Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




MIŁOŚĆ CZY ROZSĄDEK ?

Witam serdecznie,
Właściwie to nie wiem od czego zacząć, muszę się przyznać iż czuję się troszkę nieswojo, ale myśl iż istnieje możliwość iż ktoś tam po drugiej stronie podsunie mi jakąś dobrą radę, usuwa na bok rozsądek, mam więc cichą nadzieję że nie przez przypadek znalazłam tą stronę.

Od pewnego czasu, w moich myślach jest pewien człowiek, którego bardzo chciałabym wpisać w karty mojego życia.

Wybrałam go iż , to właśnie po tym jak go poznałam , podziękowałam Bogu za to, że wszystkie poprzednie związki mi nie wyszły.

Na stronie, wspomniano o tym jak wiara determinuje osiągniecie celu. Zrozumiałam to tak że im większa jest moja wiara, tym bardziej pokazuję Bogu, i w moich dążeniach się nie poddaję. Sęk w tym że moje pragnienie, nie jest celem materialnym. Bardzo potrzebuję aby Jego serce otworzyło się dla mnie.

Nie chcę się buntować jeżeli wolą Bożą jest abym z nim nie była, tylko moje myśli krążą wokół jego osoby już tak długo. Z jakichś powodów on nie chce mnie. Tak bardzo mi smutno.

Kocham ludzi , cieszę się gdy słyszę jak bardzo jestem im potrzebna. Jak niosę im radość, jednak jest mi coraz ciężej , cieszyć się ze szczęścia innych w momencie kiedy brakuje mi tak bardzo partnerskiej miłości. Takiej prawdziwej, codziennej ...normalnej. do tego oczywiście tradycyjnie moje serce wybrało kogoś, z kim bycie mi nie wyszło....ale we mnie wciąż drzemie ta chorobliwa nadzieja...a może jednak.

Czy znowu mam czekać na kogoś kogo obecność udowodni mi że tamto to przeszłość? - przecież to wg. teorii wiary będzie poddanie się...i pokazanie że tej wiry nie ma..tak?

Czy będzie to jednoznaczne z tym że jestem jednym z tych ludzi którzy nie mają wiary i dlatego nie mają w życiu tej miłości (albo jakiegokolwiek innego celu) której tak bardzo pragną?

Czy w ogóle w modlitwie można prosić właśnie o szanse u drugiego człowieka?

Czy w takim wypadku wiara też czyni cuda? ..

A ja nie wiem co robić, mam tyle myśli, i tyle razy mi nie wyszło, tak bardzo bym chciała pokazać Bogu że na tą miłość zasłużyłam i tak tego potrzebuję.

- pozdrawiam,

ODPOWIEDŹ:

Witam,
Bardzo to chwalebne, że szukasz dobrej rady i zgodnej z wolą Bożą!

Wiara czyni cuda, ale one nie zawsze są zgodne z wolą Bożą. W tej sytuacji to radzę prosić Boga o tego człowieka, którego Bóg dla ciebie wybierze, a jeśli on, ten o którym myślisz miałby być nim to ufaj, że Bóg o wszystkim wszystko wiedząc sprawi to co dla ciebie najważniejsze i najkorzystniejsze.

W tym wypadku pokładaj całą wiarę w wolę Bożą i w opatrzność Bożą. Bóg zna przyszłość i On wie co w wypadku, gdybyście mieli być razem, co przyszłość miałaby dla was, szczęście, czy nieszczęście.

W międzyczasie czytaj Ewangelię, abyś mogła cytować słowa Pana Jezusa w sytuacjach gdzie zajdzie potrzeba. Nie ma nic ważniejszego i bardziej wzniosłego jak zdobywanie mądrości Bożej, a zdobywamy ją poprzez wiarę w to, że Pan Bóg ma dla ciebie plan o którym nic jeszcze nie wesz.

Trzeba się zdać całym sercem na Boga Ojca, Który wszystko poukłada zgodnie z twoim poszukiwaniem Jego woli, Jego mądrości, abyś otrzymała wszystko to, co On przygotował dla tych, którzy Go miłują i z pokorą stosują się do nauk Chrystusowych. Według słów Pana Jezusa:
"Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko będzie wam dodane"

Bo to co ty sobie teraz wyobrażasz to "bańka na wodzie" ludzie się bardzo zmieniają i robią pozory, które umykają i rzeczywistość przynosi niespodzianki, dobre i złe. Tylko Pan Bóg wie co życie z tym człowiekiem miałoby za niespodzianki na przyszłość.

Zamiast więc prosić Boga o tego człowieka, ufaj, że Bóg wie, który byłby dla ciebie najodpowiedniejszym co do przyszłości i co bardzo ważne co do starości. Tak, abyś miała nie tylko dobre życie, ale i radosną starość. Młodzi ludzie nie myślą o starości, nie modlą się o takie ułożenie życia, aby na starość cieszyli się sprawnością fizyczną i radością ducha. A życie ucieka jak strumyk i starość przynosi bardzo przykre niespodzianki tym, którzy zaniedbali wolę Bożą za swej młodości.

Widać, że jesteś młoda i bardzo uczuciowa i nic dziwnego młodość ma to do siebie, ale na te sprawy trzeba spojrzeć rozsądnie, co na to mówi prawo Boże, no i trzeba spojrzeć w przyszłość. Aby zapoznać się z prawem Bożym, polecam przeczytać "Prawo co do małżeóstwa i rozwodu"

zbawienieiwiara.com/nauki_biblijne

Co do wiary, to trzeba ją łączyć z wolą Bożą, bo sama wiara może czynić cuda wbrew woli Bożej. Może to zabrzmi zbyt surowo, co mam do powiedzenia, ale to tylko na pierwszy rzut, bo jak się człowiek głęboko zastanowi, a jak na domiar sam doświadczy na własnym życiu, to się z moim zdaniem łatwiej pogodzi.

Otóż, wszystkie namiętności uczuciowe są zmienne i kruche i na nich nie wolno budować przyszłości, ani opierać na nich życia, bo bardzo szybko dojdzie do rozczarowania. To jest przyczyną tak wielkiej ilości rozwodów, to właśnie, że młodzi ludzie szukają odpowiedzi na uczucia, pragnienia i pożądliwości emocjonalnych i intymnych, a nie na bojaźni Bożej, przykazaniach i świętym rozsądku.

W dużej mierze przyczynia się do tego wyobraźnia i filmy romantyczne, które tak dalece abstrahują od rzeczywistości, że młodzi ludzie mają wybujałą wyobraźnię i na niej pragną budować rzeczywistość i przyszłość.

Na tym polega mądrość cielesna, wyobrażeniowa, doczesna i światowa, której nie da się na dłuższą metę zaaplikować i realizować rzeczywistości. I dochodzi do rozczarowaó i rozwodńw. A wszystko nabrało takiego rozpędu w erze rozkwitu komunikacji, radiowej, książkowej i telewizyjnej, a ostatnio komputerowej. Fikcja jest rozpowszechniana poprzez filmy i ludzie, a szczególnie młodzi uważają realne rady rodziców, czy dziadków za nierealne, fałszywe i po prostu złe. Tymczasem życie jest surowe, brutalne i niewdzięczne, bo diabeł najpierw przedstawia w wyobraźni ludzkiej cukrem lukrowane marzenia i obietnice, a potem zalewa je goryczą rzeczywistości, która on osobiści zatruwa konsekwencjami naszych na fantazji opartych decyzji nie zgodnych z prawem i wolą Bożą. I tak ludzie dobierają się na zasadzie wygórowanych i nie realnych ambicji emocjonalnych, na podstawie pożądliwości popędu seksualnego, albo na pragnieniach emocjonalnych pieszczot, pochlebstw, romansu z bajki. To jednak wszystko ma swój korzeń w miłości do siebie samego, realizacji marzeó i pożądać miłości własnej.

W dawnych, dawnych czasach małżeóstwa były aranżowane przez rodziców na podstawie realnych faktów zgodnych z wymaganiami realności życia. Sprawy emocjonalne, czyli atrakcja wyglądu zewnętrznego, czyli tak zwana miłość od pierwszego wejrzenia nie była brana pod uwagę, bo wiedziano wtedy, że taka miłość nie jest trwała. Miłość bowiem była zawsze rzeczą podlegającą rozwojowi. Małżonkowie byli sobie zaślubiani na podstawie szacunku jedno do drugiego z czego rodziła się miłość dla tych którzy mieli dobrą wolę. A tych co nie mieli dobrej woli, aby miłować bezwzględnie, to dla nich nawet małżeóstwo z miłości od pierwszego wejrzenia też nie byłoby stałe i szczęśliwe, jeśli nie zrodzi się bezwzględna miłość bliźniego.

Miłość od pierwszego wejrzenia jest oparta w 90% na namiętności seksualnej. Wobec ta więdnie i przemija bezpowrotnie. Jeśli nie zrodzi się miłość bliźniego, to takie małżeństwo się rozpadnie z braku wiążącej miłości.

Wobec powyższego, lepiej nie dawać się prowadzić namiętnościom emocjonalnym, bo one są zmienne i złudne. Lepiej, znacznie lepiej jest kierować się przykazaniem Bożym i świętym rozsądkiem, tak, aby decyzja zamążpójścia, czy każda inna była zgodna z wolą Bożą i przez Boga błogosławiona. Wtedy i tylko wtedy jest szansa na trwały i szczęśliwy związek, nawet jak brakowało w nim miłości od pierwszego wejrzenia i romansu z bajki.

W naszych czasach bardzo trudno jest o zimny rozsądek, bo żyjemy w świecie fikcji i na kredyt emocjonalny. A propo kredytu, bardzo podobna mentalność, tylko zamiast w miłości, to pod względem finansowym. Ludzie pozbawieni zimnego rozsądku, motywowani pożądliwościami posiadania rzeczy doczesnych, na gorąco podejmują decyzje, zapożyczają się według swego fikcyjnego, ponad optymistycznego sposobu myślenia i tym rujnują swoje życie, zdrowie i przyszłość, żyjąc w nieustannych nerwach i kłutniach co rujnuje małżeóstwa, zdrowie i prowadzi do nieuczciwości, nienawiści i wszystkiego rodzaju zła, które jak sidło zniewala wolę człowieka, tak, że nawet jak chciałby się od tego uwolnić to nie może i niechybnie staje się ofiarą diabła i potępienia wiecznego.

Proszę tego listu nie traktować jako negatywnego i nie życzliwego, ale jako przebudzenie do rzeczywistości. Trzeba poznać taktykę diabła, aby móc się przed nią skutecznie bronić. A jego taktyką jest wykorzystywanie ludzkich słabości wyobrażeniowej, emocjonalnej i instynktu ego. Więcej na ten temat jest napisane w artykule

"Narodzenie z Ducha Swietego"

życzę błogosławionych rozważań

- Szczęść Boże!



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009