Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




Szacunek dla siebie.

Witam!
Już kiedyś do pana pisałem. Mam pewne pytanie, ostatnio rozmawialiśmy z kolegami i jeden z nich powiedział, że jak może kogoś szanować skoro ten ktoś nie szanuje siebie, nie zgodziłem się z nim przecież najważniejsze przykazanie Miłości mówi Szanuj bliźniego swego jak siebie samego. Ale mój kolega bardzo obstawał przy swoim zdaniu, że on nie może szanować kogoś kto nie szanuje siebie samego. Prosiłbym o pomoc w zrozumieniu tego tematu, jeśli jest to możliwe.

Pozdrawiam Serdecznie !!!

ODPOWIEDŹ:

Witam,

Zgadzam się z tobą, bo na ogół ludzie niechętnie pogardzają samymi sobą, tak aby siebie nie szanować. Na ogół jeżeli ktoś sam siebie nie szanuje, to nie dlatego, że nie chce, ale prawdopodobnie dlatego, ze nie potrafi.

Bo powiedzmy jest źle przygotowany do życia, uwierzył na przykład, że wyjdzie dobrze tym co robi obiecujące wrażenie, co jednak przyniesie mu krzywdę.

Trzeba pamiętać zawsze o tym ze ten kto nie jest szanowany ten zawsze cierpi, nawet ten kto sam siebie nie szanuje. Ja tu wypowiadam się bardzo ogólnikowo, bo nie dysponuje konkretnym przykładem.

Trzeba wziąć pod uwagę, ze to na co patrzymy to tylko oprawa zewnętrzna. Czasem postawa człowieka robi wrażenie takie, czy inne, ale w sercu tego człowieka dzieje się zupełnie co innego niż to co nam przychodzi na myśl patrząc na tego człowieka.

Ludzie dopuszczają się różnych rzeczy, bo tym chcą sobie pomóc, ale nie rozumiejąc jakie to przynosi konsekwencje i pogrążają się w jeszcze gorsze sytuacje. Ludzie maskują swoje problemy, aby sobie pomóc i starają się być takimi jakimi chcą być widziani przez innych.

Jedni robią to ze strachu dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa, inni celowo kłamią, aby wykorzystać.

Małe dzieci na przykład będąc molestowane i straszone, potrafią tak maskować swoje cierpienie, że nikt nigdy się nie może nawet zorientować co one przeżywają w ukryciu.

Weźmy na przykład ktoś przychodzi ze łzami w oczach, że potrzebuje pomocy, opowiada wzruszające historie, posługuje się wiara w Boga i na prawdę robi wrażenie ofiary godnej pomocy, a w rzeczywistości kłamie jak z nut i wychodzi mu to fantastycznie. Nabiera słuchaczy swoich i dopina swego.

Albo powiedzmy, patrzysz na człowieka, który usilnie szuka wesołego tematu i stara się być dowcipny i jeśli mu to wychodzi i jest rzeczywiście dowcipny tak, ze wszyscy maja z nim ubaw, to pomyśleć można, że dobrze ma, łatwo mu dowcipkować, bo pewnie nie ma żadnych problemów. Ale prawda może być zupełnie odwrotna, on być może dowcipkuje, bo pragnie zatuszować smutek lub samotność.

Inni próbują się wywyższać nie dlatego, że tak dobrze o sobie myślą, ale dlatego, że mają kompleksy i sami przed sobą starają się podnosić na duchu poprzez -na przykład- przechwalanie się osiągnięciami, których nigdy nie osiągnęli.

A to na przykład, że ja nie jestem w stanie dowcipkować jak mnie cos gnębi, wcale nie znaczy, że wszyscy są tacy jak ja, być może kto inny potrafi na chwile zapomnieć o swoich bólach i w gronie kolegów może być dowcipny i maskować swe bóle i smutki.

Jeśli - powiedzmy - dowcipy mu nie wychodzą i nie są ani fajne, ani śmieszne, ale raczej wymuszane i sztuczne, to łatwo możemy sobie pomyśleć z pogarda: a co to za wariat, chce się wyróżnić, zaimponować, podlizać, czy ośmieszyć? A w rzeczywistości ten chce być zaakceptowany, chce nawiązać z kimś kontakt, albo szczera przyjaźń, pragnie sobie pomoc, ulżyć, czyli być może ma szczere intencje, ale mu to nie wychodzi. Pozory często mylą!

Nie bez powodu Pan Jezus powiedział: "Nie sądźcie według pozorów, ale wydajcie wyrok sprawiedliwy"

Aby sprawiedliwie ocenić czyjąś postawę, nawet taką, która robi pozory braku szacunku do samego siebie, trzeba się wgłębić w serce tego człowieka, zrozumieć jego motywy, czy jego postawa jest wynikiem lekceważenia, czy głupoty, a może choroby, może kompleksów, czy tez nadmiaru cierpienia?

Ludzie robią wrażenie, że sami siebie nie szanują, ale to nie jest tak, że mają siebie za nic, bo widzą swoje błędy i sobą pogardzają. Ja myślę, że ci ludzie bardzo chcieliby siebie samych szanować, ale nie wiedzą jak, często nie rozumieją, że robią błędy, a nawet jak rozumieją, to nie wiedzą jak żyć, aby ich nie popełniać. Bardzo trudno jest wyjść z błędnego myślenia i zmienić swoją postawę jeśli się nie wie jak. Do tego potrzebny jest łaska Boża i pomoc ludzi. Samą krytyką i potępieniem nikt nikomu tak naprawdę nigdy jeszcze nie pomógł. Krytyka jest konieczny, ale jeśli idzie na nią miłość i konkretna pomoc. W przeciwnym razie krytyka przygnębia i utwierdza w błędzie.

Kto nie jest w stanie wydać wyroku sprawiedliwego, bo to nie jest łatwe, nawet dla zawodowych psychologów i psychiatrów, to do nich powiedział Pan Jezus: "nie sądźcie, abyście nie byli sadzeni" Bo każda błędna opinia, nie zrozumiana, nie przemyślana nie przemodlona pozbawiona jest miłości bliźniego. A "kto twierdzi, że miłuje Boga, a nie miłuje brata swego, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy"

Podobnie jest z bezdomnymi, z pozoru wydaje się, że sobie bimbają szukają tylko okazji do wyłudzenia pieniędzy i do wypicia butelki piwa. To nie koniecznie jest tak jak z zewnętrznej strony to widać, trzeba by wpatrzeć się w serce tego człowieka, chcieć zrozumieć jego cierpienie, jak do tego doszło, ze wyładował na ulicy. Aby wyciągać wnioski, czy on siebie szanuje czy po prostu walczy z własnym nieszczęściem, którego nie wie jak pokonać. A może już z braku sił zrezygnował z walki i stał się ofiarą swego przekleństwa. Na pewno jest on sam sobie winien, ale on tego nie rozumie i bez łaski Bożej i pomocy od strony człowieka nie ma dla niego szansy.

chcesz ponieważ Bóg posługuje się ludźmi, chcesz ci, którzy mogli mu pomóc, ale nie pomogli, czyli nie pozwolili na to, aby Bóg się nimi posłużył, ci będą chcesz pewnej mierze odpowiedzialni za cierpienie tamtego człowieka. Przeczytaj co mówi Ezechiel 3:18-21

Jeśli chcesz bardziej szczegółowej odpowiedzi, to napisz mi bardziej szczegółowo daną sytuacje, a postaram się wydać sprawiedliwa opinie o nim. Bo twój kolega może mieć trochę racji, ale może on nie potrafi jej dobrze sprecyzować. Miłość bowiem również składa się z dyscypliny i w pewnych sytuacjach trzeba wiedzieć jakie wnioski wyciągać, bo jak ktoś kogoś nabija w butelkę, bo i takie przypadki się zdarzają to nie można mu w tym pomagać. Wszystko zależy od sytuacji.

Każda sytuacje trzeba jednak prześledzić chcieć zrozumieć z dozą miłosierdzia, a nie zaraz potępiać, ale strać się pomoc jeśli to możliwe i modlić się za wszystkich, wszystkim dobrze życząc.

A rafinowanych naciągaczy kochać, ale unikać i zostawić sąd Bogu. Ci którzy nie szanują samych siebie, tym trzeba raczej współczuć, bo pod ich obojętną miną ukryty być może bezmiar cierpienia, o którym nikt nie wie, ale sam Bóg. Nie baz powodu Pan Jezus powiedział, że prędzej wejdą do królestwa Bożego prostytutki i komornicy niż ci którym się zdaje, że znają prawo Boże i sprawiedliwość.

Załączam fragment z pewnej dyskusji, bo jest ona właśnie na ten temat.

Pan W:
Znam kogoś kot opowiedział taka historię. Na jakimś dworcu jakiś mężczyzna ubogi prosił o złotówkę na chleb. Ta osoba mu dała ile potrzebował. Potem jednak gdy wracała ponownie w barze pobliskim dworca zauważyła owego mężczyznę. Wtedy postanowiła więcej takim nie udzielać pomocy.

Osoba ta uważała się za wierząca i z całą powagą postanowiła nic dawać nic podobnym żebrakom. No i właśnie to jest historia upadku gdzie rozsadek wziął gore nad miłosierdziem Bożym i w ogóle naukami Pana Jezusa. Tak powstaje rzesza tych, którzy odpadli i nie zdali egzaminu wiary w zwykłej okoliczności. - W

Pan S:
Moim zdaniem dobrze zrobiła. Praktycznie wszyscy wystający na ulicach to wyrwigrosze. Dawanie im pieniędzy to oszukiwanie samego siebie i tak na prawdę działanie na szkodę "darbiorcy". Lepszym acz wymagającym większej fatygi jest próba rozmowy z potrzebującym i zafundowanie mu dosłownie chleba lub śniadania.

Uważam, że ów potrzebujący nie powinien stać na ulicy, ale szukać pomocy u swojej bliższej i dalszej rodziny, później u sąsiadów, wreszcie u władz społeczności lokalnej (dzielnica, gmina). W takiej kolejności. Uważam, że jeśli chcemy pomagać prawdziwie potrzebującym, to znajdziemy ich w sąsiedztwie lub w rodzinie. - S

Pan J:
To prawda, ze kto ma wielkie serce i chce skutecznie pomoc, to nie wątpliwie jest lepiej jak skieruje swa pomoc do zorganizowanych już przytułków dla bezdomnych, bo one nie dostają od państwa wystarczającej pomocy finansowej. Ale trzeba pamiętać, że bezdomni to ludzie tacy jak my, potrzebują nie tylko pomoc finansowa, ale tez pomoc i wsparcie moralne które tez można udzielać do woli jak się nie może pomoc finansowo. - J

Bardzo mało bezdomnych bimba sobie, czyli celowo jest bezdomnymi.
Większość to bardzo cierpiący ludzie, są albo chorzy umysłowo, albo umysłowo niesprawni, na tyle, aby móc dawać sobie radę w życiu. Na przykład według statystyk na całym świecie około 80 procent młodych ludzie wychowanych w domach dziecka nie radzi sobie z wystartowaniem w życiu i lądują na ulicy. Domy dziecka i państwo nie daje zbyt wielkiej pomocy i ci, którzy są słabsi psychicznie i nie potrafią sobie radzić z samotnością, ci nie odnajdują sensu życia, tak aby walczyć, i upadają, lądują na marginesie społecznym albo popełniają samobójstwa.
Ci młodzi ludzie nigdy nie otrzymali miłości i przygotowania do życia takiego jak my. Podobnie dzieci i młodzież z rodzin pijackich i innych wykolejeńców. Są dzieci, które są molestowane przez własnych ojców lub ojczymów. Tacy dorastają w kompleksach i w cierpieniu. Oni lądują na ulicach i prowadzą życie gorsze od zwierząt, ale to tylko dlatego, że gorzej niż zwierzęta zostali do życia przygotowani jako dzieci. Za każdego takiego wzgardzonego człowieka ktoś poniesie odpowiedzialność, ten kto przyczynił się do jego losu, a także ten kto był w stanie, ale nie chciał mu pomóc.

Człowiek, aby mógł sobie dobrze w życiu radzić potrzebuje mieć duże przygotowanie do życia już w dzieciństwie. To jest zadaniem rodziców, uczyć, dawać dobry przykład i wspierać moralnie. Dobrzy rodzice kształtują sumienie i zdrowy rozsadek dziecka, uczą samodyscypliny i wyciągania wniosków i przede wszystkim przygotowują do życia pod względem ekonomicznym.

Ci którzy w dzieciństwie i w latach dojrzewania tego przygotowania nie otrzymali, ci nie potrafią wystartować. Oni wyrastają na niedorajdy, nie potrafią pracować, nie potrafią utrzymać samodyscypliny, wymaganego poziomu pewności siebie, przebiegłości i umiejętności współpracy z innymi.

A jeszcze do tego jeśli nie maja moralnego wsparcia to im jest najtrudniej. Z braku poczucia przynależności popadają w depresje, kompleksy i szybko popełniają błędy, które popychają ich w coraz to trudniejsza sytuacje i życie jest dla nich zbyt uciążliwe z którym po prostu nie potrafią sobie radzić, bo są na tak niskim poziomie intelektualnym, że po prostu nie potrafiła walczyć z przeciwnościami tak aby być w stanie je pokonywać.

Załamują się, zniechęcają, tracą nadzieję, tracą ufność do ludzi i uważają za wrogów nawet tych, którzy chcą im pomóc. I to staje się ich zwyrodnieniem psychicznym, popadają w takie upośledzenia psychiczne, że bez intensywnej terapii w początkowych fazach ich upadku, po zbyt dużym upływie czasu już nie jest możliwe ich wyzdrowienie, i tak przegrywają okrutnie, skazani na nieodwracalne cierpienie.

Takim ludziom jest bardzo trudno pomoc, bo nie ufają i w ogóle nie potrafiła tak skorzystać z pomocy, aby dzięki pomocy moc rzeczywiście wyjść z sytuacji w której są.

Ludzie, a szczególnie dzieci potrzebują miłości i dyscypliny. Jeśli jej nie otrzymają w latach w których rozwija się ich dusza, to potem w wieku dorosłym już wiele w ich rozwoju nie da się zmienić.

Tacy ludzie skazani są na cierpienie w samotności.

Łatwo jest nam powiedzieć i ich oceniać z punktu naszej wygodnej pozycji w życiu i z punktu widzenia naszej mądrości. Ale jakże trudno jest nam ich miłować i spróbować ich zrozumieć, że nie robią tego celowo i nie bimbają sobie, ale walczą z cierpieniem jak potrafią i zamiast wygrywać nieustannie przegrywają.

I tak do tej walki z cierpieniem jest im często potrzebna butelka piwa, bo inaczej nie wiedza jak sobie ulżyć.

Jakby nie było po piwku łatwiej jest zasnąć na Twardym cemencie, gdzieś w bramie, lub pod mostem, czy na ławce bez poduszki i bez przykrycia i może jeszcze z bólem głowy, albo zęba.

Jak mało chcemy się zastanowić nad ich samotnością, smutkiem i cierpieniem, a jak szybko krytykujemy ich postawę, a własnej bezlitosnej postawy wobec nich nie rozumiemy. Jak mało chcemy zdać sobie sprawę, że oni po prostu nie są w stanie myśleć tak jak my. Takim był Łazarz, żebrak leżący u bramy pałacu, którem psy lizały rany, bo ludzie nim wzgardzili, ten żebrak poszedł do nieba po śmierci, a wszyscy ci co nim wzgardzili poszli na potępienie (Łukasz16:20-30)

Sami sobie stawiamy desery po obiedzie, a im mówimy: 'Swoja postawa ledwo co zasługujesz na suchą kromkę chleba.'

Jak mało rozumiemy ich ochotę na piwo, ze piwo jest dla nich ucieczka od smutnej rzeczywistości, od bolesnych wspomnień, od bólu, od samotności i Bóg jeden wie jakich jeszcze cierpień.

Takim ludziom jest trudno pomoc, ale łatwo jest ich pocieszyć małym podarunkiem, a czasem nawet butelka piwa? Dla bezdomnego piwko to nie rozpusta, ale ulga i ucieczka od smutku i od losu od którego nie da się inaczej uciec.
Piwo w końcu jest wysoko kaloryczne i daje energie, w zimę rozgrzewa, a w nocy usypia, pomaga zapomnieć o cierpieniu i uśmierzy nawet ból zęba - na przykład.

Co w tym zległo, od czasu do czasu postawić bezdomnemu piwo? Jeśli to jest dla niego prawdziwa ulga?

- Szczęść Boże!



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009