Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




JARZMO CIERPIENIA


Serdecznie witam!!!

Czytałam właśnie o cierpieniu i grzechu pokoleń i zastanawiam się czy można tak odważnie pisać, że wszystkie choroby to konsekwencja grzechu pokoleń. Może źle zrozumiałam, lepiej idzie mi czytanie św. Jana od Krzyża. Może zbyt emocjonalnie do tego podchodzę, bo przecież cała reszta bardzo mi pomogła w zrozumieniu wielu spraw, podstępów szatana itd. Weszłam na stronę Jana od Krzyża, chcąc znaleźć jego dzieła, a znalazłam tą stronę wpisując w google św. Jan od krzyża i znalazłam się na rozdziale Narodzenie z Ducha Św. Jak wcześniej napisałam może zbyt emocjonalnie do tego podchodzę, ale to dlatego, że mamy dwoje dzieci niepełnosprawnych z upośledzeniem umysłowym i jakoś nie mogę przyjąć tego, że Bóg który jest Miłością pozwala ot tak ponosić konsekwencje nam, za nasze i naszych przodków grzechy.

Dużo cierpieliśmy, ale teraz z poddaniem i sensem oddajemy się dobremu Bogu w modlitwach ofiarując nasze cierpienie za innych. I dlatego jeśli pomyślałabym, że nasze cierpienie nie ma sensu tylko jest konsekwencją grzechu to wydaje się niemożliwym je dalej znosić. Tracąc sens traci się siły i rodzi się żal, a tego bym nie chciała. Przyjęliśmy to jako wolę Boga, odkrywaliśmy jej sens i wydaje nam się, że znaleźliśmy i to ułatwia znosić ból wiedząc, że służy on innym ludziom i złączony z Ofiarą Jezusa przynosi chwałę Ojcu Niebieskiemu.

Skończę już, bo pod wpływem emocji nie warto zbyt dużo pisać, dla zachowania równowagi i nie wyolbrzymiania niczego. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale prosiłabym o odpowiedź jeśli chodzi o cierpienie.

- Z Bogiem





Witam,

Bardzo mi przykro, że macie chore dzieci i chętnie pomogę w czym mogę, ale nie mogę przeprosić za to co jest zapisane w Biblii, ani wycofać tego co jest zapowiedziane przez samego Boga.

To nie ja, ale sam Pan Bóg odważnie zapowiedział, ze "karać będzie grzechy ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia" (Ks. Pow. Prawa 5:9-10). Ja tylko te Jego słowa odważnie cytuje i odważnie wyjaśniam, aby lepiej rozumieć Prawo Boże, Które On ustanowił. Dla dobra ludzi chcę więc, wyjaśnić moc i konsekwencje grzechu.

Wina tu nie jest ani moja, ani Boga, ze ojcowie dopuszczają się grzechów przeciw Bogu i nie biorą przykazań Bożych z bojaźnią do serca tak, aby żyć według Prawa Bożego i zamiast kary zbierać sobie i swoim dzieciom błogosławieństwa Boże.

Pan Bóg jest Miłością, owszem, ale jest On również Sprawiedliwością, a Jego Prawo jest doskonałe! I musi się Prawu Bożemu stać zadość. Skoro On uznał, że za grzechy ojców należy się kara synom i wnukom, to może nam się nie podobać, ale według Boga to jest i zawsze będzie doskonałą sprawiedliwością. A nasze protesty mogą tylko nam i naszym dzieciom zaszkodzić.

Nie wiem czy choroba waszych dzieci jest skutkiem grzechów ojców czy dziadków i gdybyśmy to wiedzieli na pewno to i tak nic by nie zmieniło, bo przeszłości nie da się zmienić, ale należy patrzeć w przyszłość i postępować z tym co się ma w życiu sprawiedliwie i według woli Bożej. Ale co jeszcze ważniejsze robić wszystko, aby pojednać się z Bogiem, Który nawet w waszej sytuacji jest w stanie czynić cuda w odpowiedzi na wasza miłość dla Boga i dla bliźniego.

Nie trzeba brać waszej sytuacji jako nieszczęście, ale doszukiwać się we wszystkim opatrzności Bożej, mądrości i miłości. A jeśli się jej nie dostrzega to wcale nie znaczy że jej nie ma.

W każdej życiowej sytuacji można się doszukiwać i odnajdywać wiele niesprawiedliwości. Ale w tych samych sytuacjach można dostrzegać wiele powodów do radości. Powiedzenie mówi: "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Trzeba się zastanawiać i rozumieć to, że często musimy przejść przez zło, aby dotrzeć do tego co dobre. Zbawienne słowa Pana Jezusa zachęcają nas do tego, nawołując: "Oddawajcie dobrem za zło". A więc w każdej złej sytuacji, trzeba oczekiwać dobrego końca i według tego oczekiwania postępować praktykując dobro. Ufać Bogu i mieć pozytywne podejście do przeciwności życia i do cierpienia. Przeciwności i cierpienia dane są nam, aby sprawdzać naszą wiarę, wzmacniać nadzieję i potęgować naszą miłość, a tym zbliżyć nas do Boga. A kiedy się człowiek podda losowi, zbliży do Boga, wtedy Bóg udzieli mu zrozumienia tego wszystkiego co mu rozumieć trzeba. Wtedy sam Bóg za sprawą Ducha Świętego uczy człowieka swego Prawa i przykazań wypisując je na jego sercu", i wtedy wypełnią się słowa Pana Jezusa, Który powiedział: "Kto ma przykazanie Moje i je zachowuje, ten jest który Mnie miłuje, a i Ja miłować go będę i objawię mu siebie". Wtedy miłość, pokój i radość wypełnia jego serce i nawet jak nic się nie zmieniło w sytuacji jego życia to, to co było przedtem cierpieniem staje się wąską drogą lekką do pokonania, bo brzemię trudów życia, wcześniej trudne do udźwignięcia staje się lekkie, a jarzmo obowiązków życiowych staje się słodkie.

Pokazywali kiedyś w telewizji człowieka, starszego, bo już gdzieś po pięćdziesiątce urodzonego bez rak i to aż od ramienia, czyli nie miał górnych kończyn.

Człowiek ten poświecił życie zamiast na narzekanie i depresje, raczej na naukę jak się posługiwać nogami i całym ciałem, aby sobie w życiu radzić. I ten człowiek wszystko koło siebie robi, a nawet uprawia ogródek i ma wiele hobby, a wszystko wykonuje za pomocą nóg, zębów, ust, brody do chwytania rzeczy i radzi sobie lepiej jak wielu ludzi mających obie ręce.

Patrzeć na jego umiejętne posługiwanie się całym ciałem w wykonywaniu wszystkich rzeczy było niezmiernie zadziwiające, ale o wiele bardziej zadziwiająca była jego wiara i miłość Boga i bliźniego, jego serdeczne i pozytywne nastawienie do wszystkiego, a szczególnie do ludzi, którzy z pogarda patrzyli jak on na przykład siada przy stole i kładzie brudne nogi na stole, aby coś napisać, albo jeść w restauracji.

Zadziwiającym było to, ze on wcale nie uważa siebie za nieszczęśliwego, bo powiedział coś w tym rodzaju, że to nie on jest godny pożałowania, ale ci ludzie co się z niego naśmiewają, albo ci co maja zdrowe ręce i nie potrafią o siebie zadbać i nimi wykonywać to co on potrafi wykonywać bez rak.

Być może jest wiele kalek bez rak, którzy cierpią załamanie depresje i niesamowity brak możliwości w wykonywaniu rzeczy dnia codziennego, ale to nie dlatego, ze nie maja rąk, ale dlatego, ze nie chcą pogodzić się z losem, a zazdrość ludziom zdrowym wprowadza ich w rozpacz.

Ten człowiek urodził się bez rak i w prawdzie nie trzeba, ale wolno przypuszczać, że to było konsekwencją grzechu, jego rodziców, dziadków lub pradziadków. Z czego on nie robił tragedii, ale będąc już w tej sytuacji i nie mając innego wyjścia starał się zaakceptować i pokornie pogodził się z losem. A z jego postawy jasno wynika, ze szukał u Boga nie odpowiedzi na to "czemu MNIE to spotkało?", ale szukał u Boga sił do dźwigania tego co zostało mu przeznaczone. A dobry Bóg dał mu mądrość, siły i wszelkie zdolności, żeby miał w swojej sytuacji dobre życie, ale co ważniejsze, aby mogł swoja postawa i przykładem inspirować innych, zawstydzić pysznych i wzmacniać słabych.

I tak kara która na niego spadła stała się wręcz Błogosławieństwem dla niego samego i dla innych, bo pokornie ją zaakceptował godząc się z losem, bez urazy do nikogo, ani do Boga, ani nawet do tych, którzy z niego drwili. Ale co jeszcze w tym wszystkim jest możliwe, to ten fakt, że być może, gdyby urodził się z rękoma, to poprowadziłby normalne grzeszne życie tak jak wielu zdrowych ludzi. Tymczasem ta ułomność była dla niego upokorzeniem, które być może przyczyniło się do jego głębokiej wiary i uzależnienia od łaski Bożej. Pan Bóg będąc miłosiernym nie odwraca się nawet od tych na których zsyła kary, ale tym bardziej idzie im z pomocą jeśli oni u Niego tej pomocy pokornie szukają.

Podsumowując trzeba tu zacytować słowa apostoła Pawła:

Rzymian 8:25-30
"Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy. Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wola Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym miedzy wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych tez usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą."

Ten człowiek pokorą swego serca zaskarbił sobie wstawiennictwo samego Ducha Swiętego, który według słów apostola wstawiał się za nim, aby Bóg dał mu w zamian za ręce zdolności i talent posługiwania się swoim ciałem. Ale ponad to dał mu Bóg radość życia i pokój jakiej nie mają nawet zdrowi ludzie i czego nie mogą pojąć.

I tak człowiek ten dźwigając karę za grzechy swoich przodków stał się błogosławionym i błogosławieństwem dla bardzo wielu potrzebujących przykładu i inspiracji.

Mam nadzieję, że ten przykład pomoże w zrozumieniu tego, że Bóg ustanawiając tak surowe prawo "karania grzechów ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia" w swoim niezgłębionym miłosierdziu ma sposoby, aby uszczęśliwić tego kto godzi się z losem i z pokora dźwiga krzyż, który został mu przeznaczony.

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię jest lekkie."
- Mateusz 11:28-30

Bo czym jest jarzmo?

Jarzmo jest czymś co trzyma nas w niewygodnej pozycji poddania i zmusza nas do dźwigania tego co jest do jarzma umocowane. W dawnych czasach jarzmo zakładano wołom idacym w parze. Takie drewnianie kajdany zrobione z drzewa, które zakładano wołom na szyje i kark. A do tego jarzma umocowany był wóz z ładunkiem, albo płóg do uprawiania roli. Jeśli zwierzę walczyło z tym jarzmem to narobiło sobie ran i odcisków, bo jarzmo jest twardym kawałkiem drzewa, tak zrobionym i tak dopasowanym do karku, że jak zwierze szło w pozycji prostej to nie odczuwało większych ucisków, ale jak się zwierzę chciało uwolnoć z jarzma, to tylko sobie narobiło sińców i ran, bo i tak nie mogło sie z jarzma uwolnić.

W naszym przypadku jarzmem jest Ewangelia Chrystusowa, a do niej umocowany jest krzyż. Pan Jezus obiecuje, że kto podejmuje się dobrowolnie życia według Ewangelii i bierze na siebie krzyż, czyli to wszystko co życia mu złoży na kark, ten szybko się zorientuje, że życie według Ewangelii jest słodkie, a wszelkie cierpienie, które życie mu na barki złożyło - jest lekkie.

- Szczęść Boże!



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009