Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




SMUTEK


Często słyszę, że prawdziwy człowiek wierzący jest radosny, uśmiechnięty. Ja jestem przeciwieństwem: spokojna, zbyt poważna, nigdy nie umiem powiedzieć czegoś zabawnego, zamyślam się i smuci mnie życie, ludzie, świat. Nie umiem się cieszyć. Czasami mam wrażenie, że życie jest smutne bo takie musi być.

Nie odzywam się w rozmowach niepytana, wolę milczeć i słuchać. Taki cichy wilk stepowy. Ludzie wokół są pełni entuzjazmu, ochoty do działania, wręcz zarażają innych radością-tak czynią ludzie wierzący, o silnej wierze i psychice. Ja jestem słaba? Chora psychicznie?

Czy ja jestem normalna? Czy wszyscy muszą być szczęśliwi, radośni, tryskający humorem i optymizmem? We mnie jest tylko smutek, nie cieszę się z niczego. Nie umiem nawet się już śmiać.

Nie wiem co mam robić. życie takie jak teraz to piekło. Nie potrafię tak żyć i myślę o śmierci jako o zakonczeniu tego.

- xyz


Witam serdecznie,

Ja myślę, że to dobrze, że jesteś poważna i smutna. Oczywiscie smutek nie jest rzecza przyjemną, ale często jest objawem mądrości, bogobojności i sprawiedliwości. Król Dawid był bardzo bogobojny i najbardziej miłował Boga ze wszystkich przykładów biblijnych. On napisał wiele Psalmow. W wielu Psalmach król Dawid pisze o swoim smutku i o swoim cierpieniu duchowym. Smutek i cierpienie wiec nie zawsze jest rzeczą złą, ale wręcz świadczącą o dobrym, wrażliwym sercu. Podam ci kilka wersetów biblijnych, które mówia o smutku jako rzeczy dobrej i cząsto wręcz koniecznej na drodze życia wiodącego do nawrócenia i do zbawienia:

"Lepsze jest dobre imię niż wonne olejki, a dzień śmierci niż dzień urodzenia. Lepiej jest iść do domu żałoby, niż iść do domu wesela, bo w tamtym jest koniec każdego człowieka, i człowiek żyjący bierze to sobie do serca. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo przy smutnym obliczu serce jest dobre. Serce mędrców jest w domu żałoby, a serce głupców w domu wesela. Lepiej jest słuchać karcenia przez mędrca, niż słuchać pochwały ze strony głupców."
- Koheleta 7:1-5

Powiedzial Pan Jezus
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość."
- Jan 16:20

"Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się /potem/ nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć. To bowiem, że zasmuciliście się po Bożemu - jakąż wzbudziło w was gorliwość, obronę, oburzenie, bojaźń, tęsknotę, zapał i potrzebę wymierzenia kary! We wszystkim okazaliście się bez nagany."
- 2.Koryntian 7:10-11

Przeczytaj fragment w moim artykule "Narodzenie z Ducha" podtytul "Depresja" -

A potem napisz mi, czy smutek twój jest światowy, czy według Boga i jeśli chcesz napisz coś więcej. Może masz pytania, albo spostrzeżenia, - chętnie odpowiem i pomoge ci w czym będę w stanie.

- Szczęść Boże!

PS.

Droga duszyczko,
Jeśli trafisz na tą stronę i stwierdzisz, że to twój list, to powiadamiam cię, że twoja poczta jest chyba zablokowana i list mój wysłany kilkakrotnie za każdym razem wraca, odpowiadam więc na tej stronie z nadzieją, ze odwiedzisz ta strone i przeczytasz moją odpowiedź i zechcesz jeszcze raz napiszesz. Oczywiście tym razem sprawdź swoją poczte, czy nie jest zablokowana, abyś mogła otrzymać moją odpowiedź. A jak jest inny problem poczty to nastepna odpowiedź zamieszcze tu na tej stronie.



Dziękuję za odpowiedź, dopiero przed chwilą przeczytałam na stronie. Nie doszło nic tu na pocztę więc byłam przekonana, że z nieznanych mi powodów na mój list nie ma odpowiedzi. Często mam ostatnio wrażenie, że i Bóg milczy gdy proszę Go o pomoc, radę, obecność.

Przeczytałam teksty z Pana/Pani strony. W moim przypadku to chyba smutek "światowy", wiele we mnie żalu, smutku, rozczarowania i pytań o sens i sprawiedliwość. Czuję się teraz jak we mgle i potrzebuję układu odniesienia, a jednocześnie wstyd mi, że sama nie jestem na tyle silna by się podnieść i odnaleźć swoją drogę i życie-z Bogiem.

Nie wiem dlaczego list nie doszedł tutaj, do tej pory nie miałam problemów z pocztą. Będę zaglądać na stronę jeśli nadal wystąpi problem.

Dziękuję, jest Pan księdzem?

xyz



Wiesz, ja jeszcze o wiele za mało o tobie wiem, ale już z tych kilku słów widzę, że nie wszystko co czujesz to smutek i nie wszystek smutek, który czujesz jest światowy. Po pierwsze smutek twój nie jest smutkiem światowym skoro szukasz odpowiedzi u Boga i na takich stronach jak moja, a tym bardziej przy smutku światowym nie szukałabyś pojednania z Bogiem.
Smutek światowy nie troszczy się również o sens i sprawiedliwość Bożą, ale troszczy się o to co się człowiekowi od życia należy.

Z żalem to może tam być trochę, może mniej a może więcej smutku światowego. Musiałabyś mi trochę więcej i swoich żalach opowiedzieć.

Co do rozczarowań to mogą one być i światowe i też często są, ale wiele z nich to bardzo cenne doświadczenia, które w prawdzie nie zawsze, ale często są bardzo pomocne na drodze do nawrócenia i pojednania z Bogiem. Tego więc nawet nie nazywaj smutkiem, ale nauką życia, albo w pewnych przypadkach dyscypliną Bożą.

"Pan jest cierpliwy, bogaty w życzliwość, przebacza niegodziwość i grzech, lecz nie pozostawia go bez ukarania, tylko karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia."
- Księga Liczb 14:18 (Tłumaczenie Tysiąclecia)

"Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i czwartego pokolenia."
- Księga Liczb 14:18 (Tłumaczenie Warszawskie)

Czasem, a nawet często bywa, że Bóg milczy, ale tylko dlatego, że jest cierpliwy i nie chce karać, ale czeka na człowieka, aby się opamiętał i się nawrócił przy minimum karania. Skoro więc Bóg jest powolny do karania to jest też powolny do odpowiadania, a to dlatego, że człowiek oczekuje innej odpowiedzi od tej którą Bóg dla niego ma. I właśnie dlatego, że człowiek oczekuje upragnionej odpowiedzi nie dostrzega odpowiedzi Bożej, tej której nie oczekuje a na domiar często odpowiedź Boża ukazuje się, ale nie tam gdzie człowiek jej oczekuje.

Tak jak z twoim listem do mnie - cóż za wspaniały przykład nawiasem mówiąc - piszesz i oczekujesz odpowiedzi na poczcie z której wysłałaś, tymczasem moja odpowiedź z jakiejś innej przyczyny na to miejsce nie dociera, ale ukazuje się na zupełnie innym miejscu.

Tak więc te wszystkie pytania które Bogu zadajesz, ale nie otrzymujesz odpowiedzi, na nie wszystkie być może Pan Bóg odpowiada, ale Jego odpowiedź nie jest taką jakiej oczekujesz i nie tam gdzie tej odpowiedzi oczekujesz. A często Pan Bóg zamiast powiedzieć "nie" po prostu nic nie odpowiada.

Trzeba więc ufać, że nawet jak odpowiedzi nie dostrzegamy to nie znaczy, że Pan Bóg - jako dobry Ojciec nas zlekceważył i odrzucił. Trzeba nam ufać, że Bóg zawsze odpowiada. Nawet jak odpowiedź brzmi "nie" to nie dlatego, że Bóg nas nie rozumie, ale dlatego, że Bóg pragnie naszego dobra i nie chce dać nam tego o co Go prosimy, bo On wie, że to o co prosimy może wyjść na naszą krzywdę.

Każdy dobry ojciec wychowując swoje dzieci wiele rzeczy im zabrania o które dzieci proszą i wiele rzeczy dzieciom odbiera, których dzieci nie chcą dobrowolnie oddać lub z nich zrezygnować dla wyższego dobra.

Dobry ojciec karci swoje dzieci i uczy dyscypliny od najmłodszego wieku dziecka. Natomiast ten ojciec, któremu nie zależy na dobrym wychowaniu dziecka ten ojciec dzieciom na wszystko pozwala i daje im wszystko czego chcą. Ale z czasem wyrastają z nich rozpieszczone karykatury bez poczucia obowiązku, bez współczucia dla innych, bez dyscypliny bez charakteru i bez sumienia, bez wrażliwości i bez powściągliwości. I z takich dzieci wyrastają niewdzięczni ludzie samolubni nie potrafiący miłować, ani Boga, ani bliźniego.

Dziecko tego pierwszego surowego ojca przechodzi niby trudne dzieciństwo, pełne ograniczeń, rygoru, dyscypliny i wyrzeczeń. Ale z takiego dziecka wyrasta osoba rozumna, wrażliwa, zdyscyplinowana, obowiązkowa, cierpliwa i powściągliwa. Ale co najważniejsze taka osoba potrafi miłować Boga i bliźniego.

Dlatego powiedział Pan Jezus:
"Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się!"
- Apokalipsa 3:19

A święty Paweł, apostoł, mówi tak:
"Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje."
- Hebrajczyków 12:6

Jeśli więc mamy trudne i smutne życie to nie dlatego, że Bóg nas opuścił, ale wręcz odwrotnie, to dlatego, że Bóg Ojciec jest blisko, Bo to On dla naszego dobra nas doświadcza. Bo w trudzie i w pracy serce człowieka szlachetnieje. Chociaż nie każdego, ale tylko tego, który pokornie podda się losowi i woli Bożej i gorliwie się nawraca.

Co do twojej słabości to być może jest ona darem Bożym, bo słabość ma wiele wspólnego z pokorą.

"lecz /Pan/ mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny."
- 2.Koryntian 12:9-10

- Szczęść Boże!



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009