Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




MIŁOŚĆ DUCHOWA A MAŁŻEŃSTWO, itp?



Witam,
Od kilku dni czytam teksty na Pana stronie. I przeżywam małe "trzęsienie ziemi". Może zdecyduję się przejść do szczegółów.
Na razie chciałbym prosić o wyjaśnienie ogólne jak się ma miłość duchowa do małżeństwa ?

Jak jest możliwe kochać kogoś duchowo - w sposób bezinteresowny i jednocześnie współżyć - wszak w tym biorą udział bardzo intensywnie emocje i zmysły. Wszak miłość małżeńska ma też charakter erotyczny czyli pożądawczy.

Jak można kochać wszystkich jednakowo, a jednocześnie być z kimś szczególniej? Skoro małżeństwo jest czymś dobrym - dlaczego się kończy i po "tamtej stronie" go nie będzie?

Czy dla kochającego w sposób czysto duchowy małżeństwo nie ma sensu czy racji bytu? A Józef i Maryja?
Trochę chaotycznie zadałem ciąg pytań.

Nie wiem do końca o odpowiedź na jakie konkretnie pytanie mi chodzi. Raczej chciałbym żeby Pan coś napisał na ten temat ogólnie, ale konkretnie i wyczerpująco,
- pozdrawiam.


Witam serdecznie,

1. Odnośnie miłości:

Miłość to nie coś co my posiadamy, ale coś co nas posiada! To co my posiadamy to emocje, pożądliwości, pragnienia i instynkt. I te funkcje albo są pod nasza kontrolą, albo my pod ich! Jeśli mamy Ducha Św. w sobie to mamy kontrole nad nimi, ale jak nie mamy Ducha to one nami rządzą.

Miłość duchowa a miłość cielesna to dwa zupełnie sprzeczne że sobą uczucia, ale miłość erotyczna - to jeszcze coś innego, bo nie jest tak na prawdę miłość, ale tylko namiętność i pociąg seksualny.

Pociąg seksualny można mieć kochając duchowo, tak jak i nie kochając duchowe. Są osoby, które mając pociąg seksualny bez żadnej miłości co odnosi się do ludzi, którzy są zdolni do popełniania gwałtów.

A gwałciciele nie zawsze są brutalni. Kiedy się ofiara podda gwałcicielowi, on potrafi być nawet romantyczny, ale tylko do czasu zaspokojenia swych pożądliwości, nie mając miłości odchodzi od swojej ofiary i o niej zapomina.

Człowiek ze zdrowym balansem uczuciowym i moralnym będzie kochał emocjonalnie swoja matkę lub siostrę tak jak kocha swoją żonę. Jego moralny koncept jednak nie pozwoli mu na rozbudzenie pociągu seksualnego do swojej siostry lub na ten przykład do swojej matki. A jeśli pozwoli to moralność tego człowieka jest zachwiana.

Kto posiada miłość duchowa ten ma bardzo dobry balans moralny i emocjonalny. Kto miłuje cieleśnie ten robi wyjątki, jednych miłuje bardziej niż innych, począwszy od samego siebie. Kocha samego siebie i tych ludzi, którzy o niego dbają, są mu potrzebni, spełniają jego oczekiwania i zaspokojenia, pożądliwości, czy to pychy żywota, czy pociągu seksualnego. Natomiast ludzi, którzy nie mieszczą się w kategorii ludzi potrzebnych mu do szczęścia, czyli do zaspokojenia oczekiwań miłości własnej - takich ludzi nie miłuje i oni są mu zupełnie obojętni.

Kto miłuje cieleśnie ten potrzebuje wzajemności i często kocha tych którzy kochają go wzajemnie a tych którym on jest obojętny, takimi nawet pogardza. A jak rozbudzi w sobie namiętność erotyczną do osoby, która go nie kocha, czyli która nie odwzajemnia tego uczucia to popada w skrajności, cierpi, i dopuszcza się różnych podejść, aby pozyskać uwagę tej osoby, miotany emocjami i pożądliwościami cielesnymi - i nazywa to miłością, co jednak jest zaburzeniem erotyczno emocjonalnym.

Dlatego małżeństwa, które się wiążą na podstawie takich emocjonalnych "miłości", nie wytrwają próby i jak tylko emocje erotyczne wygasają - przestają się kochać i często popadają w przeciwną skrajność emocjonalna, czyli w nienawiść.

Kto posiada miłość duchowa, ten kocha bezinteresownie, a to dlatego, że nie ma on miłości własnej i nie uzależnia własnego szczęścia od wykorzystywania innych i od tego jak inni go traktują, albo od tego co posiada. A to dlatego, że nie szuka on miłości w ludziach, bo ma ja od Boga. Kto nie ma miłości Boga w sobie ten potrzebuje jej od ludzi, ale jak ktoś ma w sobie miłość Boga, ten jest wolny, a jego szczęście nie jest uzależnione od tego jak inni ludzie go traktują co mu dają i jak mu dogadzają aby był szczęśliwy. Uzależnienie szczęścia cielesnego jest również uzależnione od tego co człowiek posiada i jak mu się powodzi, ale to jest inny rozdział tego tematu. Tu mówimy tylko o stosunkach i uczuciach międzyludzkich.

Kto miłuje cieleśnie ten wiecznie pragnie otrzymywać od ludzi dowodów miłości. Natomiast w kim jest milości Boga ten nie ma w sobie tego głodu i nie potrzebując otrzymywać jest w stanie dawać z siebie bez oczekiwania wzajemności. Oczywiście, że każdy lubi być wzajemnie miłowany, ale dla osoby miłującej duchowo wzajemność nie jest warunkiem, ale raczej miła niespodzianką i dodatkową radością. Osoba duchowa ma w sobie zawsze ta radość posiadania miłości Bożej z której woli udzielać innym niż od innych otrzymywać, bo jej głód miłości jest w pełni zaspokojony.

Wracając do miłości erotycznej. Osoba cielesna szuka własnej satysfakcji ze współżycia erotycznego, a jak już mu zależy na satysfakcji żony to tylko, aby odnaleźć w tym dodatkowa satysfakcje dla siebie.

Natomiast osoba duchowa nie szuka jej dla siebie, ale jest raczej wrażliwa na potrzeby współmałżonka/małżonki. Osoba duchowa ma całkowita kontrole nad swoimi potrzebami seksualnymi i potrafi je zupełnie wyciszyć osiągając stan celibatu.

Osoba cielesna w wieku dojżewania seksualnego odkrywa w sobie pożdliwości cielesne i z nimi połączone namiętności emocjonalne do płci przeciwnej. Pojmując jak tą pożądliwość zaspokoić, szybko się jej poddaje i traci kontrolę nad swoim pociągiem seksualnym. Im bardzij ulega swoim pożądliwościom tym bardziej traci kontrolę, staje się nieopanowana, nie usatysfakcjonowana, bo nie potrafi rządzić swoim instynktem, ale jest ofiara swojego popędu i nie mogąc nad nim panować musi spełniać jego wymagania. Taka osoba nie umiejąc siebie kontrolować składa odpowiedzialność za swoje potrzeby emocjonalne i seksualne na partnera, na męża, lub mąż na żonę, wymagając dostosowania się do zaspokojenia jego lub jej potrzeb i od tego uzależnia swoje szczęście - co na ogół nie zdaje egzaminu i kończy się rozczarowaniem itd..

Dlatego małżonkowie dopuszczają się zdrady szukając gdzie indziej emocjonalno erotycznej satysfakcji dla siebie, a znalazłszy okazje nazywają to "miłością od pierwszego wejrzenia" - co tak na prawdę jest erotyczno emocjonalnym pociągiem do drugiej osoby, a nie miłością. Z czasem erotyzm i emocje wygasają i osoba czuje się nieszczęśliwa - po tym poznajemy, że nie jest to miłość, ale raczej pożądliwość. Prawdziwa Miłość duchowa nie ma nic wspólnego z emocjami i erotyzmem dlatego nigdy nie gaśnie - jak to czytamy w Piśnie Sw.:

1 Koryntian 13:4-8 " Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pycha; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współ weseli się z prawda. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieje, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje" !!!

Gal 5:17- 24 "Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stad nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić Duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedzicza. Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami."

Czyli aby osiągnąć miłość Duchowa trzeba umrzeć dla ciała, czyli dla miłości własnej, a wraz z nią umrą wszystkie jej prawa i moce, aby zrodziła się miłość Duchowa - to jest "narodzenie z Ducha" (Jan 3:3-8) Inaczej mówiąc trzeba zrezygnować z życia dla siebie i żyć dla Boga i dla bliźniego. Kto chce posiąść Miłość Duchowa - Boża, ten musi zrezygnować z miłości własnej i pójść za Chrystusem, bo On jest Tym, Który przemienia nasze serca i wszczepia w nie swoja Miłość.

Jan 3:3-8
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Nikodem powiedział do Niego: Jakże może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha".

Po to Pan Jezus się narodził, aby samemu przejść próbę pokusy, pokazać, że człowiek jest w stanie zaprzeć się pokusom i szukając pojednania z Bogiem jest w stanie szukać i osiągnąć oczyszczenie i uświęcenie duszy. A to dlatego, że Pan Bóg czuwa i niesie duszy pomoc, a z pomocą Bożą wszystko jest możliwe. Trzeba tylko pokornie chcieć.
Owo oczyszczenie polega na tym, aby dusza uwolniła się spod władzy i mocy instynktu cielesnego. A poddała się pod władzę i Moc Ducha Sw.
A pomoc Boża przychodzi drogą głosu sumienia.

Mateusz 16:24-25 " Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je."

Mateusz 11:25-30 "W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt tez nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»


2. Odnośnie małżeństwa:

Skoro małżeństwo jest czymś dobrym
- dlaczego się kończy i po "tamtej stronie" go nie będzie?
Czy dla kochającego w sposób czysto duchowy małżeństwo nie ma sensu czy racji bytu?
A Józef i Maryja?


Po tamtej stronie będzie inne prawo istnienia i nie będzie potrzeby rozmnażania się, bo małżeństwo polega na sposobie zaludniania ziemi i rozmnażaniu się, na rodzeniu dzieci i na ponoszeniu odpowiedzialności za ich rozwój.

Człowiek jest stworzony na dwa podobieństwa. Jedno jest to ziemskie gdzie ludzie są raczej na podobieństwa zwierząt stworzeni, ale to drugie wewnętrzne, duchowe podobieństwo jest na wzór samego Boga. Bo Bóg jest Duchem. To zewnętrzne cielesne ma w sobie instynkt zwierzęcy, ale to drugie wewnętrzne duchowe jest na wzór Boga. Dusza ma intelekt, który jest w stanie rozsądzać miedzy dobrem a złem, podejmować decyzje, wyciągać wnioski i samego siebie regulować.

Człowiek duchowy w prawdzie ma te organy cielesne i funkcje zmysłowe i całą tą strukturę instynktu, ale ma ją opanowaną i pod całkowitą kontrolą autorytetu uświęconego intelektu duchowego. A uświęcenie osiąga się poprzez posłuszeństwo Ewangelii i przyjęciu Ducha Św.

U osoby cielesnej instynkt rządzi duszą jak niewolnikiem, czyli intelektem wewnetrznym duchowym. Wszystko czego instynkt rząda, dusza, czyli intelekt mu dostarcza. I tak ludzie kłamią, kradnął, manipulują, wykorzystują i postepują wbrew sumieniu, aby dostarczyć ciału przyjemności, aby usatysfakcjonować pychę żywota, i dostarczyć cielesnych przyjemności, a do nich zaliczają się potrzeby emocjonalnego szczęścia, satysfakcji namiętności seksualnej itp.

U osoby duchowej intelekt bierze instynkt w niewolę i trzyma ciało w dyscyplinie, dba o ciało, aby żyć godnie ku chwale Bożej i odmawia ciału tego co jest sprzeczne z prawem Bożym i z głosem sumienia. A w miejsce radości cielesnych ma ona radości duchowe, o których osoba cielesna nawet nie wie, że takie istnieją.
A radością duchową jest poczucie jedności z Bogiem - jest o wiele radośniejszym uczuciem, niż zadowolenie seksualne, czy jakiekolwiek ekstazy emocjonalne. Bo to, co emocjonalne przychodzi i odchodzi i zostawia po sobie bolesną bliznę i poczucie nieszczęścia, depresję i jeszcze wiekszy głód i pragnienie. Natomiast radość duchowa przychodzi i nigdy nie opuszcza duszy, ale ją ubogaca, wzmacnia i prowadzi do pojedniania z Bogiem i do życia wiecznego.

To Pan Jezus wypowiada mówiac:

Jan 4:12-14 "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pić wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnęł na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu".

Ludzie jeszcze nie narodzeni z Ducha maja za zadanie łączyć się w pary zgodnie z prawem Bożym i rodzic dzieci, bo to zakodowane jest w cielesnej naturze człowieka, czyli w instynkcie.

Natomiast ludzie narodzeni z Ducha Św. uwolnieni od prawa instynktu nie mając tej potrzeby, powołani są do służby nawracania ludzi ku pojednaniu z Bogiem i narodzeniu z Ducha Św.
Nie zaludniają oni już ziemi, ale zaludniają -że tak powiem- Królestwo Boże.
Dlatego księża się nie żenią, bo są duchowymi, a przynajmniej nimi powinni być, żyjąc według ducha zamiast według ciała i cielesnych popędów instynktu.

Pan Bóg stworzył najpierw ziemie, potem rośliny, potem zwierzęta, aby nadać światu rytm, system i prawo istnienia. Biblia uczy, że Bóg tworzył świat przez sześć dni, natomiast naukowcy twierdzy, że świat powstawał przez miliony lat drogą i sposobem ewolucji. Pierwsza wersja jest uproszczona, bo nie chodziło w niej o odległość w czasie, ale raczej o chronologia tworzenia. A więc według mnie obie nauki są prawdziwe i naukowcy mają rację twierdząc, że świat, powstawał powoli i wszystko już było jak ukazał się pierwszy człowiek.
Być może powstawało wszystko procesem ewolucji do chwili kiedy Bóg tchnął w pierwszego człowieka - Adama "dech żywota" i ten stworzony na podobieństwo zwierzęcia - stal się istotą wewnętrznie podobną do samego Boga.
Zanim Bóg tchnął w Adama "dech żywota", Adam nie mógł być dosłownie "bałwanem" ulepionym z gliny, ale był istotą żyjącą i funkcjonującą tak jak zwierzęta. Bo zwierzęta były istotami żyjącymi i funkcjonującymi bez owego tchnienia "ducha żywota". Duch żywota nie dał Adamowi życia doczesnego, ale życie wieczne.
Pan Jezus był mężczyzną doskonałym i instynkt nie miał nad Nim władzy, dlatego że był w pełni wypełniony Miłością duchowa. Tego też oczekuje od nas mówiąc:

Mateusz 5:46-48 "Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

Kto rządzony jest instynktem ten jest samolubny i miłuje tylko ze względu na siebie, na własną korzyść, ale jak się człowiek uwolni od prawa instynktu wtedy, nie jest już egocentrykiem i jest w stanie miłować doskonałą miłością - bezinteresownie, każdrgo jednakowo, bo zewnętrzne i cielesne funkcje instynktu nie miają władzy nad nim tak jak nad zwierzętami.
Zwierzęta żyją tylko po to aby się rozmażać. Ego, głód, lęk, popęd seksualny są dominującymi funkcjami instynktu zwierzęcego. Zwierzę nie mając duszy, czyli intelektu duchowego - funkcjonuje według bodźców zmysłów cielesnych.
Zwierzę nie posiada miłości, ale zaledwie instynktowną potrzebę przetrwania i zachowania gatunku. Dlatego zwierzęta karmią swoje potomstwo i o nie dbają, nie dlatego że kochają swoje potomstwo, ale dlatego, że mają instynktowne poczucie odpowiedzialności dla utrzymania genetycznie zdrowego i silnego gatunku na ziemi.
To też można zaobserwować u ludzi. Kobiety pragną silnych i przystojnych mężów i życzą sobie, aby dzieci były do nich podobne, zdrowe i silne. Ludzie myślą, że kochają swoje dzieci, ale tak na prade to jest instynktowna odpowiedzialność za wychowanie potomstwa. Zwierze widzi w swoim potomstwie przedłużenie własnego życia. Tak samo i ludzie, dlatego dbają o własne dzieci tak jak o siebie samych, ale o dzieci obce wcale albo prawie wcale nie zabiegają dosłownie tak jak i zwierzęta.

Dzieci też twierdzą, że kochają swoich rodziców, ale dlaczego są im nieposłuszne? Dlaczego się buntują?
- Może to co ja tu piszę trudne jest do strawienia, ale niestety taka jest prawda.
Dzieci nie kochają swoich rodziców. One kochają samych siebie, a w rodzicach jest ich bezpieczeństwo. Wiedzą, że są od rodziców uzależnione i dlatego się ich czesto boją. Boją się też utracić opiekę rodziców z powodu lęku, który jest funkcjó instynktu. A więc nie ze względu na miłość, ale raczej ze wzglę instynkt, bo więź dzieci z rodzicami jest zakodowane w instynkcie, tak rodziców z dziećmi.

Gdyby dzieci kochały swoich rodziców to słuchyłyby się ich i dawałyby z siebie, natomiast one nic rodzicom nie chcą dać ale z rodziców czerpać.

Prawdziwa miłość polega na dawaniu, a nie otrzymywaniu i to jeszcze z grymasem.

Rodzice w prawdzie daja swoim dzieciom, ale to dlatego, że instynktownie mają tą potrzebę dbabia o dzieci tak jak o siebie samych. To co my myślimy, że jest miłością rodzicżw do dzieci i dzieci do rodzicżw - to oparte jest na ich miłości własnej. Dzieci najpierw miłują siebie samych i dla własnej korzyści i potrzeby lgnął do swoich rodziców. To samo jest w wypadku rodziców.

W miłości cielesnej rodzinnej dominują więzy genetyczne, a gdzie nie ma więzi genetycznej tam nie ma już tej miłości. Tak jak w miłości partnerskiej dominuje pociąg seksualny, a jak ten pociąg wygaśnie to wygasa miłość. W miłości przyjacielskiej też więzią jest wspólne zdanie i potrzeba obcowania z kimś takim jak "ja", ale jak charaktery się nie zgadzają i dochodzi do konfliktu opinni, wtedy gaśnie zainteresowanie tą osobą, wtedy dochodzi do kłótni i miłość przyjacielska gaśnie. Kiedy miłość cielesna wygaśnie wtedy los i potrzeby tej osoby stają się obojętne.

Kto jednak ma w sobie miłość duchową, Bożą ten zadba o los i potrzeby każdego człowieka, który znajdzie się w potrzebie - nawet wroga i zadba o każde dziecka tak jak o własne, bo wszyscy ludzie i wszystkie dzieci są jednakowo ważne dla niego tak jak wszyscy są ważni w obliczu Boga. Czego człowiek cielesny do końca nigdy nie zrozumie i nie dostosuje się, bo to nie jest funkcją instynktu, aby dbać o obcych tak jak o siebie samego i o potomstwo innych tak jak o własne potomstwo.

Czasami zwierzęta adoptują sieroty, ale to dlatego że myślą, że to ich własne. Co i ludziom sie zdarza. Jak nie moga mieć własnych dzieci to wtedy adoptują obce, ale pod warunkiem, że to będą ich własne dzieci.

Po tym wiemy i poznajemy miłość instynktowną - jest to miłość własnego potomstwa ze względu na własną potrzebą. Bezpieczeństwo potomstwa staje się przedłużeniem własnego bezpieczeństwa i jednakowo ważne.
Rodzice oczekują od dzieci pomocy na starość. Jak potomstwo przynosi rozczarowanie lub wstyd, lub buntuje się, rodzice bez problemu są w stanie wyrzec sie takich dzieci na zawsze nie kultywując żadnych pozytywnych uczuć, a jeśli cietpią to tylko dlatego że zraniona została ich duma i zakłucone potrzeby instynktu.

Tak też jest pośród zwierząt, jak tylko potomstwo osiąga wiek dojżaości, czyli wszyskie funkcje instynktu są już rozwinięte i osobnik jest już zdolny sam siebie obronić i karmić - czas na własną niezależność, rodzice odsuwają je od siebie, a czesto wręcz przeganiają. Ludzie też tak robię z tą różnicą, że dla swojego własnego dobra, potrzeby towarzyskiej, przyzwyczajenia, ze wzgleędu na poczucie i potrzebę władzy, i innych korzyści, chcą utrzymywać kontakty i więzy rodzinne.
Potrzeba władzy - to też nalezy do funkcji instynktu. Zwierzęta żyjące w stadach też walczą o władze tak jak ludzie i które najsilniejsze, to jest liderem stada. Rodziny i różne grupy społeczne to też takie stada grupujące się według prawa instynktu. Pośród zwierząt - to ktore się buntuje przeciw liderowi stada, jest przepędzane, a nawet zabijane w walce o władzę i tak albo inaczej jest wyeliminowane ze stada i ludzie robią to samo.
Na prawie instynktu polega prawo "tego świata" tak ludzi jak i zwierząt.

Pan Jezus powiedział:

Jan 8:23 "Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata."

Jan 15:17-19 "To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi."

Jan 6:44 "Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym."

Kto uwolniony zostanie przez Boga od prawa tego świata, czyli od prawa instynktu, ten zostanie przez ten świat znienawidzony, bo świat nie rozumie i nie toleruje kogoś kto nie podporządkowuje się do prawa tego swiata rządzonego prawem instynktu. To bowiem oznaczy w oczach świata "bunt" przeciw władzy, kulturze bycia i przeciw prawu tego świata.

Jan 14: 30-31 "Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał."

"Nie ma on jednak nic swego we Mnie" - znaczy jego prawo (instynktu) nie ma nade mną władzy.

Wracając do pytania, dlaczego związki małżeńskie na ziemi nie będą istnieć w życiu przyszłym?. Otóż dlatego, że życie w świecie przyszłym nie będzie oparte na konieczności rozmnażania i zaludniania świata, ale życie będzie na wzór samego Boga. Być może będziemy tworzyć światy, tak jak sam Bóg stworzył nasz świat, bo w świecie przyszłym będziemy rzeczywiście i w całej pełni upodobnieni do samego Boga. Ludzie posiądą wszechświat i w harmonii z wolą Bożą będą w nim królować. Nic dziwnego więc że naukowcy odkrywają coraz to więcej galaktyk i ich przedziwnych form. Biblia pisze, że my ludzie będziemy ponad anioły, i będziemy ich sądzić, a oni będą nam usługiwać.

My tylko możemy sobie spekulować i życzyć, bo nawet jak to pisze Apostoł człowiek nie może sobie wyobrazić co Pan Bóg przygotował tym, którzy Go miłują, czyli tym, którzy pojednają się z Nim:

1 Koryntian 2:6-10 "A jednak głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnice mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ja bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha Św. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego."

Jak się tak dobrze przyjrzeć i zastanowić to świat ludzi nie wiele różni się od świata zwierzęcego w wielu funkcjach życia codziennego z tą różnica, że ludzie, - dzięki intelektowi duchowemu, będącemu pod prawem instynktu - są o wiele gorsi od zwierząt. Albo - pojednawszy się z Bogiem - o wiele lepsi od nich - dziąki uświęceniu duchowemu, gdzie intelekt ma władzą i pełną kontrolę nad instynktem.

Pan Bóg dał Adamowi "ducha żywota" aby uczynić lepszy rodzaj stworzenia, który rządziłby zwierzyną i tym światem doczesnym. I tak było Adam miał całkowita władze nad światem i zwierzętami. Po złamaniu przymierza z Bogiem, czyli po złamaniu prawa jakie Bóg ustanowił co do "drzewa wiadomości złego i dobrego" Adam utracił autorytet i tak Adam jak i wszystkie pokolenia, po dzień dziesiejszy, spadł na poziom zwierzęcia, a nawet poniżej. Przed utraceniem autorytetu zwierzęta bały się Adama, a po utracie Adam i jego potomstwo bało się zwierzyny.

Ale co gorsze instynkt zwierzęcy zaczął panować nad zbuntowanym przeciw woli Bożej człowiekiem. Aż do Chrystusa, który narodził się z woli Bożej nie z nasienia człowieczego nad którym ciążyła wina grzechu Adamowego, czyli grzech pierworodnego. Dlatego koniecznym było, aby Chrystus narodził się z Ducha Bożego. Dopiero Chrystus odwrócił przekleństwo grzechu pierworodnego i w Chrystusie każdy otrzymał szansę na pojednanie z Bogiem, czyli na narodzenie z Ducha. Bo dopiero narodzenie z Ducha zapewnia powrót do autorytetu nad prymitywną naturą człowieka, który żył do tej pory według i pod prawem instynktu. Po Adamie spadł na ludzi duch nieposłuszeństwa i grzechu, natomiast na tych, którzy przyjmują Chrystusa spada Duch posłuszeństwa dla pojednania z Bogiem.

Dlatego Pan Jezus powiedział o tych wyzwolonych i pojednanych z Bogiem, że moc narodzenia z Ducha da im władzę nad duchami nieposłuszeństwa, czyli kusicielami i nad przekleństwem wszelkiego rodzaju, które złe duchy sprowadzają na ludzi, a do których należy jad wszelkiej trucizny i wszelkie choroby.

Mateusz 16:15-18 "I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelie wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie".

Chodzi o to, że tu na ziemi żyjemy według prawa instynktu, które rządzi światem doczesnym, cielesnym i materialnym. Trzeba nam umrzeć dla tego prawa i narodzić się z Ducha, aby już tu teraz rozpocząć życie według Ducha, według miłości Bożej, aby umrzeć z pieczęcią, ktora ożywi nas do życia wiecznego. Kto do końca życia żyć będzie pod prawem instynktu i tak umrze, ten należąc do doczesności nie będzie mógł żyć w królestwie Bożym, bo do niego się nie "narodził z Ducha". To miał na myśli Pan Jezus mówiąc: Jan 3:6

"Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może oglądać Królestwa Bożego"

Z wody człowiek rodzi się do życia doczesnego cielesnego i materialnego. Po prawdziwym nawróceniu człowiek rodzi sią z Ducha ku życiu wiecznemu w Królestwie Bożym.

Do Efezjan 1:13-14 "W Nim także i wy usłyszawszy słowo prawdy, Dobrą Nowinę waszego zbawienia, w Nim również uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością [Boga], ku chwale Jego majestatu."

2 Koryntian 1:21-22 "Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych".

2 Tymoteuszy 2:19 "A przecież trwa mocny fundament Boży taką oto mając pieczęć: Poznał Pan tych, którzy są Jego, oraz: Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego."

Po zmartwychwstaniu będziemy żyć według ducha, a nie według ciała i małżeństwa okażą się zbędne, a miłość partnerska też już nie będzie istnieć, bo nie będzie popędu seksualnego, ani leku, ani żadnej innej funkcji instynktu. Będziemy żyć w innym świecie i według innego prawa. Mam przekonanie, że będziemy pamiętać życie doczesne i je wspominać tak jak osoba dorosła wspomina zabawy w piaskownicy, albo coś w tym rodzaju.

Życie doczesne ma jednak większe znaczenie niż zabawy w piaskownicy, ale tak na prawdę to w piaskownicy dzieci uczy się życia w społeczeństwie, jak się zachowywać wobec innych dzieci itp. POdobnie my tu na ziemi uczymy się sprawiedliwości, która panować będzie w Królestwie Bożym.

Jeszcze słowo o Józefie i Marii. Oni byli takimi samymi ludźmi jak my, ale pojednani z Bogiem mieli zadanie do wykonania tak jak wielu z nas jest powołanych do służby Bogu w celu ratowania ludzkości.

Szczęść Boże!

Ps. Myślę że nie będziesz miał nic przeciwko umieszczeniu tego listu na stronie - oczywiście anonimowo ?



Dziękuję.
Oczywiście zgadzam się na anonimowe zamieszczenie listu na stronie - może ktoś jeszcze skorzysta. Myślę że to jeszcze nie koniec korespondencji.

Tymczasem kończę i pozdrawiam.



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009