze sknerstwa, albo uważają, że ludzie
wyrzucają rzeczy, które mogą się jeszcze przydać i
robią to dla zabicia czasu, na przykład samotni
renciści.
Statystyki mówią, że około 10% ludzi choruje na
schizofrenie, a zaledwie połowa się leczy.
Schizofrenia ma różne objawy i nasilenia i niektórzy
funkcjonują bez leczenia, inni muszą się leczyć, bo
bardzo cierpią, albo są nie do wytrzymania.
Takim ludziom trudno jest pomóc, ale to nas z pomocy
im nie zwalnia, trzeba jednak pamiętać, że nikt oprócz
Boga im losu nie zmieni, a więc modlić się za nich
jest rzeczą konieczną.
Na pewno zapytasz teraz, dlaczego Bóg to dopuszcza i
jak może On na to patrzeć.
Otóż, Pan Bóg widzi w każdym ludzkim cierpieniu powód
i cel, dlatego sprowadza cierpienie i je toleruje.
Cierpienie bowiem jest metodą oczyszczającą i
uświęcającą dla duszy. Oczywiście jak dusza podda się
temu oczyszczeniu. jedni znoszą cierpienie spokojnie,
pokornie dźwigają przeciwności losu z cierpliwością i
po przejściu testu i próby, a być może zasłużonej tez
kary wychodzą z testu oczyszczeni, uświęceni i
błogosławieni, a co za tym idzie z poprawą losu na
lepsze.
Natomiast inni buntują się narzekają i owo
cierpienie, zamiast być dla nich oczyszczeniem
przynoszącym błogosławieństwo, staje się dla nich
przekleństwem i automatyczną karą za bunt. I dla tych
cierpienie niema końca.
(Apokalipsa 3:19 Heb.12:6-11)
Tak więc pośród żebraków i tych co nie żebrają, ale
szukają po śmietnikach są różne typy, jedni są
upokorzeni dla ćwiczenia pokory, inni ukarani za
pychę, jeszcze inni dźwigają przekleństwo
nieuleczalnej choroby psychicznej.
Hiob był poddany próbie pokory, pomimo tego, że był
człowiekiem sprawiedliwym spotkało go to co spotyka
grzeszników. Bo dobrze i łatwo jest być sprawiedliwym jak wszystkiego ma się pod dostatkiem, dlatego koniecznym było, aby sprawdzić sprawiedliwość Hioba w biedzie, chorobie i w pogardzeniu przez innych.
Diabeł zażądał, aby poddać pokorę i sprawiedliwość Hioba próbie. Pozwolił więc Pan Bóg, aby diabeł zadał Hiobowi wszelkie cierpienie z wyjątkiem śmierci.
Hiob mógł zbuntować się przeciw Bogu i
zarzucić Bogu niesprawiedliwość, co wielu cierpiących
czyni i dlatego tkwią w swoich cierpieniach bez końca. Natomiast Hioba
cierpienie obróciło się w błogosławieństwo podwójne,
bo cierpliwie i pokornie przyjął próbę i zdał egzamin
pokory. Bo powiedział, że Bóg dał i Bóg zabrał i wolno
Mu, i błogosławił Bogu po mimo wszystko. Obok próby pokory, którą przechodził Hiob, przechodzili ją też wszyscy Hioba znajomi i uprzedni przyjaciele i towarzysze w powodzeniu. Wielu z nich okazało się niewiernymi przyjacielami, bo wszycy wzgardzili Hiobem.
Bo wszystkich Pan Bóg sprawdza i poddaje próbie, tych co cierpią i tych co na nich patrzą. Pan Bóg posługuje się tak tymi, którzy są pokorni jak i tamtymi buntownikami, a szczególnie tych sprawdza, których
powołuje. I tak "Wielu jest powołanych, ale mało wybranych".
Los każdego człowieka jest w ręku Boga i nawet jak taki żebrak z pychą nie daje się oczyścić
cierpieniem, to nie wolno nam wydawać sądów, bo nie mamy pojęcia co w życiu tego człowieka miało miejsce i jak Pan Bóg go prowadzi. Jest to bowiem między nim i Bogiem, a
drugiemu człowiekowi nic do tego.
Dla nas każde cierpienie i każdy cierpiący jest kamieniem. Albo
"kamieniem potknięcia", albo "kamiennym stopniem" wzrostu duchowego na wąskiej i kamiennej "Drodze na górę Karmel" do zbawienia, poprzez
miłość dla Boga i dla bliźniego.
Z jakiegokolwiek więc powodu są oni na marginesie
społecznym i cierpią, dla nas są oni próbą naszej
cierpliwości, pokory, wyrozumiałości i miłości.
- Szczęść Boże!
|