Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc zbawionym?

Narodzenie z Ducha Świętego

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Tematy Rozważań

Listy Czytelnikow




Wiara, Hipnoza, Intymność, Kariera


Marzec, 23, 05

Witam.
Zwracam sie z pytaniem.
Otóż przeczytałem ze strony http://zbawienieiwiara.com/wiara.html na temat czym jest wiara. Z tego co przeczytałem mam rozumieć że Bóg stworzył nas na swój wizerunek i podobieństwo i możemy czynić cuda poprzez siłę swojej wiary, ale jednocześnie odwracamy się od niego bo używamy mocy którą nas obdarzył i sami próbujemy osiągnąć cel zamiast zaufać jemu(Bogu).

Ostatni akapit z tego zagadnienia: "Wiara właśnie według wyboru wolnej woli daje pysznemu człowiekowi prawo do korzystania ze wszystkich praw i mocy doczesnych, a nawet nadprzyrodzonych, ODRZUCAJąC BOGA, Który te wszystkie moce stworzył, na wzór Faraona, jak również każdemu pokornemu człowiekowi korzystanie z owych mocy w zjednoczeniu z wolą Bożą na wzór Mojżesza i według nauk i przykładu Pana Jezusa". to co podkreślone DUŻYMI literami najbardziej mnie zaniepokoiło, że my ludzie używamy potęgi wiary w osiągnięciu określonego celu, i w ten sposób właśnie odrzucamy Boga, czyli nie dopuszczamy do tego aby nasz los był w Jego rękach i aby On nim kierował.

Czy to prawda? BARDZO PROSZĘ O ODPOWIEDŹ i jeśli można do dosyć szeroką.
Z poważaniem.



Wiara jest energia życia, bez której nie sposób żyć. Wiara może być pełna pychy i niezależności od Boga, ale ta sama wiara może być uzależniony od Boga. Jeden wierzy w siebie, a drugi wierzy w Boga.

Tak jak powiedział apostoł Paweł: "Wszystko mogę w Tym który mnie umacnia"

Taka wiara koncentruje się na zwycięstwach we wszystkich dziedzinach życia, które człowiek musi pokonywać na sposób zgodny z wola Bożą. Czyli iść przez życie trzymając się "ręki Bożej"

Pan Jezus powiedział:
"Beze Mnie nic uczynić nie możecie" - to znaczy, ze bez Jezusa, czyli bez stosowania się to Jego nauk wiara nie ma wartości zbawiennych, ale tylko wartości doczesne. Wierzyc w Boga tez nie wystarczy. Ludzie wierzą w Boga i modlą się, ale problemy zamiast znikać narastają i nie widać rezultatów. "Wiemy, ze Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wole" - Jan 9:31

Bo wiara ich nie jest z Bogiem, ale o Bogu. Oni wiedza o Bogu, ale Bóg nie ma udziału w ich życiu w ich decyzjach, a jak się modlą to wątpią, czy Bóg ich w ogóle wysłucha, bo w głębi serca wiedza, ze nie żyją według woli Bożej.

Aby wiec uzyskać odpowiedz od Boga na modlitwę, trzeba z wiarą zastosować się do Woli Bożej we wszystkich sprawach swego życia, zaakceptować przykazania Boże i napomnienia, a modląc się trzeba wierzyć że się otrzymuje, a wtedy rezultaty są jawne, Pan Bóg odpowiada na modlitwy, udziela mądrości i tak uszlachetnia wiarę człowieka tak, aby mógł posługiwać się wiarą według woli Bożej. Rzekł Pan Jezus: "Dlatego powiadam wam: wszystko o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko WIERZCIE ze otrzymujecie" - Marek 11:24

w ten sposób właśnie odrzucamy Boga, czyli nie dopuszczamy do tego aby nasz los był w Jego rękach i aby On nim kierował

Odpowiedz na to pytanie będzie - nie. Bo jest możliwym, aby posługiwać się darem wiary według woli Bożej. Bóg bowiem uświęca wiarę tego kto Go czci, kto wierzy w nauki Chrystusowa i według nich żyje.
Życzę błogosławionych rozważań
- Szczęść Boże!

Kwiecień 13

Miesiąc temu zadałem panu pytanie na temat wiary, i bardzo chciałem podziękować za odpowiedź. 1 Ale jeszcze jedno mnie zastanawia...otóż interesuję się hipnozą. Czy stosowanie samo-hipnozy i autosugestii jest grzechem, ze my wtedy uciekamy od Boga, nie Jego prosimy o to abyśmy byli lepsi bardziej skoncentrowani, abyśmy lepiej funkcjonowali, np. wyleczenie się z takich chorób jak rak poprzez głęboką medytację łącznie z wiarą, wykreowanie w stanie hipnozy takich wydarzeń jak: "spotkam wspaniałą dziewczynę z która będzie mnie kochać będzie dla mnie dobra" i zbiegiem okoliczności dochodzi do tego wydarzenia akurat w tym momencie kiedy człowiek o tym marzy i wierzy, ale czy to właśnie nie jest źle ze człowiek nie mówi do siebie słów typu" Panie Boże spraw bym wyzdrowiał, albo poznał wspaniałą dziewczynę" a zamiast tego: " z dnia na dzień jestem coraz zdrowszy i czuję się coraz lepie, wszystkie moje martwe komórki z dnia na dzień się uleczają" W dodatku przeczytałem w pewnej książce na temat ludzkiego umysłu gdzie było napisane m.in. takie coś że my, czy to Einstein, student Astrofizyki lub matematyki na UJ, czy tez jakiś inny geniusz, i tam napisane jest ze kto by to nie był to i tak taka osoba wykorzystuje do tego wszystkiego tylko 15% swojego umysłu...pozostałe 85% to są m.in. uśpione zdolności które się nie mogą uwolnić w człowieku o których człowiek sobie nawet nie zdają sprawy i z pokolenia na pokolenie nie były one rozwijane ponieważ człowiek przez dziesiątki pokoleń był poddawany emocjom i przez to nawet nie wie o tym ze on ma jakiś wpływ na swoje zdrowie, na otoczenie, na zmianę swojego życia.. Pytanie tylko czy człowiek stosując właśnie coś takiego jak rozwijanie swoich "uśpionych zdolności" i wykorzystywanie ich na celu wykreowania swojej przyszłości, że będziemy mieli wspaniałą żonę i dzieci, dobra pracę która będę uwielbiał, mojej rodzinie nie będzie niczego brakować i wtedy w stanie hipnozy kiedy kierujemy nasze marzenia do podświadomości z niej do nadświadomości która robi wszystko abyśmy osiągnęli cel. Lub uzdrowieni siebie i bliskich, zwiększanie swoje motywacji i potencjału intelektualnego: "Doskonale przyswajam obce języki, nauka ich nie sprawia mi żadnego problemy, nie mam problemów ze zrozumieniem czytanego tekstu, doskonale się na nim koncentruję", i czysto jest zgodne z naszą wiarą. Że człowiek ucieka od Boga i zamiast Jego prosić o to wszystko, to stara się nad sobą pracować sam. Ja może teraz przedstawię swoje poglądy: Bóg stworzy świat, nas, dał nam życie i wolną wolę i możemy robić sobie co chcemy. Człowiek powinien szanować Boga i wierzyć w Niego ale Bóg nie powinien prowadzić człowieka całe życie za rączkę, dlatego Bóg stworzył nas "na swój wizerunek i podobieństwo" co oznacza ze jesteśmy w stanie wpływać na swoje otoczenie pozytywnie, i wykreować swoja przyszłość, jesteśmy w stanie dokonywać nie wiarygodnych rzeczy. Jeszcze jedno, to w takim razie dlaczego człowieka mózg jest największym organem w przeciwieństwie do zwierząt i jest on u człowieka w stosunku do rozmiarów jego ciała największy niż u innym stworzeń? Co oznacza że mózg człowieka poprzez swoje rozmiary nie służy tylko do uczenia się, zapamiętywania, i odbierania bodźców. Proszę o dokładna odpowiedź czy jest to zgodne z naszą wiarą czy też nie, i czy moje poglądy są przynajmniej w pewnym stopni prawdą.
Pozdrawiam,

Witaj drogi przyjacielu,
Hipnoza i jej cel, o której tu mówisz, jest pragnieniem doskonałego życia na ziemi i pragnieniem spełniania się własnej woli. A to już jest mądrość światowa i przeciwstawia się naukom Chrystus:

"Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je." - Mateusz 10:38-39

Są bowiem wartości doczesne i są wartości duchowe. A "dwom panom nie da się na raz służyć" (Łukasz 16:13)

I dlatego są ludzie cieleśni i ludzie duchowi. Nie jest możliwym, aby być obydwoma, bo to co jest mądrością dla człowieka cielesnego, to jest głupstwem dla duchowego i odwrotnie (1Kor.3:19).

Poprzez wiarę można osiągnąć bardzo wiele w życiu doczesnym, ale to nie daje człowiekowi gwarancji na pełnie szczęścia, a co ważniejsze - życia wiecznego. Bo osiągnięcia doczesne okradają człowieka z osiągnięć duchowych. Hipnoza, czy nie hipnoza, dążenie do osiągnięcia szczęścia nawet w samym życiu doczesnym nie ma gwarancji, ze zakończy się szczęściem według planu. A w miarę jedzenia apetyt rośnie i skutki są wręcz odwrotne. Im więcej człowiek zabiega i szczęście doczesne tym bardziej widzi braki i niedoskonałości. I człowiek staje się więźniem własnych oczekiwań, staje się ofiara własnej krytyki.

Prawdziwym szczęściem jest Prawda, wolność i pokój.

Takie szczęście osiąga się poprzez zapieranie się siebie samego, czyli swoich oczekiwań doczesnych, marzeń i planów na przyszłość. To wszystko bowiem prowadzi do upadku i rozczarowania - prędzej lub później.

Chodzi o to, ze po Adamie i jego grzechu, nastąpił rozłam w człowieku a z niego wzięła się niedoskonałość, która nieustannie produkuje niedoskonałość. A to bierze się stąd, że struktura człowieka zawaliła się - powodując niedoskonałość. Natura i struktura Adama, zanim zgrzeszył, poddana była pod żyjącego w nim ducha. Po popełnieniu grzechu duch jego umarł. I dusza Adama popadła pod prawo instynktu.

Aby wiec osiągnąć stan szczęścia, czyli pokóju, wolności i poznania Prawdy, trzeba uwolnić się od prawa instynktu i narodzić się z Ducha.

Hipnoza jest w pewnym sensie i pewnym stopniu uwolnieniem się od instynktu, gdzie dusza łączy się z mądrością i wartościami doczesnymi, o nie zabiega i z nich czerpie inspiracje. A to nawet jak jest obiecujące to niechybnie widzie do upadku.

Natomiast ascetyzm, - ale nie każdy ascetyzm, ja mowie o chrześcijańskim ascetyzmie - prowadzi do narodzenia z Ducha, gdzie duch człowieka uwalnia jego dusze od prawa instynktu. Dusza osiąga harmonie a to daje szczęście, czyli pokój, wolność i poznanie Prawdy.

Aby więc osiągnąć szczęście, które daje prawdziwy pokój za życia doczesnego i zbawienie po śmierci, trzeba narodzić się z Ducha. Aby struktura człowieka wróciła do doskonałego stanu, który ostatecznie osiągniemy po zmartwychwstaniu. Po to aby zmartwychwstać trzeba nam się jeszcze za życia doczesnego "narodzić z Ducha"

Co do medytacji, to jest to wspaniała funkcja duchowa, ale trzeba z niej korzystać na sposób bogobojny, ze tak powiem. Pan Jezus powiedział: "Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko będzie wam dodane" Wgłębiać się w poznanie Ewangelii i ja praktykować, "bo wiara bez uczynków martwa jest". A Duch Święty wtedy nawiedza naszą medytacje i udziela mądrości Bożej. Na takiej medytacji człowiek przeżywa bardzo wzniosłe chwile.

rozwijanie swoich "uśpionych zdolności" i wykorzystywanie ich na celu wykreowania swojej przyszłości (że będziemy mieli wspaniałą żonę i dzieci,

Nie ma wspaniałych żon, bo każdy ma wady. A wspaniałe małżeństwo polega na dawaniu z siebie a nie na otrzymywaniu. Jeśli ona potrafi tylko z siebie dawać a nic w zamian nie oczekuje i on robi dokładnie to samo wtedy małżeństwo będzie doskonale. Hipnoza ci tego nie uczyni realnym, ale tylko Bóg. Bóg musi w tobie wszczepić miłość bezinteresowną i to samo uczynić w niej.

Co do dzieci to już bardziej skomplikowany temat. Krótko mówiąc one musza przejść to samo co ty. Nie ma doskonałych dzieci od urodzenia.

dobra pracę rodzinie nie będzie niczego brakować i wtedy w stanie hipnozy kiedy kierujemy nasze marzenia do podświadomości z niej do nadświadomości która robi wszystko abyśmy osiągnęli cel.

Nadświadomość nie zmienia okoliczności, ale zmienia ciebie i ma wpływ na twoje postąpowanie. Nadświadomość jest światłem Bożym, intuicją uświęcającą.

Wiara natomiast jest energia cudotwórczy, ale nie zawsze współdziała ona z wola Bożą. Hipnoza wzmacnia wiarę, to prawda, ale nie koniecznie według woli Bożej.

Lub uzdrowieni siebie i bliskich, zwiększanie swoje motywacji i potencjału intelektualnego: "Doskonale przyswajam obce języki, nauka ich nie sprawia mi żadnego problemy, nie mam problemów ze zrozumieniem czytanego tekstu, doskonale się na nim koncentruję", i często jest to zgodne z naszą wiarą.

Jeśli masz takie dary, to na pewno nie zawdzięczasz ich hipnozie, ale Bogu. To może świadczyć, że Bóg powołuje ciebie do wielkiej służby i wielkiego uświęcenia, dlatego udziela ci wszystko to co myślisz, ze zawdzięczasz hipnozie.

Że człowiek ucieka od Boga i zamiast jego prosić o to wszystko, to stara się nad sobą pracować sam.


Słusznie to określiłeś!

Ja może teraz przedstawię swoje poglądy: Bóg stworzył świat i nas, dał nam życie i wolną wolę i możemy robić sobie co chcemy. Człowiek powinien szanować Boga i wierzyć w niego ale Bóg nie powinien prowadzić człowieka całe życie za rączkę,

Słusznie to powiedziałeś. On oczekuje od nas, abyśmy samodzielnie podążali za Nim bez pociągania za rączkę.

dlatego Bóg stworzył nas „na swój wizerunek i podobieństwo” co oznacza ze jesteśmy w stanie wpływać na swoje otoczenie pozytywnie, i wykreować swoja przyszłość, jesteśmy w stanie dokonywać nie wiarygodnych rzeczy.

To prawda. Faraon tak właśnie funkcjonował. Miał czarowników, których moc pochodziła z hipnozy, a nie ze społeczności z Bogiem. Czarnoksiężnicy faraońscy dokonywali cudów tych samych które dokonywał Mojżesz, ale ich władza upadła i doprowadziła ich na potępienie. Ks. Wyjścia roz.7-10

Jeszcze jedno, to w takim razie dlaczego człowieka mózg jest największym organem wew. w przeciwieństwie do zwierząt i jest on u człowieka w stosunku do rozmiarów jego ciała największy niż u innym stworzeń? To według mnie oznacza że mózg człowieka poprzez swoje rozmiary nie służy tylko do uczenia się, zapamiętywania, i odbierania bodźców. Proszę o dokładna odpowiedź czy jest to zgodne z naszą wiarą czy też nie, i czy moje poglądy są przynajmniej w pewnym stopni prawdą.

Ja myślę, że mózg człowieka osiągnie pełną sprawność po zmartwychwstaniu. Myślę, że mózg Pana Jezusa był w pełni sprawny, bo nad nim nie miał mocy grzech pierworodny po Adamie. To właśnie było powodem, że Pan Jezus został poczęty z Ducha Świętego, a nie z nasienia ludzkiego nad którym ciążyła wina grzechu pierworodnego i z którego rodzi się niedoskonałość. Mózg człowieka więc nie jest w pełni sprawny, tak jak był sprawny mózg Adama przed popełnieniem grzechu i wypędzeniem z raju, jak również Pana Jezusa, był On człowiekiem doskonałym dlatego mózg Jego był pełnosprawny. Nasz mózg będzie więc pełnosprawny po zmartwychwstaniu i dlatego jest dużym organem, bo będziemy Bogu podobni i będziemy brali udzał w rzeczych wymagających dużego mózgu. A powiedział Apostoł, że "ani oko ludzkie nie widziało, ani ucho nie słyszało jakie rzeczy przygotował Pan Bóg tym którzy Go miłują"

Ja uważam, że człowiek nie jest w stanie usprawnić swego mózgu, ale może to dla niego uczynić Bóg. Człowiek siłą wiary może dokonywać różnych rzeczy, bo wiara w prawdzie czyni cuda, ale nie wszystkie cuda są zgodne z wolą Bożą. Wiemy to z przykładu faraona, jak również z zapowiedzi Pana Jezusa, że "przyjdą fałszywi chrystusowie i prorocy i czynić będą dziwy i cuda, aby (jeśli to możliwe) w błąd wprowadzić wybranych"

To w końcu Bóg zadecydował o ograniczeniu zdolności mózgu człowieka i tylko On może to zmienić według potrzeby. Człowiek jest stworzeniem Bożym i nie powinien decydować o sobie za Bożymi plecami, ale wszystko powinien czynić w porozumieniu z Bogiem i zgodnie z wolą Bożą.

- Szczęść Boże!

Czerwiec 17

Szczęść Boże,
Bardzo chciałem podziękować za odpowiedź.
1)Odnośnie do ostatniego listu. Skąd mam wiedzieć czy moje marzenie jest zgodne z wolą Bożą? Jeśli pragnę czegoś i modlę się z tym do Boga to skąd pewność że to będzie zgodne z jego wolą?

1) Znajomość Ewangelii, nauk Jezusa i przykazań Bożych będzie bardzo pomocna, a wręcz nieodzowna.

2) Podświadomość ma ogromny wpływ na stan naszego zdrowia, człowiek jeżeli żyje w ciągłym stresie i ma depresje, tworzy wtedy doskonałe warunki na rozwijanie się np. odmiany jakiegoś nowotworu.

2) Pan Jezus powiedział: "Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko będzie wam dodane" - Mateusz 6:33 To jest gwarancja, że Bóg poprzez dary Ducha zatroszczy się o nasze zdrowie - udzielając nam pokoju duchowego i modrości, "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!" - Jan 14:27

Aby - miedzy innymi - depresja nie stała się powodem, nie tylko chorób, ale i złych stosunków międzyludzkich, które również przyczyniają się do stanów chorobowych. A mądrość Boża uczy nas jak się odżywiać aby utrzymać ciało przy zdrowiu.
Przez hipnozę można osiągnąć pokój, ale ten który świat daje, który przemija i nie prowadzi do życia wiecznego.

Ja nie mam jak na razie takiej choroby, ale jeżeli to tego by doszło to:
powinienem pogodzić się z tym ze musze umrzeć bo taka jest wola Boża i nie mogę się temu przeciwstawiać poprzesz uzdrowienie samego siebie za pomocą silnej wiary w to że wyzdrowieję, oraz stosowaniu afirmacji/autosugestii w stanie medytacji.

Nie trzeba malować diabla na ścianie. I walczyć z problemem którego nie mamy. To jest objawem zbędnego leku, który poza zdrowiem, może przynieść wiele innej szkody.

mogę to robić w stanie medytacji/hipnozy, ale pod warunkiem że będę swoją prośbę kierował do Boga a nie do podświadomości typu: "Panie Boże, z dnia na dzień jestem coraz zdrowszy i to tylko dzięki Tobie, To Ty mnie uzdrawiasz"

To jest prawidłowe podejście do tej kwestii.

Jednak nawet i ono nie zawsze będzie skuteczne. Bardzo ważne jest bowiem, aby nie grzeszyć, bo jak długo grzech króluje w ciele człowieka, to choroba go będzie atakować. Trzeba wiec najpierw walczyć z grzechem, poznawać Ewangelie i przykazania Boże, czyli "Szukać najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko będzie wam dodane" - wszystko zawiera również zdrowie.

"Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom. Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu." - Rzymian 6:12-13

......zamiast: "Z dnia na dzień jestem coraz zdrowszy" (zaznaczam ze w tym drugim przypadku wmawiam tą afirmacje do siebie a nie kieruję jej do Boga)

Lub też odp. C) Mogę stosować samouzdrowienie metodą afirmcji/ autosugestii w stanie silnej medytacji bo jest to zdolność w jaką obdarzył nas Bóg (czyli silna wola, i wiara w to ze wyzdrowiejemy) ale pod warunkiem ze będziemy dziękować Bogu za to ze posiadamy zdolność oddziaływania na swój organizm. Która z tych odpowiedzi jest bardziej zgodna z naszą wiarą?

Autosugestia może być bardzo pomocna i tez skuteczna, bo wiara sama w sobie czyni cuda.

Bóg dal nam dary, ale nas nie zmusza, abyśmy nimi Jemu służyli - co powinniśmy robić, ale nie musimy. Możemy wziąć Jego dary, korzystać z nich i nie mieć z Bogiem nic wspólnego.

I nawet jak osiągniemy samouzdrowienie droga hipnozy i wiary, to możemy w ten sposób pokonać nawet chorobę, której źródłem jest grzech. I to może dać nam poczucie zbawienia duszy, co jednak nie ma nic wspólnego ze zbawieniem.

Diabeł ma w tym swój sukces, aby dać człowiekowi poczucie samowystarczalności. Wielu ludzie należących do diabla cieszy się wspaniałym zdrowiem i odnosi wielkie sukcesy na świecie, co jednak nie znaczy, ze diabeł w ich życiu nie działa.

3)Kolejne zagadnienie które chciałbym poruszyć jest to czym jest dokładnie nadświadomość. Raz w Internecie piszą że można kierować do niej wszystkie marzenie i prośby pod warunkiem ze nie wpłyną one na czyjąś niekorzyść, czyjeś nieszczęście i nie będą naruszać cudzej woli i ze jest to jaźni która kieruje naszym życiem i robi dla nas tylko to co dobre?

z kolei gdzie indziej jest napisane ze Nadśwuiadomość jest wielką anteną,(łączącą nas z Bogiem) która najpierw odbiera informacje z podświadomości które są przez nas najczęściej wspominane potem do nadświadomości, a ta z kolei wysyła tą informacje do Boga. Czyli jest to jakby kontakt z Bogiem?

3) Nadświadomość: Według nauk biblijnych duch człowieka jeszcze nie narodzonego z Ducha jest martwy i pogrążony w ciemnościach. Według mojego zrozumienia duch człowieczy ma swoja strukturę - jedno co jest w nim żywe to sumienie, które -że tak powiem- jest pogrążone w ciemnościach podświadomości. W sumieniu słyszy się głos Boży, który dla jednych jest bardzo słabo słyszalny, a dla innych lepiej słyszalny, a dla niektórych ludzi nawet wcale nie do usłyszenia. Bo ciemności podświadomości go zagłuszają. Nadswiadomosc jest jasnością ducha i nie może bez walki współistnieć z podświadomością, bo jedno zwalczy drugie, bo światło eliminuje ciemność. Pan Jezus powiedział do swych uczniów

Popatrz: Łukasz 1:79 - 11:33-36 - 12:35 Jan 3:19 - 8:12 - 11:9-10 - 12:36 i "Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności." - Jan 12:46

Jeśli człowiek słucha głosu sumienia i według niego żyje, uczynkami potwierdza wiarę nauki Chrystusowe i w Boga Ojca, wtedy to zapala światło w duchu człowieczym. Tym światłem jest nadświadomość. W podświadomości gromadzą się rzeczy, które trzymają nas z dala od Boga, analogi, złe nawyki, gniew, nienawiść samolubstwo, czyli miłość własna - które posyłają impulsy do automatycznego reagowania na różne rzeczy i sytuacje życiowe. Człowiek spontanicznie jest egoista i z tego nie zdaje sobie sprawy, bo to pochodzi z podświadomości. Kiedy człowiek słucha i postępuje według Ewangelii, która jest również poznawana droga sumienia, wtedy ducha człowieka nawiedza światłość Boża, oczyszcza z podświadomości i zastępuje ja nadświadomością. Światłość się rodzi w duchu człowieczym i ciemność po prostu umyka!

A dziej się to w ten sposób. Najpierw sumienie uświadamia duszą o grzechu i nakłania do żalu, kiedy dusza reaguje na głos sumienia, żałuje i postanawia poprawę. Tą decyzję Pan Bóg obserwuje i udziela przebaczenia, które wzbudza w duchu człowieczym nadświadomość i udziela jej światła, aby człowiek sam korzystając ze światła walczył z podświadomością w której ukrywają się wszystkie pokusy, nałogi i złe tendencje

A to nazywa się procesem uświęcającym. Nadświadomość wypełnia ducha człowieczego wszystkim co go łączy z Bogiem, czyli miłością i wszystkimi cechami, czyli owocami Ducha Świętego. Co umożliwia zjednoczenie woli człowieka z wola Bożą.

4)Zastanawia mnie jedna rzecz, skoro nadświadomość spełnia to co dobre to w takim razie dlaczego człowiek PESYMISTA który jest negatywnie nastawiony do życia uważa że nic mu się nie udaje i tak się dzieje, i np. jeżeli boi się siąść za kierownica samochodu bo będzie miał wypadek i rzeczywiście się tak dzieje. I zdarza się to akurat wtedy kiedy o tym myśli, spotykają go same nieszczęścia wtedy kiedy głęboko w to wierzy że tak się stanie i tak się rzeczywiście dzieje(tak samo jest na odwrót w przypadku dobrych myśli). Wiadomo że jest to zapisywane w podświadomości tego człowieka, ale w takim razie jeżeli nasza nadświadomość spełnia to co dobre to czym jest ta druga siła która spełnia nasze negatywne myśli? Czy jest to szatan? Czy tez może nadświadomość dzieli się na dobrą i złą? Bo jeżeli szatan boi się ludzi szczęśliwych, a nasz nadświadomość jest najczęściej określana jako kontakt z Bogiem to równie dobrze może być ona anteną która kontaktuje się z szatanem? Ale tylko wtedy kiedy to są złe myśli/sugestie.

4) Wielu ludzi wcale prawie nie ma nadswiadomości, ale podświadomość rządzi ich duchem, dlatego zło jest nieustannym udziałem ich życia. Mogą się oni uciekać do hipnozy i pomagać sobie droga samosugestii, ale to będzie przejściowe i nie da pełni szczęścia i prawdziwego pokoju, którego może tylko udzieli Bóg. Ja nie myślę, żeby diabeł bał się ludzi szczęśliwych. Diabeł boi się ludzi zaprzyjaźnionych z Bogiem, bo Bóg jest ich obrońcą i oni noszą Imię Jezusa Chrystusa w swoich sercach. A wiemy, że Chrystus zwyciężył Diabła na krzyżu. Co do ludzi szczęśliwych na sposób światowy, to diabeł jest ich doradcą. Diabeł najchętniej zadaje ból, sprawia przykrości i choroby, ale on ma w rękawie wiele metod, a jedną z nich jest dawanie ludziom zaszczytów różnego rodzaju i szczęścia doczesnego, aby tym zabić głos sumienia i zniechęcić do naśladowania Chrystusa i wierności Ewangelii Chrystusowej. Nadświadomość jest światłem Bożym, ale nie światłem szczęścia doczesnego. Prawdziwe szczęście duchowe, rodzi się z udzielonej od Boga mądrości, a tej nie może sobie człowiek sam zasugerować, ani się w niej sam wyćwiczyć, nie może w żaden sposób jej dosięgnąć, ale musi sobie pokornym sercem zasłużyć i od Boga otrzymać Ks. Przysłów 2:10-11.

5)A skoro jest tak samo na odwrót to jeżeli marzymy o czymś i bardzo czegoś chcemy, wierzymy że to się stanie i do tego dochodzi, to jeżeli to marzenie jest tylko przez nas często wspominane, często o tym myślimy i wierzymy ze ono się zrealizuje, a mimo to nie kierujemy tego marzenia do Boga, to jeżeli ono się spełnia to co doprowadziło do jego ziszczenia się? Bóg do którego mimo to się nie kierowaliśmy czy nadświadomość?

5) W takiej sytuacji wola i wiara, - które są energiami -działają motywowane samolubstwem, czyli miłością do siebie samego. Moce nieczyste dają często poczucie dobra ale ono jest kłamstwem i fałszem. Diabeł nie koniecznie czyni samo zło, ale często dopuszcza ludzi do osiągnięć pozytywnych, aby tym trzymać ich z dale od Boga Wszystko co nie jest kierowane do Boga wpada w szpony złego ducha i jest nim manipulowane. Nawet jak z motywacji miłości własnej kieruje człowiek cos do Boga, to jeszcze nie znaczy, że to cos idzie do Boga, ale rozbija się w ciemnościach duchowych podświadomości. Apostoł Paweł mówi: "Prosicie (Boga) a nie otrzymujecie, bo źle prosicie - tak aby wykorzystać to na wasze własne pożądliwości" Bóg nie odpowiada na modlitwy motywowane miłością własną.

Prosiłbym o zaznaczenie przy każdej odpowiedzi numerku(1,2,3,4) do każdego pytania. :) z Góry bardzo dziękuje i przepraszam za fatygę i wykorzystywanie Pańskiego czasu. Tekst nie musi mieć polskich liter. Ja piszę z Polskimi literami bo to jest kwestią mojego przyzwyczajenia. i proszę mi wybaczyć za to uciążliwe zadawanie pytań ale zależy mi na tym aby nie mieć poczucia winy z powodu kierowania modlitwą nie w taki sposób jak trzeba.

- błogosławionych rozważań!
- Szczęść Boże!

Październik 24

Witaj drogi Przyjacielu;)
Mam pytanie, czy stosowanie medytacji jest niezgodne z naszą religią? Kiedyś to praktykowałem ale szybko przestałem z tego względu gdyż może wystąpić nawiedzenie demoniczne, lęki itp. Z tego co przeczytałem na ten temat to prawda, ale pytanie mam takie; można to praktykować tak aby się przed tym uchronić? Od razu mówię że nie mam na myśli tutaj żadnych kreacji przyszłości, metod Sylvi itp... Tylko medytację, na zasadzie bez żadnego stanu hipnozy ( stanów odmiennej świadomości itp) tylko w relaksie w skupieniu razem z włożonym w to uczuciem, czyli np, nabrania pewności siebie( poprzez autosugestię), modlitwy do Boga, lub też wyobrażenia siebie jako osoby pełnej zdrowia i szczęśliwej czyli poprawy samopoczucia, lub też zwiększyć w ten sposób wiarę coś czego chcemy( tzn. podczas medytacji w relaksie i skupieniu). Czy można to praktykować tak aby nie było to niezgodne z naszą wiarą katolicką?
Pozdrawiam.

Drogi przyjacielu,

Masz słuszne obawy, demony są bardzo przebiegłe i chętnie udzielają tak zwanego pokoju, aby wprowadzić duszę w błąd i w pychę. Bóg udziela duszom pokornie skupionym medytacji i jest ona na ogół wlana, czyli taka, której nie trzeba zdobywać poprzez jakiekolwiek samo sugestie.

Medytacja wlana, od Boga na ogół wypełniona jest napływam oświecenia, czyli, Bóg udziela na medytacji mądrości, wyjaśnia duszy to co dla niej pożyteczne i konieczne do uświęcenia, a czyni to przy całkowitej świadomości duszy.

Bardzo chwalebnym i pożytecznym dla duszy jest wyciszenie adoracyjne, bez jakichkolwiek samo sugestii. Oddanie się bardzo prostej modlitwie uwielbienia Boga przybliża do Niego, ale jeśli życie nie jest wypełnione owocami nawrócenia to i taka modlitwa nie przyniesie korzyści dla duszy.

Medytacja z autosugestią może być bardzo szkodliwa, nawet jak daje dobre samopoczucie, szczególnie taka gdzie dusza traci świadomość, ale wchodzi w stan zawieszenia.

Złe samopoczucie na medytacji nie zawsze jest złem, bo często Bóg udziela wyrzutów sumienia ku nawróceniu i oczyszczeniu i to może być poczytywane jako depresja. Od takiego złego samopoczucia "depresji" nie trzeba uciekać, ani się przed nim bronić, ale raczej wsłuchiwać się w to co Duch Święty pragnie duszy ukazać. Trzeba więc poddać się wyrzutom sumienia i pokornie szukać pojednania z Bogiem. Trzeba uznać siebie za winnego i oczyścić się z tego szczerym żalem za grzechy. Taki stan grzesznej duszy może trwać nawet dość długo, aż dusza ulegnie Duchowi Świętemu, przyzna się do grzechu i oczyści się serdecznym żalem i postanowieniem poprawy. Po takim oczyszczeniu przychodzi pokój, głęboki pokój wypełniony uczuciem pojednania się z Bogiem. Uczucie pojednania się z Bogiem jest najpiękniejszym uczuciem jakie dusza może doświadczyć w tym życiu. Św. Jan od krzyża naucza o tym bardzo dokładnie.

A więc na modlitwie wyciszenia, trzeba raczej prosić o wyrzuty sumienia, bo one są konieczne i zbawienne dla uświęcenia duszy. I żadna dusza, które nie przejdzie tego rodzaju oczyszczenia nie osiągnie zbawienia, bez uświęcenia bowiem nikt nie ujrzy Królestwa Bożego (do Hebrajczyków 12:14)

Gorąco polecam przeczytać "Pasterz Hermasa" jest to objawienie Boże co do nawrócenia. Bardzo proste, ale przy tam bardzo głębokie w swej mocy i w prawdzie.
www.geocities.com/pasterz_hermasa
Polecam również Dzieła św. Jana od krzyża, on naucza jak osiągnąć to co Pasterz Hermasa przykazuje.
Życzę błogosławionych medytacji!
- Szczęść Boże!

Listopad 21

Witaj przyjacielu:)
Mój problem który chciałbym teraz przedstawić, męczy mnie on nie od dziś. Kiedy mamy jakiś cel do zrealizowania, motywacja, dążymy do tego. U mnie ten stan się utrzymuje przez kilka dni, potem nagle jak znikąd totalny brak wiary, cos w rodzaju "ja sobie na to nie zasługuję", etc... Czy myśl tego typu, nagły brak wiary, czy w tym może maczać palce szatan który nie chce abyśmy osiągnęli cel? Bo w końcu każdy człowiek ma prawo do szczęścia, i żeby w nim przeżyć życie. Jest bardzo dużo przykładów ludzi którzy osiągnęli sukcesy, są bardzo inteligentni, lub też są świetnymi sportowcami. Ja mam taki problem że chcę bardzo coś osiągnąć, ale ciężko mi utrzymać silną wole i wiarę, nie wiem czym może to być spowodowane. Jeszcze nie tak dawno od 15(obecnie mam 18) roku życia byłem bardzo tym przejęty teraz staram się z tym walczyć i są momenty kiedy mam całkowitą pewność w realizacje celu, i nagle mam doła że zostanie tak jak jest. Ciężko mi z tym i tak się zastanawiam czy to że kiedyś się owym problemem przejmowałem może się odbijać właśnie teraz. Od niedawna, bo od roku gdyż bardzo się zacząłem tym interesować, wiem że w podświadomości zapisują się nasze nawyki i że to one są odpowiedzialna za procesy fizjologiczne naszego ciała. Kiedyś w ogóle o tym nie wiedziałem. Nie wiem jak mam nabrać pewności, aby ziścił się mój cel.

Bo to chyba dusza jest odpowiedzialna za nasz stan psychiczny a nie mózg, i jak ja mam swą duszę przekonać że wierzę i że w pełni sobie na to zasługuję. To czego chce absolutnie nie ma nic wspólnego z otoczeniem, z innymi osobami, tyczy się wyłącznie mnie w 100%. Mam lęk że sobie nie zasługuję, albo że mi się nie uda, jak mam w to zwalczyć? W jaki sposób mam przekonać swoją duszę aby wiedziała że to czego pragnę jest dobre i nic nie stoi na przeszkodzie? Pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz.

Witaj przyjacielu w Chrystusie,
Wiara to dar Boży, który trzeba rozwijać, ale według woli Bożej. Być może, że to w co pragniesz uwierzyć nie jest zgodne z wolą Bożą i sam Bóg interweniuje, może to jest szukanie własnego interesu. To prawda, że Bóg pragnie naszego szczęścia, ale to szczęście którego Bóg dla nas pragnie nie opiera się na osiągnięciach doczesnych i na mądrości światowej. Co też nie znaczy, że Bóg pragnie naszego niepowodzenia.
Trzeba wszystko posortować.
Pan Jezus powiedział "Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko będzie wam dodane"

Zacznij od rozważania, co jest dla ciebie ważniejsze, Królestwo Boże i Jego sprawiedliwość, czy własne gole i szczęście doczesne? Jeśli Królestwo Boże i Jego sprawiedliwość jest ważniejsza, to Bóg pokieruje twoim życiem tak, aby twoje poczynania były zgodne z wolą Bożą i abyś miał w nich powodzenie.

Co do szczęścia doczesnego, to świat i mądrość światowa ma wiele
propozycji, które nie są zgodne z wolą Bożą i mają na celu zagłuszyć głos sumienia i przeszkodzić na drodze poszukiwań Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości. Wszystko co dotyczy ambicji doczesnych i cielesnych jest zniszczalne i nie ma w tym szczęścia, ale zaledwie pozory i wyobrażenie szczęścia. Człowiek może osiągnąć sukces, ale ten sukces będzie go zbyt wiele kosztował i bardzo szybko zwiędnie, przeminie, a pozostanie po tym sukcesie niesmak, bo okaże się, że nie było to warte poświęcenia życia, które tak szybko przemija. A gorycz niesmaku polega na tym, że czasu nie da się cofnąć, aby spróbować szukać czegoś bardziej wartościowego, czyli Boga i Jego woli. Wielkie cele osiąga się powoli, dużo się w nie inwestuje i na koniec nie przynosi on tej satysfakcji jakiej się pragnęło, ale traci się czas na sprawy doczesne i potem go brakuje na szukanie królestwa Bożego i na pojednanie z Bogiem, które wymaga też czasu i poświęcenia.

Wiara jest darem neutralnym dla wszystkich ludzi, wierzących i nie wierzących. Tą wiarę trzeba uświęcać, czyli rozwijać ją ku Chwale Bożej i jednoczyć się w niej z wolą Bożą.
Gdybyś mi powiedział konkretnie co to jest z czym nie możesz się uporać, to łatwiej byłoby mi dać ci konkretną odpowiedź.

- Szczęść Boże!

Listopad 22

Rozumiem, trochę ciężko ale rozumiem, a jeśli chodzi o postępowanie w kierunku zbawienia duszy, szukania królestwa Bożego, to na czym to polega? Czytałem waszą literaturę chciałbym wiedzieć mniej więcej w skrócie czy liznąć znać wszystkie kryteria które człowiek musi spełnić aby osiągnąć zbawienie. Przy okazji mam jeszcze jedno pytanie co do praktykowana modlitwy, co jest przyczyną tego ze ja modląc się mam problemy czasami z koncentracją i gubię się podczas modlitwy, tzn. przychodzą mi zupełnie inne myśli, zmienia się temat moich myśli, czy jest to związane ze złym nawykiem, lub tez jakieś wewnętrzna niechęć duszy do modlitwy?
Pozdrawiam.

Samo to, że człowiek nie wybiera sobie tego czy się w ogóle narodzi i kiedy umrze, już tylko ten fakt świadczy o tym, że jesteśmy stworzeniem Bożym i należymy do Niego. On nas powołał do życia doczesnego po to, aby przygotować nas do życia wiecznego w którym możliwe będzie prawdziwe szczęście. On też decyduje kiedy życie nasze dobiegnie końca i nic na świecie tego nie zmieni. Człowiek może sam sobie życie odebrać, ale co tym osiągnie dobrego? Jedynie potępienie.

Bo prawdziwe szczęście możliwe będzie tylko i wyłącznie w królestwie Bożym. To co sprawia wrażenie szczęścia tu na ziemi nie jest szczęściem, ale imitacją diabła, który oferuje mądrość doczesną i doczesne szczęście po to, aby odebrać człowiekowi życie i szczęście wieczne, które on sam utracił.

Widzisz, ile jest nieszczęścia na tym świecie?

A nawet ci co wyglądają na szczęśliwych, nawet oni cierpią, ale nie przyznają się do tego publicznie. Ci sportowcy i inne figury tego świata, którzy osiągnęli sukcesy, karierę, sławę, oni wszyscy bardzo cierpią, ale tego nie pokazują. Wszyscy ci nauczyciele Jogi i wszyscy inni, co twierdzą że jest sposób na szczęście i pokój i harmonię, oni są w stanie przejściowym, oni odczuwają to czego uczą i osiągnęli to do czego innych namawiają, ale tylko po to aby to szybko utracić. Szczęście światowe i doczesne, nawet jak istnieje to jest ono tymczasowe, krótkie i kończące się cierpieniem, a często nawet tragedią.

Znasz historię Marylin Monroe, jaka była piękna, jaka bogata, jak mężczyźni za nią szaleli, jak dziewczęta jej zazdrościły i popatrz, popełniła samobójstwo, celowo przedawkowała tabletki nasenne, wzięła 32 tabletek na raz. Nikt nie wiedział jaka była nieszczęśliwa, jaka samotna w gronie wielbicieli swoich, jaka nie usatysfakcjonowana. Popatrz na Hitlera, jakie miał ambicje, chciał świat zawojować, cały naród go wielbił jak boga, liznął on chwały ziemskiej, tylko po to, aby upaść jak pies w poniżeniu w pogardzie popełnił samobójstwo tak jak Marylin, która również liznęła chwały ziemskiej, bo była wielbiona niby bogini.

Powiesz, że to skrajne przykłady. I to prawda, bo mało kto liznął chwały ziemskiej jak ci dwoje, ale ci co mniej liznęli chwały też wielkim cierpieniem zapłacili bo zasada jest ta sama. Jak poświęcisz trochę czasu na studiowanie nieszczęścia ludzkiego, Słowa Bożego i na modlitwie, szybko się ze mną zgodzisz. Ten świat jest pułapką kłamstwa, fałszu i cierpienia, czego młodzi ludzie nie dostrzegają, bo ci co cierpią nie pokazują i nawet sami siebie oszukują udając, że wszystko jest w porządku. Ludzie wpatrzeni w samych siebie nie dostrzegają i nie rozumieją cierpień innych ludzi tak aby się na nich uczyć, nie pojmują, że należą do Stwórcy, Któremu winni są szacunek i posłuszeństwo, Którego trzeba się bać, bo bojaźń Boża jest początkiem mądrości.

On stworzył świat i ludzi po to aby obdarzyć ich szczęściem wiecznym, a ludzie ani Go nie znają, ani Go nie chcą znać, walczą przeciw Bogu bronią własnego "ja" i niechybnie przegrywają. Walczą o kawałek złudnego szczęścia na ziemi, ale go nigdy nie osiągnął, bo tak to Bóg zaplanował w swoim Prawie, aby ci co się wynoszą wpadli w szpony szatana.

Ci co szukają szczęścia poza Bogiem ci odnajdą cierpienie i pójdą na potępienie. Jedynym źródłem szczęścia jest sam Bóg i nie ma innego. A to które jest u Boga osiąga się tylko i wyłącznie drogą miłości Chrystusa Pana.

Bóg nakazał, aby ludzie miłowali Boga z całego serca, ale ludzie nie potrafią się z Bogiem zidentyfikować tak aby Go umiłować, bo On jest Duchem i nawet mają usprawiedliwienie. Dlatego zesłał Bóg Syna, aby ten ofiarował swe życie w okrutnym cierpieniu, aby ludzie przynajmniej z Nim zechcieli się zidentyfikować, a jeśli się nie zidentyfikują z Chrystusem i nie zechcą Go tak umiłować, aby rzucić i na zawsze porzucić kłamstwo i złudzenie szczęścia i aby umiłować Boga poprzez Chrystusa, w Chrystusie i dla Chrystusa to już nie będą mieli usprawiedliwienia, ale niechybne potępienie ich czeka. Nie idź ich śladem. Szukaj Boga, rozważaj cel życia, przyglądaj się cierpieniu ludzkiemu i wyciągaj wnioski, szukaj pojednania z Bogiem, Który jest okrutny dla tych co się z Nim nie liczą, ale bardzo miłosierny dla tych którzy Go miłują. Jedynym ratunkiem przed fałszem, złudną nadzieją i cierpieniem, jest Bóg.

Co do modlitwy, rozważaj to co ci tu piszę, a to będzie lepsze od modlitwy. Bo czym jest modlitwa? Modlitwa to rozmowa z Bogiem Ojcem o tym co ważne. Modlitwa Pańska jest wzorem modlitwy, ale nie zaledwie wierszykiem do bezsensownego powtarzania.

I właśnie dlatego się gubisz, bo powtarzasz bezmyślnie słowa wierszyka, który znasz na pamięć, ale nie myślisz o tym co mówisz i myśli twoje odbiegają od tematu i błąkają się po tematach którymi jesteś bardziej zainteresowany i nie możesz się skupić, bo nie masz zainteresowania modlitwą, bo nie modlisz się dlatego, że chcesz prawdziwie spędzić czas z Bogiem, Którego miłujesz, którego pragniesz poznać bliżej, rozumieć jego wolę itd. Twój brak skupienia na modlitwie wynika z tego, że powtarzasz słowa wyuczone na pamięć i czynisz to bezmyślnie.

Nie módl się tak, ale módl się własnymi słowami. Wiedz, że Bóg jest twoim Ojcem, rozmawiaj z Nim posługując się wzorem Modlitwy Pańskiej, ale nie powtarzając jej słowo w słowo, poruszaj te same tematy, ale innymi słowami. Staraj się mówić to samo, ale używając innych słów i tak za każdym razem używaj innych słów, to zmusi cię do myślenia podczas modlitwy i zainteresujesz się tym co mówisz. A z biegiem czasu dodawaj do tej modlitwy inne tematy które uważasz, że powinieneś z Bogiem Ojcem omówić, wyznawać Mu to do czego powinieneś się przyznać i prosić o przebaczenie jak również przedstawiać prośby, które uznasz, że są na miejscu. A czyń to z miłością, ufnością ale za razem z bojaźnią. Przeczytaj "wołanie duszy do Boga - Psalm 119" na mojej stronie, przynajmniej urywki, jak możesz codziennie po kilka zdań.

- Szczęść Boże!

Listopad 23

Pytałeś jeszcze o kryteria.
Przede wszystkim trzeba zrozumieć to że Bóg ma dla nas wyższy cel życia niż to co świat nam oferuje. I właśnie świat oferuje to wszystko czym ty jesteś na przekład zainteresowany, aby odciągnąć uwagą człowieka od Boga. I na tym polega sprawdzian Boży. Bóg powołuje i prowadzi duszę, ale robi to tak delikatnie, że tylko bardzo wrażliwa dusza słyszą nawoływanie Boże ku sobie. I aby ten głos usłyszeć i otrzymać kierownictwo Ducha Świętego trzeba się całkowicie wyciszyć. Ale nie w sensie odizolowania się od ludzi. Trzeba zmienić swe zainteresowanie, odrzucić wszystkie troski o sprawy doczesne i światowe i całą swą uwagą i zainteresowanie skierować ku Bogu, modlitwie i studiowaniu Słowa Bożego.

Trzeba czytać Ewangelię bardzo uważnie i stosować się do wszystkich zaleceń Pana Jezusa, bo w nich zawarte są wszystkie kryteria które człowiek musi spełnić, by osiągnąć zbawienie.

Aby być w stanie kierować szczególną uwagą na słowa Pana Jezusa, na tej stronie

www.geocities.com/wiara_ewangelia/index

słowa Pana Jezusa zapisane są czerwonym drukiem. Czytaj uważnie słowa Pana Jezusa i stosuj się do nich, a osiągniesz życie wieczne.

- Szczęść Boże!

Listopad 24

Ostatnie obie wiadomości, dały mi bardzo dużo do myślenia, zdaję sobie teraz sprawę na czym polega cel człowieka na ziemi, ale patrząc na postępowanie innych, to wyraźnie zauważam że bardzo wielu ludzie nie bierze tego pod uwagę(dążenie do osiągnięcia zbawienia). Wiem jak mam teraz postępować i nie od razu ale na pewno osiągnę stan kiedy moja dusza zostanie oczyszczona, bo już powoli coraz bardziej się uwalniam od żądz cielesnych i instynktu. Tak więc bardzo dziękuje za te wszystkie wyjaśnienia, rozumem teraz jak dla człowieka ważne powinno być staranie się o zbawienie po śmierci. W moim przypadku nie stanie się to od tak, ale teraz żyje z tą świadomością i za każdym razem kiedy pojawi się mi na myśli jakaś pokusa zdecydowanie bardziej stanowczo będę reagował, to co Pan mi napisał bardzo mi pomogło.

Co do mojej modlitwy to chodziło mi coś trochę innego. Bo ja modląc się absolutnie nie wypowiadam nauczonych, wyuczonych modlitw na pamięć, ale po prostu rozmawiam z Bogiem, tylko że czasami zmienia mi się temat, czyli modlę się i modlę a nagle nieświadomie myślę o "niebieskich migdałach", czyli tak jakbym podświadomie uciekał od modlitwy, ale teraz sobie z tym na pewno poradzę. Wiem doskonale ze modlitwa polega na rozmowie z Bogiem w skupieniu i wyciszeniu, aby z wiarą nasze słowa dotarły do Pana, a nie na wymawianiu typowej modlitwy którą zna cały świat, patrząc się jednocześnie w sufit, albo wodząc oczami.

Bardzo się cieszę, że zrozumiałeś. Życie jest zbyt cenne, aby je strącić i zaprzepaścić na doczesne próżności, tym bardziej, że nie wiemy ile mamy czasu, aby się przygotować na spotkanie z Bogiem.

Przeczytaj historię Samsona, Ks. Sędziów rozdziały 13:24 do 16-tego rozdziału.

Samson był od urodzenia wybranym Bożym, ale postępował bezmyślnie. Wolą Bożą było w prawdzie, aby wziął sobie za żoną filistynkę, aby poddać filistynów pod władzę Samsona. Samson jednak zawalił sprawę i na koniec z własnej winy wpadł w ręce filistynów. A dlaczego? dlatego, że brakowało mu mądrości Bożej, miał moc fizyczną, ale dla podstępnego nalegania kobiety, którą kochał, a który była nierządnicą, postradał zmysły i zdradził tajemnicę swej siły. Jeżeli zgodzisz się ze mną, że tego typu postradanie zmysłów jest "szaleństwem"

To, że zakochał się w nierządnicy, to już jest szaleństwem skazującym go na to, że Bóg go powoli opuszczał. Skoro on związał się fizycznie i emocjonalnie z nierządnicą, Bóg go już opuścił i dopuścił, aby ona stała się pośrednikiem jego zguby.

1.Brakowało mu bojaźni Bożej. Gdyby Samson miał bojaźń Bożą to nie wiązałby się z nierządnicą. 2. Brakowało mu też mądrości Bożej, właśnie dlatego, że nie miał bojaźni. - Ks. Przysłów 1:7 3. Był pełen pychy i zdawało mu się, że wszystko mu wolno, bo jest tak bardzo silny. - Jakuba 4:6 4. Im mniej liczył się z Bogiem, tym mniej Bóg liczył się z nim. Bóg widział postępowanie Samsona, że nie jest bogobojne, widział co filistyni na niego szykują, że mają spisek z nierządnicą przeciw niemu i nie uchronił go Bóg, ale dopuścił na to, aby wpadł w ręce Filistynów.

Bo czym jest szaleństwo? Szaleństwo jest to chaotyczne reagowanie na emocje, nerwy, lub przekonania, które prowadzą do opętania. A czym jest opętanie? Opętanie to zniewolenie. Mówi się często, "że kobieta go opętała", czyli tak go omamiła, że pozbawiła go swojej woli i on już nie ma prawa myśleć, ale ona to robi za niego i wszystko co ona chce to on robi. To jest "opętanie woli" Ta nierządnica opętała Samsona tak, że utracił własną wolę. Podobnie Ewa opętała Adama w raju, aby zjadł zakazany owoc. Adam tak jak Samson obaj znali konsekwencje swej decyzji. Nie bez powodu mówi przysłowie "gdzie diabeł nie może tam pośle (piękną i przebiegłą) kobietę"

I diabeł robi to z większością ludzi. Bo jest opętanie przez kogoś, czyli diabeł posługuje się inną osobą, albo opętanie wewnętrzne, czyli diabeł posługuje się bezpośrednio myślami człowieka. Po to aby ludzie podejmowali "szalone" decyzje, a poprzez nie wpadali w przeokropne kłopoty, do więzienia, w sprawy rozwodowe które ich dobijają i niejednokrotnie doprowadzają do samobójstwa. I temu podobnych rzeczy i cierpienia.

Większość ludzi myśli, że opętanie to jakieś wariackie zachowanie ludzi w szpitalach psychiatrycznych, ale to nie koniecznie prawda. To jest opętanie skrajne, ale jest też opętanie ukryte pod pozorami normalności. Opętanie i szaleństwo nie poznaje się po samych objawach ale po konsekwencjach. Szaleniec to ten, któremu brak mądrości Bożej, który dla popędu takiego lub innego, czy to w nerwach, czy z emocji, albo tak zwanej miłości, a nawet ideologii ryzykuje swoje i innych bezpieczeństwo, życie, a co najsmutniejsze przyjaźń z Bogiem, dla rzeczy sprzecznych z wolą Bożą, bo daje się ponieść niekontrolowanym emocjom pożądliwości, albo pychy, albo ulega pokusie do grzechu itp., itd.

Jedynym skutecznym lekarstwem na szaleństwo i na opętanie jest pokorna bojaźń wobec Boga, pragnienie pojednania z Bogiem i ufność w uzdrowienie Boże.

- Szczęść Boże!

Grudzień 4

To, że jest to tak jak z seksem to się absolutnie zgadzam, sam mam zamiar zachować czystość do ślubu i żeby było tak samo z moją partnerką ale, wszyscy bardzo mi się dziwią, uważają że po pierwsze nie znajdę dziewczyny która jest cnotliwa ( w co ja nie wierzę) a po drugie , wg nich to normalne i należy wykorzystywać swój młody wiek ja się z tym nie zgadzam, miałbym na dodatek ogromne wyrzuty sumienia przed Bogiem. To teraz jak to jest, że osoby, niektórzy z moich kolegów którzy robili to w swoim życiu bardzo często tych wyrzutów nie mają? A druga sprawa to czy osoba która jest ogólnie dobra, pomaga innym, ma współczucie do biednych i cierpiących, miłuje rodziców, chodzi do kościoła nie często ale chodzi i jest wierzącą, a np uprawia seks ze swoja dziewczyną czyli dokonuje cudzołóstwa, po 2 latach ją zmienia, bo coś tam nie wyszło i z nową tez to robi, to tak osoba idzie na potępienie?, pomimo że to jest jej główny grzech?

Jeszcze jedno, gdyby się tak zdarzyło że spotkałbym dziewczynę o bardzo dobrym sercu która jest kochająca, spokojna opiekuńcza, a uprawiała przede mną seks z kimś innym, dajmy na to raz. Jak w takiej sytuacji miałbym postąpić? Jeden z moich przyjaciół który ma identyczne poglądy jak ja uznał że by taką dziewczynę odrzucił, ja z kolei nie, ale z drugiej strony jak bym miał się do takiej dziewczyny przytulić to zaraz by mi się przypominało ze nie jest czysta, że miała w sobie kogoś obcego. Jak tak to odbieram i nie wiem właśnie jak sobie z tym poradzić, bo jeżeli taka sytuacja zaistnieje to szkoda odrzucać dziewczynę która ma jedną wadę taką jak: że już raz o robiła. No co innego gdyby byłą zgwałcona to bym zrozumiał, pomógłbym jej i bardzo bym jej współczuł. Ale ile razy się zdarza że dziewczyna już raz albo parę razy to zrobiła i w następnym związku nie widzi nic złego w tym aby zrobić to właśnie z tą osobą albo jeszcze ją zdradzić.

I przepraszam ze tak się rozpisałem na temat seksu ale chciałbym zdobyć jakąś wiedzę na ten temat czyli życie z partnerką która już to robiła.

Pozdrawiam,

Drogi przyjacielu,

Mam nadzieje, ze przeczytałeś ten artykuł "Prawo co do małżeństwa i rozwodu" jeśli nie to proszę przeczytaj, aby lepiej zrozumieć moja tu odpowiedz. Postaram się odpowiedzieć na każde zagadnienie z osobna, a więc bądź cytować twoje słowa i na nie odpowiem.

1. To teraz jak to jest, że osoby, niektórzy z moich kolegów którzy robili to w swoim życiu bardzo często tych wyrzutów nie mają?

Mają, ale ich nie szanują tak aby one były skuteczne. Głos sumienia jest bardzo delikatny, a jeśli dla ciebie jest dobitny, to nie dlatego, że Duch Święty głośniej do ciebie przemawia niż do innych, ale dlatego, ze ty ten glos szanujesz i się z Nim liczysz. To można porównać z podejściem do rodziców, niektórzy są bardzo wrażliwi na opinie rodziców i ją szanują, a inni nie maja do swoich rodziców szacunku i to co rodzice do nich mówią do nich nie dociera, bo uważają wszystkie rady za niesłuszne i tak jest z sumieniem. Z rodzicami nie trzeba się wcale zgadzać, bo rodzice tez nie zawsze maja racje, ale trzeba ich szanować, rozumieć ich dobre intencje i prowadzić rozmowę na tematy z szacunkiem. Jeśli dzieckiem prowadzi Duch Święty i ukazuje mu cos w czym rodzice nie maja racji, to takie dziecko i tak nie zada rodzicom przykrości, ale uszanuje ich opinie, nawet jak się z nią nie zgadza - to tak ogólnie, bo temat jest głęboki i nieco skomplikowany.

Twoi koledzy z góry uważają ze ich postępowanie jest słuszne, nie maja wątpliwości i dlatego nie biorą sumienia pod uwagę. Zapewne tez nie liczą się z własnymi rodzicami. Skoro ty jesteś na głos sumienia wrażliwy to dlatego ze masz do Boga szacunek i na pewno do swoich rodziców tez. Uznajesz autorytet i jest on ważniejszy od twoich własnych opinii i jesteś gotów na kształtowanie swej opinii według woli Bożej. Twoi koledzy nie oddadzą prawa do własnej opinii, aby tym Boga uszanować.

2. A druga sprawa to czy osoba która jest ogólnie dobra, pomaga innym, ma współczucie do biednych i cierpiących, miłuje rodziców, chodzi do kościoła nie często ale chodzi i jest wierząca, a np. uprawia seks ze swoja dziewczyną czyli dokonuje cudzołóstwa, po 2 latach ją zmienia, bo coś tam nie wyszło i z nową tez to robi, to tak osoba idzie na potępienie?, pomimo ze to jest jej główny grzech.?

Taka osoba błądzi i potrzebuje nawrócenia. Taka osoba jest wrażliwa na to co słuszne, a wiec będzie ona wrażliwa na Słowo Boże jak je tylko usłyszy, ona zaniedbała sumienie, ale ma szanse na nawrócenie. Bo tylko dla takich ludzi nawrócenie jest możliwe, dla grzeszników o dobrym sercu, czyli dla ludzi o złych czynach, ale o dobrym sercu. Ludzie złego serca nigdy się nie nawrócą, nawet jak ich czyny robią wrażenie ze są dobre. Przeczytaj artykuł "Dobro, zło i sprawiedliwość", tam jest mowa o tym jak rożni się fałszywe dobro od prawdziwego i odwrotnie na czym polega dobro, które robi wrażenie zła w oczach niektórych ludzi.

Co do cudzołóstwa, to pisze w artykule "Prawo co do małżeństwa i rozwodu", ze przed ślubem nie ma cudzołóstwa, bo biblijnie pierwszy sex jest zawarciem małżeństwa. Potem dopiero po zawarciu małżeństwa jak się ma sex z inna osoba to jest cudzołóstwem.

3. Jeszcze jedno, gdyby się tak zdarzyło że spotkałbym dziewczynę o bardzo dobrym sercu która jest kochająca, spokojna opiekuńcza, a uprawiała przede mną seks z kimś innym, dajmy na to raz. Jak w takiej sytuacji miałbym postąpić? Jeden z moich przyjaciół który ma identyczne poglądy jak ja uznał że by taką dziewczynę odrzucił,

nie koniecznie odrzucić, bo mieć ją za siostrę i przyjaciela, ale nie partnerkę do łóżka, bo to będzie cudzołóstwem, ona, jak długo żyje ten co zabrał jej cnotę, czyli jej mąż, to ona będzie jego żoną, czy pod jednym dachem, czy tez w separacji, ale biblijnie nie ma wyjścia z sytuacji, to tez jest tłumaczone w artykule - mam nadzieje � że wyczerpująco. Takiej dziewczynie trzeba pomoc, wytłumaczyć jej, ze celibat jest jedyna droga zbawienna(Mateusz 19:12), przynajmniej do czasu aż owdowieje. Jeśli wytrwa w celibacie to będzie zbawiona. O tym jest więcej w artykule Celibat - Ascetyzm

Z taka dziewczyna, jak ją pokochasz z całej duszy, możesz nawet żyć, ale w czystości. Znam ludzi co właśnie tak żyją ze sobą, jak brat i siostra i w przyjaźni wręcz nadprzyrodzonej.

Trudne to i niesłychane? Bo "wąska jest ta droga i mało jest tych, którzy ja odnajdują"

Ale prawdziwie biblijne, a rozumieją to tylko ci, którym jest to dane (Mateusz 19:12) Pan Bóg nie szasta swoją mądrością, bo zakrywa ją nawet przed swymi sługami, ale udziela jej swoim przyjaciołom (Jan 15:15)

Jak masz cos co leży ci na sercu, to pisz, z radością będę odpowiadać na wszystkie długie listy :-) jest to moim obowiązkiem wobec ciebie i wobec Pana Boga - naszego wspólnego Ojca.
- Szczęść Boże!

Witaj przyjacielu,
Musze dodać do poprzedniego listu kilka zdań. Mowa była o ślubie i o cudzołóstwie, że nie ma czegoś takiego jak cudzołóstwo przed ślubem, bo pierwszy seks kobiety z mężczyzną jest zawarciem małżeństwa, według słów Pana Jezusa: Mateusz 19:5-6 "I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"

Na innym miejscu jednak mówi nasz umiłowany Pan i Zbawiciel:
Mateusz 5:27-30 "Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła."

Można wiec dopuścić się cudzołóstwa bez partnerki według tych słów, rękoma, lub zaledwie w myślach. Czystość wiec seksualna musi być całkowita i doskonała. Nie bez przesady powiedział Pan Jezus również: Mateusz 5:48 "Błądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski."

Mateusz 19:25-26
"Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: "Któż więc może się zbawić?" Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe". Czyli z pomocą Bożą wszystko jest możliwe.

Pozdrawiam pokojem Chrystusowym!
- Szczęść Boże.

Styczeń 22

Witaj Przyjacielu:)
Ostatnie moje pytanie tyczyło się co do małżeństwa zachowania cnoty przedmałżeńskiej. Przeczytałem artykuł: "prawo co do małżeństwa...", i zgadzam się z tym co jest w nim zawarte, tzn. może nie posiadałem takiej wiedzy jaka jest tam zawarta ale moje spojrzenie było bardzo podobne. Ja osobiście mam jak zarazie zachowaną cnotę, moje pytania z tym związane nie tyczyły się jakiś moich prywatnych problemów i przeżyć, po prostu chciałem bliżej na to spojrzeć.

Rozumiem już na czym, polega Narodzenie z Ducha, bardzo wiele rzeczy zaprzestałem które były związane z grzechem, typu nadmierne bluźnierstwo, chęć zemsty na kimś itp... pozostał u mnie jeszcze jeden dosyć wielki grzech jakim jest lenistwo z którym walczę. Jestem ogólnie bardzo szczęśliwy z tego powody ze zerwałem ze swoim problemem, ilekroć czytałem o tym problemie na forach w Internecie były różne porady, wiele osób się zwierzało ze ma z tym problem i nie może sobie poradzić i na pewno właśnie moje lenistwo było tez czynnikiem który powodował że nie mogłem się z tego wyzwolić. Dlatego ostatnio staram się więcej czasu poświęcać na naukę, i rozrywkę. Bardzo mi to pomaga, ale mam jeszcze problem z lękiem z którym walczę i jakoś sobie daję radę. Ale głównym moim problemem na obecnym etapie życia jest niezdecydowanie. Niezdecydowanie odnośne co do przyszłego zajęcia, dlatego że wszystko kojarzy mi się z chciwością, co by to nie było. Każdy prawie zawód czy to informatyk, lekarz, kucharz, mechanik, sportowiec, czy naukowiec, zawsze robi to aby z czegoś żyć. Dlatego ja nie wiem sam , nie umiem odróżnić chciwości od życia uczciwego, Np gdybym ja przez okres wakacji zajął się np. pracą kelnera, albo pomoc w serwisie samochodowym jest to też pewien rodzaj chciwości, bo chciałbym sobie w wolnym czasie dorobić.

Wiadomo że hazardzista który zdobył majątek i gra dalej aby mieć więcej, to jest to chciwość ewidentna ale czy w przypadku mechanika który pracuje w zwykłym serwisie i spisuje się bardzo dobrze aby później pracować w fabryce samochodów w np. Anglii żeby jego dorobek był większy to czy to tez jest chciwość? Wiem że to być może jest dziwne ze ja jestem przejętym takimi rzeczami, bo inni jakoś robią to co robią i się tym wcale nie przejmują, a ja jak zwykle mam problem w najprostszych rzeczach. Pomimo to bardzo proszę napisać mi o chciwości która jest grzechem i odniesieniu jej do życia codziennego.
Pozdrawiam,

Witaj drogi przyjacielu,
Pracować trzeba dla wielu przyczyn, dla utrzymania się i w razie potrzeby trzeba dysponować jakąś sumą oszczędności. W twojej sytuacji na potrzeby szkolne i inne konieczne wydatki, aby ulżyć rodzicom i móc im pomoc w razie potrzeby, Staranie się więc o dobry i dobrze płatny zawód to nic złego. Trzeba tylko wybierać taki zawód, który nie sprzeciwia się woli Bożej. Są bowiem zawody, którymi człowiek czyni krzywdę bliźniemu i łamie prawo Boże.

Ale nic w tym złego, aby pracować w serwisie samochodowym i starać się o pracą w Anglii. Pieniądze same w sobie nie są złe, ale złe jest czasem ludzkie nastawienie do pieniędzy i zła jest motywacja ich i to na co te pieniądze przeznaczają. Posiadanie pieniędzy jeszcze nie jest grzechem, ale to na co się te pieniądze przeznacza i na co się ich nie przeznacza to często jest grzechem.

Widzę, że masz bardzo wrażliwe sumienie, a to oznacza, że Bóg powołuje cię do uświęcenia, czyli do doskonałości, która wbrew pozorom naturalnym - jest możliwa. Uświęcenie to nic innego jak usprawiedliwienie, udoskonalenie i odłączenie od reszty. Czyli jeszcze inaczej mówiąc wybranie z tego świata. Dlatego Duch Święty ukazuje ci to czego inni nie dostrzegają.

Doskonałość nie polega na doskonałości każdego czynu, bo w ocenie ludzkiej żaden czyn nie może być doskonały, i człowiek nigdy nie będzie wiedział jakim czyn człowieka okaże się w ocenie Bożej, bo każdy czyn robi dla każdego inne pozory.

I tak ten sam najlepszy nawet czyn może przynieść jednemu ratunek a drugiemu zgubę.

Powiedzmy małe dziecko maluje obrazek. Dla matki tego dziecka ten obrazek to dzieło sztuki, ale dla kogoś obcego ten obrazek może być wręcz szkaradnym bazgrałem, bo zależy kto na obrazek patrzy. Ale Bóg patrzy na serce i na motywację serca. Tylko Bóg może ocenić czy na możliwości i motywację tego dziecka ten obrazek jest dziełem sztuki, czy szkaradnym bazgrałem.

I tak dziecko może namalować wspaniały obrazek, ale jeśli motywacja tego dziecka była - na przykład - samolubna i wysiłek dziecko włożyło myśląc o nagrodzie jaki za ten obrazek zdobędzie i o chwale jaki mu ten obrazek przyniesie to w oczach Boga, ten przez ludzi widziany obrazek jako dzieło sztuki, może okazać się szkaradnym bazgrałem. Ale jeśli dziecko miało motywację miłości dla - powiedzmy - przekazania tego obrazka na fundusz pomocy sierotom, to nawet jak ten obrazek nigdy nie wylosuje pierwszego miejsca i nikt go nie uzna za ładny i wartościowy to w oczach Bożych ten obrazek będzie doskonałym dziełem sztuki.

Co by człowiek nie robił to może mu przynieść ratunek lub też zgubę. Lucyfer diabeł buntownik umiłował samego siebie i zapragnął własnej chwały podobnej do chwały Bożej i to jest pułapką człowieka - co ty nazwałeś chciwością. Chciwość to pożądliwość własnej chwały, powodzenia, atrakcyjnego życia, uznania innych ludzi, używania przyjemności światowych, wszelkiej rozrywki, dogadzaniu namiętnościom zmysłowym i cielesnym. A do tego potrzebne są pieniądze, a więc pogoń za pieniędzmi, aby sobie to wszystko zapewnić. Chociaż są i tacy, którzy są chciwi na jedną rzecz, na przykład na osiągnięcie chwały w jednaj dziedzinie sportowej, lub na dogadzaniu namiętnościom seksualnym. Człowiek może rzucić wszystko dla jednej dziedziny życia i uczynić się niewolnikiem diabła w tej dziedzinie. Są tacy na przykład dusigrosze, że nazbiera dziesiątki tysięcy kosztem własnego pożywienia i zdrowia, będzie obdartym jak żebrak, ale za pazuchą lub gdzieś zakopane będzie miał wielkie sumy pieniędzy. Chciwość ma tysiące twarzy, ale wszystkie one mają jeden i ten sam korzeń, a jest nim samolubstwo.

Troska o siebie, o swoje uczucia, o to aby wszyscy go bardzo lubieli, aby miał wielu przyjaciół, jak również troska o tych, którzy mu w tym pomogą, czyli w uwielbieniu siebie, to wszystko jest przymiotem diabła.

Dlatego Pan Jezus powiedział: nie troszczcie się o siebie, nie martwcie się o jutro, zapraszajcie na posiłek tych, którzy niczym nie mogą się odwdzięczyć, miłujcie tych którzy was nienawidzą, kto umiłuje własne życie ten je straci, a kto znienawidzi własne życie tu na ziemi, ten je znajdzie w wieczności itd. Cała Ewangelia polega na wyeliminowaniu przymiotów diabelskich, tak, aby się uświęcić i narodzić z Ducha.

Z tego co piszesz, wygląda na to, że pragniesz wybrać zawód, który by przyniósł Chwałę Bogu a tobie zbawienie i to jest bardzo chwalebne pragnienie.

Rozważaj więc co z twoich zamiłowań najlepiej może służyć bliźniemu, a poprzez bliźniego chwale Bożej i proś Boga Ojca o radę i wsparcie, a On na pewno cię nie wprowadzi w błąd. Nie oceniaj zawodów na podstawie tego jak ludzie oceniają, ale oceniaj je na postawie mądrości Bożej, a bramą do mądrości Bożej obok bojaźni, jest miłość bliźniego, szczególnie miłość dla pokrzywdzonego i dla sieroty.

Są zawody, które przyczyniają się jeśli nie bezpośrednio to pośrednio do zniszczenia ziemi. A Słowo Boże ostrzega, że Bóg zniszczy tych, którzy zniszczyli ziemię (Apokalipsa 11:18).

A więc rozważaj jakie zawody przyczyniają się do niszczenia Bożego dzieła, do niszczenia autorytetu Boga na ziemi, jakie zawody przybliżają łaskę Bożą do człowieka a jakie go od łaski Bożej oddalają. Być na przykład kucharzem byłoby rzeczą bardzo światową i wręcz służącą diabłu w lokalu gdzie stołują się bogaci ludzie, którzy nie jedzą z głodu, ale z kaprysu, gdzie jedzenie się wyrzuca do śmieci. Ale być kucharzem w szkole, gdzie dla wielu dzieci jest to jedyny ciepły i wartościowy posiłek, to prawdziwa służba Bogu. Albo w szpitalu, czy w przytułku dla bezdomnych. Jeśli nie chcesz zaliczyć się do chciwców, to musisz się od nich odłączyć. Musisz zejść z pięknej alejki życia wysadzanej klombami kwiatów a podążyć ścieżkami, którymi chodzą ubodzy tego świata. I to nie znaczy, że nie możesz zostać lekarzem, pewnie że możesz służyć Bogu jako lekarz, bo to nie koniecznie od zawodu zależy, ale od tego jak tym zawodem zechcesz służyć i komu, sobie, czy Bogu, czyli bliźniemu. Pan Jezus powiedział: cokolwiek uczyniliście jednemu z tych pokrzywdzonych, mnie to uczyniliście.

Życzę głębokich, owocnych i błogosławionych rozważań,
- Szczęść Boże!



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

2007 - 2009