Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




GŁOSZENIE EWANGELII

Witam!
Ostatnio na jednej ze stron o tematyce chrześcijańskiej przeczytałem:
Każdy z nas codziennie powinien sobie powtarzać słowa świętego Pawła:
"Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii"
W jaki sposób powinno się głosić Dobrą Nowinę (Ewangelię), jak to rozumieć, czy chodzi tu o cytowanie Pisma Świętego Ludziom ??? Proszę o pomoc w zrozumieniu!

P.S. Wracając do poprzedniego mojego maila, wydaje mi się, że zawsze powinno się dziękować komuś za pomoc, dlatego teraz też dziękuje. :)

Pozdrawiam Serdecznie !!!

ODPOWIEDŹ:

Witaj przyjacielu,
Ja myślę, że ktoś tu trochę przesadził i nie zupełnie rozumie różnicę miedzy każdym z nas i apostołem Pawłem.
Nie każdy ma powołanie do głoszenia Ewangelii. Do głoszenia Ewangelii trzeba mieć dar i powołanie.

Trzeba też rozumieć, że w czasach apostoła Pawła Chrześcijaństwo dopiero się ukazało na rynku tego świata - że tak się wyrażę.
Dzisiaj chrześcijaństwo jest już rozpowszechnione wystarczająco, Biblia jest dostępna wszystkim, a ewangelizowanie krajów jeszcze nie znających chrześcijaństwa to należy do powołanej przez Boga instytucji kościelnej. Pan Bóg ustanowił w tym celu instytucję kościelną i nią się posługuje, aby rozpowszechniać Ewangelię po całym świecie. Tak więc wszyscy nie możemy i nie powinniśmy równać się z apostołem Pawłem.

Ale to nie znaczy, że wszyscy nie powinniśmy dawać dobrego chrześcijańskiego przykładu, do tego wszyscy jesteśmy zobowiązani. Dawanie przykładu i dawanie świadectwa wiary to tak - to jest obowiązkiem każdego chrześcijanina, ale ewangelizowanie to wielka odpowiedzialność i nie każdy powinien się do tego poczuwać tylko dlatego, że apostoł Paweł powiedział te słowa.
Jeśli Bóg udzieli ci daru apostolstwa to On sam cię do tego tak przygotuje, że będzie to dla ciebie rzecz naturalna i zupełnie spontanicznie będziesz to czynił jako z powołania, a nie z własnego wyboru. Powołanie Boże tym właśnie się charakteryzuje, że człowiek wie i jest pewien co ma robić i jak ma to robić. A jest to w nim tak silne, że wręcz nie może nic innego robić, ale to do czego Bóg go powołuje. Bóg daje wlaną zdolność do służby Ewangelii i do głoszenia Dobrej Nowiny.

Skoro tego w tobie niema sposobem naturalnym to bądź spokojny, Bóg cię na razie do tego nie powołuje, a jeśli cię nie powołuje to znaczy, że nie będzie tego od ciebie oczekiwał.
Jeśli jednak weźmiesz sobie do serca i zechcesz służyć głoszeniu ewangelii bez powołania to istnieje obawa, że zbłądzisz i popadniesz w fałsz (Jakuba 3:1). Biada więc temu kto łapie się za głoszenie Ewangelii bez powołania, tak samo jak biada temu kto unika głoszenia Ewangelii mając do tego powołanie.

Z mojej obserwacji, to jasno wynika, że Bóg powołuje cię na razie do nawrócenia, bo sposobem naturalnym wzbudza w tobie pragnienie wiedzy, dlatego szukasz i znajdujesz.
Pan Jezus powiedział:
Jan 6:44
"Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym."

Nikt nie zainteresuje się zbawieniem duszy jak go Ojciec do tego nie powoła, dlatego głoszenie Ewangelii tym, których Bóg do zbawienia nie pociąga nic nie da. Takim ludziom trzeba tylko dawać świadectwo. Jaka dawać to świadectwo?
Przede wszystkim nie brać udziału w ich grzechach, ale dawać im do zrozumienia, że to co oni robią jest sprzeczne z wolą Bożą.

Można z nimi przebywać, ale nie wolno mieć z nimi społeczności, czyli nie mieć z nimi wspólnego języka. Nie wolno być biernym i tolerować ich, na przykład udawać, że się nie dostrzega grzechu i traktować ich tak jakby nie byli grzesznikami.
Chodzi bowiem o to, że jeśli Bóg powoła do nawrócenia którego z tych grzeszników, aby Bóg mógł mu pokazać ciebie za przykład i aby mógł się tobą posłużyć w nawróceniu tamtego 1. L. Piotra 2:12

Dawanie świadectwa jest więc wielką służbą i sztuką, trzeba to czynić w zachowaniu wszystkich zasad i przykazań Bożych, okazując troskę i miłość, ale przy tym nie dać zielonego światła do grzechu. W ten sposób głosisz Ewangelię, bez cytatów, ale przykładem w sytuacjach życia codziennego. Na przykład w potocznej mowie używać słów takich jak "Chwała Bogu", "Dzięki Bogu", "niech Bóg broni", omijać wzywania Imienia Pana Jezusa nadaremno i wszystkich innych słów i tematów, które są obrazą dla Boga. Bronić tego co słuszne, mieć odwagę powiedzieć komuś kto właśnie powiedział coś brzydkiego "Bóg to usłyszał".

Uświadamianie ludzi o istnieniu Boga, o Jego obecności zawsze i wszędzie jest wspaniałą formą dawania świadectwa o tym, że Bóg jest i że od Niego wszystko jest uzależnione. Po prostu przy nadarzających się sposobnościach i to w sposób wyłącznie naturalny dawać ludziom świadectwo, że kochasz Boga i pragniesz wykonywać Jego wolę. Wcale nie musisz ludzi uczyć co mają robić, ale raczej dawaj siebie za przykład, że ty tego i tamtego nie zrobiłbyś ze wzglądu na miłość dla Boga.
Nie czyń wysiłków, aby prowokować sytuacje, aby dać świadectwo, bo to bardzo szybko doprowadzi do pychy religijnej. Bóg sam postawi cię w sytuacji, gdzie będziesz miał sposobność dać świadectwo. Przykładem są Świadkowie Jehowy, chodzą po domach, niby jako przykład pierwszych chrześcijan i wmawiają ludziom na siłę swoje nauki - to jest sztuczne i fałszywe. Oni nie mają powołania, ale czynią to z własnej ambicji religijnej i wychodzą z tego przeróżne bluźnierstwa.
My żyjemy w czasach końca świata, bo już do prawdy mało co zostało i formy ewangelizacji już nie da się porównać z tym co było w czasach apostolskich.

Teraz jeszcze małe uzupełnienie na temat poprzedniego listu.

Rz. 7:2-3 "Podobnie też i kobieta zamężna, na mocy Prawa, związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża.(3) Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od tego prawa, tak iż nie jest cudzołożną, współżyjąc z innym mężczyzną."

Kiedy Pan Jezus i apostołowie nauczali o nierozerwalności małżeństwa, to wtedy nie było tego rodzaju ślubów jak to ma miejsce w czasach dzisiejszych. Czyli w kościele ceremonii nakładania obrączek nie było. W tamtych czasach małżeństwa nie były zawierane na zasadzie miłości, ale małżeństwa były uzgadniane prze rodziców i rodzice dawali swoje córki za mąż za tego kogo rodzice wybrali dla niej za męża. Miłość budowało się po ślubie a nie przed. I żony kochały swoich mężów jeśli były pokorne. Panna młody musiała być dziewicą, bo jej dziewictwo pieczętowało małżeństwo. Nie było kościołów ani nikogo kto by zapieczętował małżeństwo, ale tylko ten fakt, że rodzice się dogadali i zadecydowali i pan młody wziął pannę młodą do lóżka i stali się "jednym ciałem" Pan Bóg to widział i prawem swoim opieczętował. O takim związku mowa jest w tym - i w każdym innym - wersecie biblijnym.
Co do prawa miłości, to niby w dzisiejszych czasach małżeństwa pobierają się na zasadzie miłości i przyjaźni, ale ile z nich wytrwa w tej miłości i przyjaźni do śmierci? Ileż to małżeństw zawartych w miłości kończy się śmiertelną nienawiścią? Jeśli więc możliwym jest to, że wielka miłość przerodziła się w nienawiść to również możliwym jest to, że brak miłości w zaaranżowanym małżeństwie przez rodziców przerodzić się może w szczerą i szlachetną miłość.

Życzę błogosławionych rozważań,
- Szczęść Boże!




Strona Glówna



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009