KŁAMSTWO W DOBREJ WIERZE
U mnie.. Pan wie.. tak strasznie tesknie za normalnym zyciem. Chociaz w sumie to nie wiem co to tak naprawde znaczy.
Mam pytanie, chociaz juz nie mialam Panu zawracac glowy - przepraszam..
Czy klamstwo w dobrej wierze jest grzechem?
Witam serdecznie,
Nic podobnego, nie zawracasz mi wcale głowy, bo przecież po to tu jestem aby odpowiedać na pytania.
I wręcz przeciwnie, bo pomagasz mi rozwijać strone i pomagac tym innym ludziom.
To zależy co kto uważa za "dobrą wiarę"?
Nie wiem, czy czytałas artykul "Dobro, zlo i sprawiedliwosc"? Tam jest opisana różnica między pozornym dobrem i zlem, a prawdziwym, które krótko mowiąc poznaje się dopiero po skutkach i konsekwencjach.
To samo odnosi sie do "dobrej wiary"
Podam ci przyklad.
Swiety Jakub tak pisze:
Jakuba 4:4
"Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga."
Zdawałoby się, że przyjaźń to dobra rzecz, ale z tego wersetu wiemy, że nie każda nawet najlepsza i pełna miłości przyjaźń jest pożyteczna i w dobrej wierze dla osoby pragnącej zbawienia i szukającej pojednania z Bogiem.
Bo czym jest dobra wiara?
Dobra wiara jest ta, która podoba się Bogu, a nie koniecznie człowiekowi. Człowiek światowy i bezbożny nie żyjący zgodnie z wolą Bożą i naukami Chrystusa może myśleć o sobie, że ma dobre zamiary, dobrą wole i wiare - w swoim postępowaniu, ale jeśli wszystko co robi zgodne jest z miłością i mądrością tego świata, to nawet jak to co robi jest w "dobrej wierze" to ciągle jest to tylko pozornym dobrem.
Prawdziwe dobro, prawdziwa dobra wola i wiara wiedzie do życia wiecznego, wszystko inne nie zależnie jak dobre jest według madrości światowej, jest pozornym dobrem, bo wiedzie na potępienie.
Kłamstwo wiec - jeśli służy do ratowania życia ku zbawieniu duszy, a nie ubliża przy tym Bogu, nie jest grzechem. Podobnie w takiej sytuacji - dla ratowania życia ku zbawieniu duszy - kradzież na przykład pokarmu, nie będzie grzechem.
Każde kłamstwo, kóre nie ubliża Bogu, a wypowiadane jest dla zachowania zasad moralności lub niewinności też nie będzie grzechem.
Na przykład okłamanie dziecka w sprawach, których dziecko będzie zbyt obciążone moralnie.
Albo na przykład, żona dała żebrakowi na pozywienie pieniądze a wiedząc, że mąż tego nie zaaprobuje, okłamie go i powie, że te pieniądze zgubiła - to nie będzie grzechem.
Ale trzeba brac pod uwage, ze nawet takie klamstwo, ktore w prawdzie nie jest grzechem, moze sprowadzic na czlowieka klopoty. Na przyklad oklamiesz brata, ktory chce pozyczyc od ciebie pieniadze na zly cel i powiesz mu ze nie masz pieniedzy, a potem on znajdzie u ciebie pieniadze i zlapie cie na klamstwie - to moze cie za to pobic. Trzeba wiec byc bardzo ostroznym z tymi niewinnymi klamstwami, bo niby sklamalas w dobrej wierze i nie jest to grzechem, to jednak sprowadzilas na siebie krzywde.
Natomiast każde kłamstwo powodowane pychą, pragnieniem własnego zysku, albo uznania, lub też dla ratowania przyjaźni światowej, czyli osoby nie wierzącej - jest grzechem.
Rodzi się tu pytanie: gdzie jest granica miedzy zwykłą znajomością, a przyjaźnią z ludzmi nie wierzącami? Bo nie da się żyć całkowicie odizolowanym od wszystkich ludzi.
Pan Jezus jadał z grzesznikami i w pośród grzeszników nieustanie przebywał, ale nie był ich przyjacielem według madrości światowej i ich oczekiwań.
Przyjaźń ze światem, czyli z ludźmi według ambicji światowych sprzeciwiających się Ewangelii - polega na tym, że bierze się udział w ich stylu życia i w ich grzechach. Udzielanie takich przyslug, ktore prowadza do grzechu. Nawet jak sama przysluga nie jest jeszcze grzechem, ale rezultat przyslugi umożliwia tej osobie grzech - czywiście w pełnej tego świadomości.
Bywa, ze dana osoba kłamie proszac o taką przysługę, to wtedy nie ma grzechu, ale grzech ma ta osoba, ktory kłamie i wykorzystuje przysługę do popełnienia grzechu.
Nie wiem, czy udało mi się odpowiedzieć na twoje pytanie, bo sytuacji może być wiele i w zależności od sytuacji sprawa może mieć się inaczej.
Cała kwestia jest w tym, czy dana osoba ma dobre sumienie. Sumienie bowiem uczy i udziela konwykcji, czyli daje zrozumienie o grzechu i wyrzuty - w razie potrzeby.
Jeśli masz jeszcze wątpliwości i zechcesz napisać mi specyficznie o sytuacji, to się nie krępuj - chętnie wyjaśnię wszystko o co zapytasz.
- Szczść Boże!
Ps. maślę, że ten list też umieścimy na stronie :), ale osobno, pod innym tytułem. Moze tak jak to sama określiłaś "Kłamstwo w dobrej wierze"
Dziękuje...
(Bo chodzilo o to ze "krylam" jednego rodzica przed
drugim zeby w domu bylo
ok.. To nie byla jakas straszna sprawa ale dzieki
temu ze nie powiedzialam
prawdy uniknelam kolejnej klotni.. mam nadzieje ze
to nie jest grzech)
Do tej pory spotykalam sie z odpowiedziami "sumienie
Ci odpowie", ale teraz
lepiej to widze. Sumienie mi mowilo ze zle robie, no
a z drugiej strony to
przeciesz nie chcialam zle...
Jesli Pan uwaza ze moje listy takze komus pomogą to
ja nie mam nic
przeciwko, uciesze sie jesli ktos je przeczyta.. :)
Co do sumienia to czasem mozna je pomylic ze zdrowym rozsądkiem, przeczytaj artykul "Sumienie" i módl się o dar rozumienia samej siebie, czyli abyś wiedziała co pochodzi z sumienia a co ze zdrowego rozsądku, często zasugerowanego czyjąś opinią.
- Szczęść Boże!
|