Przebaczenie
Witam!
Mam pytanie, (nawiązując do osoby zamachowca Alego
Agcy), dlaczego jedni
ludzie są w stanie wybaczyć a inni nie ?? Dlaczego
ludziom tak ciężko
wybaczać, co robić by uwierzyli w sąd Boży ??
Przecież podstawa to
wybaczać. Czemuż to takie trudne ???
Pozdrawiam Serdecznie !!!
Witaj przyjacielu,
Sprawa przebaczenia to sprawa ducha, jeśli ktoś ma w
sobie miłość ten przebaczy, ale jeśli nie chce
przebaczyć to dlatego, ze duch mu na to nie pozwala,
bo jemu poddał swoja wole i duch już za niego
decyduje. A tego nie jest łatwo zmienić.
Tu nie chodzi o to czy ten ktoś chce czy nie chce
przebaczyć, ale chodzi o to, ze nie może, czyli nie
jest w stanie przebaczyć, bo nie ma w nim miłości
Bożej, A miłość Bożą trzeba otrzymać, bo jest to dar
Ducha Świętego. Aby otrzymać miłość trzeba mieć bojaźń
Bożą i pokorę, którą mało kto ma.
Dla tych wiec, którzy nie maja pokory, bojaźni Bożej i
miłości, dla nich przebaczenie jest rzeczą niemożliwa.
- Szczęść Boże!
Witaj raz jeszcze,
Dodam jeszcze do poprzedniej wypowiedzi, bo odpowiedz
na to pytanie jest bardzo złożona i poprzednia moja
wypowiedz była bardzo streszczona.
Otóż, aby być w stanie przebaczyć, trzeba mieć miłość
dla bliźniego, według przykazania
"Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca i z
całej duszy, ze wszystkich sił, ze wszystkich myśli
swoich, a bliźniego swego jak siebie samego"
Teraz trzeba zrozumieć jak człowiek powinien siebie
samego miłować. Bo miłość siebie samego nie ma nic
wspólnego z samolubstwem, co również nazywa się
miłością własną. Aby wypełnić przykazanie trzeba
miłować siebie miłością Bożą.
Ale miłość siebie samego w tym przykazaniu nakazuje
raczej szacunek dla siebie samego jako do własności
Bożej. Bo wszystko jest własnością Bożą.
Miłość własna to samolubstwo i sprawa zaledwie
emocjonalna, a szacunek to sprawa wyboru woli,
rozsądku i bojaźni Bożej.
Bo tego wymaga Bóg w przykazaniu, aby człowiek miłował
Boga nie emocjonalnie, ale z całej duszy, a duszą
człowieka jest umysł, wola, pamięć, wyobraźnia i
emocje.
Poprzez emocje przenika do duszy instynkt i
obezwładnia pozostałe funkcje duszy i wtedy dusza
działa według instynktu i pożądliwości ciała, zamiast
według ducha.
Wola człowieka jest najważniejszą funkcją duszy i wola
powinna regulować wszystkie inne funkcje i nie powinna
poddawać się instynktowi, ale z nim walczyć.
Dlatego wola wraz z rozumem powinna mieć całkowity
autorytet nad emocjami i nie dopuszczać, aby one
przejęły władzę nad wolą.
W człowieku jest też duch człowieczy w którym znajduje
się sumienie, w nim działa Duch Święty. Jak wola
wyciszy emocje instynkt i pożądliwości własnego ciała,
wtedy umniejsza się egoizm i miłość własna, robi
miejsce dla działania Ducha Świętego, Który udziela
daru miłości bo bez niego nie można zrobić żadnego
postępu.
A wtedy poprzez silniejsze działanie sumienia wzrasta
miłość bliźniego. Sumienie bowiem nigdy nie troszczy
się o siebie, ale o to co podoba się Bogu i co służy
bliźniego.
Wszystko więc zależy od woli człowieka i od stopnia
egoizmu. Bo egoizm to troska o siebie samego i o swoje
dzieci, co też ma swoje większe lub mniejsze
nasilenie. Im większa jest troska o siebie, tym
mniejsza jest czułość sumienia, a co za tym idzie
mniejsza jest troska o innych, czyli miłość bliźniego.
A przy tym mniejsza jest wyrozumiałość dla bliźniego,
mniejsze jest pragnienie dobrego dla bliźniego,
mniejsza jest troska o potrzeby i o zbawienie
bliźniego. Ten bowiem, kto nie ma miłości bliźniego
sam nie troszczy się o swoje zbawienie, a jeśli myśli
że się troszczy to robi to źle i nigdy zbawienia
swojej duszy nie osiągnie.
Tak więc, aby być w stanie cokolwiek przebaczyć
bliźniemu, trzeba najpierw uwolnić się od miłości
własnej. A to jest bardzo trudne, bo miłość własna na
to nie pozwoli tak łatwo. Tylko pokorna wrażliwość na
sumienie jest ratunkiem, ale do tego trzeba właśnie
pokory, której wszyscy mam za mało. I tak kółko się
zamyka z którego bez pomocy Bożej nie ma wyjścia.
Bóg wiedząc o tym stanie duszy każdego człowieka,
posługując się sumieniem wystawia duszę na próbę i
szuka w duszy reakcji na głos sumienia. A próbami są
potrzeby bliźniego, czyli obcych ludzi, bo chodzi tu o
bezinteresowność. Co do potrzeb krewnych dusza ma
skłonności pozytywne ze względu na miłość własną,
czyli ze wzglądu na własny interes.
Jeśli bowiem pomagamy tym, którzy nam pomagają to
robimy to dla własnego interesu pod kontrolą miłości
własnej.
Jeśli wola skłania swe emocje ku głosowi sumienia,
czyli potrzebom obcych ludzi i pozwala swym emocjom na
pozytywną reakcje, wtedy człowiek odpowiada pozytywnie
na próbę Bożą, wybiera dobro bliźniego i tym skarbi
dusza sobie łaski i błogosławieństwa, które pomagają
wydostać się z tego zamkniętego koła.
Jeśli jednak wola odwróci swe emocje od potrzeby
bliźniego, bo rozważa swoją przy tym stratę, wtedy
dusza odpowiada negatywnie na próbą Bożą.
Bóg jednak tak szybko nie rezygnuje, ale robi duszy
wyrzuty sumienia i czeka na reakcje, aby skruszyć
emocje i wzbudzić w duszy miłość bliźniego. Potem Bóg
ponawia próby, a jest ich wiele, w mniejszych i
większych sprawach dotyczących bliźniego, czyli
potrzeb obcego człowieka. Jeśli dusza zacieśnia swe
emocje przeciw bliźniemu, wtedy kółko jeszcze bardziej
się zacieśnia. Sumienie słabnie i głos sumienia
zanika, a w jego miejsce dusza akceptuje światowe
rozumowanie i tak zwany zdrowy rozsądek.
I zbawienie takiej osoby staje się coraz mniej
możliwe.
Odrzucenie bowiem głosu sumienia jest grzechem przeciw
Duchowi Świętemu, a to jest grzech, który nie będzie
człowiekowi przebaczony, ani za życia, ani na sądzie
ostatecznym po śmierci.
- Mateusz 12:32
Życzę błogosławionych rozważań.
- Szczęść Boże!
|