Wszyscy wierzymy w Chrystusa, ale kto z nas zna, rozumie i przestrzega Jego nauki, tak aby byc ZBAWIONYM?

N a r o d z e n i e     z     D u c h a     Ś w i ę t e g o

Strona Główna

Tematy Rozważań

Krolestwo Boźe
Św. Jan od Krzyźa
Dusza Człowieka
Duch Człowieka - "Serce"
Wiara
Misja Pana Jezusa
Czy możliwe było zbawienie przd Chrystusem?
Prawo Boże
Misja Pana Jezusa
Dlaczego Pan Jezus musiał się narodzić?
Dlaczego Pan Jezus musiał cierpieć i umrzeć?
Nowe przymierze obejmuje Nowy i Stary Testament
Pan Jezus Barankiem Bożym
Rola Kościoła
Narodzenie z Ducha
Utracony duch żywota
Instznkt zwierzęcy
Instznkt, Dusza i sumienie Człowieka
Pożądliwość
Proces dijrzewania ciała i duszy - życie według ciała
Depresja
Proces narodzenia z Ducha, życie według Ducha
Duch Święty - Napełnienie
Ascetyzm - Celibat
Życie ascetyczne
Sumienie
Miłość
Dobro, Zło i Sprawiedliwość
Cierpienie
Katolicyzm a Protentantyzm
Aniołowie - Piekło
Przysłowia I Rady
Pokora, modlitwa, walki duchowe
Wołanie Duszy do Boga Ps.119
Błogosławieństwo i przekleństwo
Opętanie egzorcyzm
Cuda
Uzdrowienia, głosiciele cudńw
Laska Mojżesza


Moje Rozwazania Biblijne



AUTORYTET MĘŻCZYZNY NAD KOBIETĄ

1.Koryntian 11:3
"Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg."

W Prawie Bożym mężczyzna jest autorytetem dla kobiety, a dla mężczyzny autorytetem jest Chrystus, a dla Chrystusa Bóg. Mężczyzna powinien zabiegać o poznanie i wypełnianie nauk Chrystusowych, aby poznać wolę Bożą i ją wykonywać. Kobieta powinna zabiegać o poznanie woli męża i ją wykonywać. Mąż powinien zawsze modlić się prosząc Boga o rady i w każdej decyzji powinien brać pod uwagę dobro wszystkich - tak samo żona. Tak jak mąż nie chciałby, aby Pan Bóg był dla niego surowy, tak sam nie powinien być surowym dla żony, ale powinien ją kochać tak jak pragnie być kochany przez Pana Boga. Powinien być dla niej tak wyrozumiały, jak pragnie być rozumiany i przebaczyć jej tak jak pragnie, aby jemu Pan Bóg przebaczył.

W świecie Ludzi wierzących autorytet nie powinien opierać się na strachu i władzy, ale na trosce i miłości. Mężczyzna powinien z miłością służyć Bogu i kobiecie, a kobieta z miłością mężczyźnie, co automatycznie oznaczy służbę Bogu. Jeśli te zasady są przestrzegane, wtedy mężczyzna i kobieta są partnerami miłości, gdzie autorytet mężczyzny wzmacnia więź związku zamiast go rujnować.

W świecie ludzi niewierzących jest podobnie. Autorytet mężczyzny jest rzeczą naturalną i aktualną z tą różnicą, że mężczyzna nie ma dla Boga respektu, co jednak nie zwalnia go z odpowiedzialności za kobiety które są pod jego autorytetem. Mężczyzna, który nie ma miłości dla Boga, on nie będzie miał wyrozumiałości i miłości bliźniego i swój autorytet traktować będzie jako władze i jego związki małżeńskie i społeczne z kobietami będą smutne, sprzeczne z wolą Bożą i prowadzić będą do cierpienia a nawet ruiny.

Z kolei to że on nie boi się Boga też nie uwalnia kobiety od jego autorytetu. Nawet jeśli taka kobieta jest bogobojna i pod autorytetem niewierzącego męża, to jeśli ona zachowa bojaźń Bożą i powściągliwość i uszanuje ten fakt, że nie ma nad mężczyzną, lub mężem prawa i władzy i zwracać się będzie do Boga ze swoimi sprawami, to Pan Bóg ja obroni w sytuacjach w których mąż ją zaniedba.

A jeśli Pan Bóg będzie zwlekał to nie dlatego, że nie troszczy się o jej dobro, ale dla innych powodów. Na przykład z powodu jej pychy, aby doprowadzić ją do pokory. Albo z powodu jej braku wiary, albo z powodu fałszu religijnego, który blokuje jej modlitwy i oddala ją od pojednania z Bogiem poprzez Jezusa Chrystusa. Powodów może być więcej, ale każdy będzie owocem braku jej pojednania z Bogiem, tak, aby Pan Bóg był prawdziwie jej Ojcem.

Jeśli ona nie jest bogobojna i będzie się stawiać do mężczyzny, lub do swego męża to on ja po prostu poniży, zwymyśla, a nawet pobije, albo wyrzuci z domu. Bo czego nie zrobi mocą autorytetu to zrobi mocą pięści. I niewierząca kobieta, która nie boi się Boga jest zdana na cierpienie bez Bożej pomocy.

Natomiast ta która ma wiarę i bojaźń Boża i pojednała się z Bogiem Ojcem - ją Pan Bóg obroni jeśli będzie mądra, a powinna być, bo mając Boga w sercu, mocą Ducha św., Pan Bóg ją oświeci. Jeśli uważa się za pobożną, ale nie otrzymuje pomocy od Boga to nie dlatego, że Bóg jej nie wysłuchuje, ale na pewno dlatego, że jej miłość, wiara i poddanie Bogu nie są należyte. święty Jakub pisze tak na ten temat:

Jakuba 4:2-4
"Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz."

Jeśli chodzi o wierzących, gdzie trudno jest o zrozumienie i utrzymanie się w łasce Bożej, to przyczyna leży w pojednaniu się z Bogiem Ojcem i na łamaniu przez człowieka Prawa Bożego i przykazań i dochodzi do wielkich problemów i przykrości z tym związanych - na podobieństwo tego co się dzieje u ludzi niewierzących.

Co do mężczyzny to sprawa jest poniekąd łatwiejsza do zrozumienia i zaakceptowania. Mężczyzna jest odpowiedzialny przed Panem Bogiem za to co On dał mu pod jego autorytet, czyli samego siebie, żonę i dzieci, często siostry, lub nawet ojca i matkę, którzy nie są już w stanie pełnić roli autorytetu a domu.

Mężczyźni rozumieją to tak, że od nich zależą wszystkie decyzje, ale na ogół nie wiedza na czym to polega i jak mają się z tego wywiązać, aby mieć poparcie Boga i współpracę swych podopiecznych. Najczęściej mężczyźni popełniając błędy i łamiąc przykazania Boże, tracą poparcie łaski Bożej i tym samym zyskują bunt żon, dzieci i rodziny. Mężczyznom trzeba wiedzieć, że jeśli oni pojednają się z Bogiem Ojcem, to Pan Bóg współdziała i wzmacnia ich swoją łaską, wpływa na postępowanie żony i dzieci, tak, aby jego autorytet był uznany i aby przykazania Boże był możliwe do wypełniania przez wszystkich członków rodziny. To nie znaczy, że nie będzie walk duchowych, czy pokus, czy grzechów, ale znaczy to, że jeśli mężczyzna troszczy się najpierw o pojednania z Bogiem Ojcem, wtedy opatrzność Boża sprzyja mu we wszystkim.

Mateusz 6:33
"Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko będzie wam dodane."

Natomiast kiedy kobiety widzą błędy mężów, bez bojaźni Boga próbują przejąć rolę autorytetu, zamiast sobie poprawić doprowadzają do pogorszenie sytuacji i ruiny. Czyli to co mężowie zaczęli burzyć, one do końca rujnują. bo wtedy często kończy się rękoczynem, buntem dzieci, rozwodem i różnego rodzaju nieszczęściami.

Efezjan 5:21:31
"Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem."

Problem wszelkich sporów, kłótni i wszelkiej niezgody jest brak miłości bliźniego jak siebie samego. A więc na ogół łamane jest przykazanie miłości Boga i miłości bliźniego. Każdy powie, że miłuje Boga, dlaczego więc nie zachowuje Jego przykazań? Dlaczego nie zależy mu na poznaniu woli Bożej, tak aby ją zachowywać i według niej żyć?

Do takich ludzi powiedział Pan Jezus:

Łukasz 6:46-49
"Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki."

Ale jak ktoś prawdziwie miłuje Boga to samo z siebie będzie miłował każdego bliźniego, a w szczególność własną żonę, jak siebie samego. Niemal każdy kogo by zapytać czy miłuje bliźniego - powie, że tak, bo mu dobrze życzy - ale to jeszcze nie wystarczy. Miłość bliźniego polega na tym NOWYM przykazaniu z nauk Chrystusa:

Mateusz 7:12
"A więc wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem na tym polega prawo i prorocy."

My niemal wszyscy twierdzimy, że miłujemy bliźnich, ale tak na prawdę to wcale nie czynimy im tak jak od nich tego oczekujemy. Bo oczekujemy od innych wyrozumiałości, cierpliwości, przebaczenia drobnych i większych błędów i wręcz zapomnienia o nich, oczekujemy bezinteresownych przysług, czystej intencji i dobroci. Pragniemy, aby każdy wczuwał się w nasza sytuację, ale my nie wczuwamy się w sytuacje innych ludzi. Nie przebaczymy tak jak byśmy chcieli aby nam przebaczano i nie zapominamy, ale przy najbliższej okazji wygarniamy przeszłość i zadane nam niesprawiedliwie przykrości, ale tego, że w tym prawdopodobnie było połowę naszej winy, to już całkiem nie bierzemy pod uwagę. Pytamy: "a co ty byś zrobił na moim miejscu?", ale nie zastanawiamy się co my byśmy zrobili na ich miejscu.

Mężowie uważają, że jest ich racja, nawet jak jej nie maja. Oczekują bezwarunkowej współpracy żon. A żony zamiast iść do Boga ze swoimi żalami, wylewają je w formie wyrzutów i pretensji do swoich mężów, którym - z góry wiedzą, że brak wyrozumiałości. Kobiety nie rozumieją, że powinny zwrócić się do Pana Boga, Który jest zwierzchnikiem nad nimi obojga i tylko On może skutecznie zainterweniować.

Jeśli w pracy kierownik jest niesprawiedliwy, to nikt nie wygra kłócąc się z nim bezpośrednio, bo tym sobie tylko pogorszy, ale idzie do dyrektora i dyrektor szybko skarci, lub skoryguje kierownika, jeśli uzna, że skarga jest podstawna. Na tej zasadzie działają stopnie autorytetu, że tylko zwierzchnik może skutecznie wpłynąć na zmianę decyzji swego poddanego pracownika, lub na wszelkiego rodzaju nieporozumienia miedzy podwładnymi.

Mężczyzna jest zwierzchnikiem nad kobietą tak jak kierownik nad pracownikiem i on ma wolność podejmowania decyzji i zawsze może tego prawa nadużywać. I nikt z jego podwładnych na to nie będzie miał wpływu, ale tylko jego zwierzchnik, którym w wypadku, tak kierownika jak i męża jest Pan Bóg. Jeśli kobieta ma na prawdę problemy z mężem, który nie wywiązuje się z jego obowiązków, to też jej jeszcze nie zwalnia od wypełniania jej obowiązków dyktowanych sumieniem. Bo z nakazu samej natury mężczyzna ma swoje obowiązki, a kobieta swoje. Jeśli ona powie: "skoro on sobie bimba to po co ja mam się wysilać" i porzuci swoje obowiązki, a idzie do Pana Boga na skargę, to On jej w niczym nie pomoże. Najpierw ona musi się przed Panem Bogiem wykazać obowiązkowością i pokorną uległością wobec swoich naturalnych obowiązków, dyktowanych głosem sumienia, - aby Pan Bóg zainterweniował w sprawie jej męża.

Żony za sprawą własnej interwencji oczekują od mężów zmiany decyzji lub postępowania i nie pojmują dlaczego zostają odrzucane, otrzymują odmowę i sytuacja zamiast się poprawiać, się pogarsza.

A kiedy sytuacja się pogarsza, wtedy rodzi się bunt kobiety, zaczyna ona podejmować własne decyzje, których mężowie nie akceptują i powstaje rozłam, który z czasem się pogłębia i narasta niezgoda, brak zaufania, podejrzenia, oskarżenia itp. Mężowie nie szukają woli Bożej i pomocy u Niego, a kobiety tez same próbują sobie pomóc i tym pogarszają swoją sytuację.

Jeżeli mężczyzna ma problem z żoną, to nie powinien go rozwiązywać metodami przemocy, czy to mentalnej, czy fizycznej, ale powinien traktować żonę z dozą miłości i wyrozumiałości i traktować zdanie żony z szacunkiem, jeśli się z nią nie zgadza powinien autorytatywnie negocjować z nią, bo ona w końcu jest jego partnerką a nie niewolnicą. Z miłością więc przekonać ją powinien o swojej racji. Przy tym modląc się o interwencję opatrzności Bożej w danej sytuacji i raczej dobrocią, przyjazną perswazja, rozsądną argumentacją, a nie nerwami lub przemocą starać się przekonać żonę. Co odnosi się tak samo do postępowania ojca z dziećmi. Mężowie często robią co chcą bez brania żony zdania pod uwagę i tym prowokują je do buntu. I tak koło się zamyka, jedno drugiemu zamiast ułatwiać życie, raczej je utrudnia, lub nawet zatruwa.

Żony natomiast tak z reszta jak i mężowie, powinny brać dobro ogólne pod uwagę, rozważać konsekwencje, a nie własne zdanie i własną ambicję w polocie chwili. Nigdy nie powinny reagować z nerwowymi wymówkami, bo to jest atak na autorytet męża i nigdy nie przyniesie sukcesu.

Jeśli mężczyzna popełnia błąd i kobieta chce zaingerować, to powinna czynić to z uległą cierpliwością i tonem godnym autorytetu, wtedy wiele więcej osiągnie. Tak jak pracownik nie wygra krzycząc do swojego szefa tak żona nie wygra krzycząc i wyzywając swego męża. nawet jak nie krzyczy, ale się domaga to na to samo wychodzi. Bo wtedy nawet jak ma racje, racja jej nie będzie przyznana, z powodu jej tonu i sposobu bycia.

Jeśli żona próbowała wszystkich sposobów z dobrego źródła i nie może męża przekonać to pozostaje jej tylko modlitwa. A Pan Bóg wszechmogący widząc jej poddanie zaingeruje w jej sprawie.

Ale musi zawsze brać pod uwagę, że być może to ona jest w błędzie tylko tego nie dostrzega, - wtedy Pan Bóg jej nigdy racji nie przyzna, bo być może Bóg wie, że to o co ona walczy, albo nawet pokornie prosi, może mieć złe skutki o których ona nie zdaje sobie sprawy. Powinna więc modlić się z ufnością, że jeśli tylko jej modlitwa ma uzasadnienie, Pan Bóg ją wysłucha i wpłynie na serce męża według jej prośby.

Tak już jest w Prawie Bożym, że do sukcesu w każdej sytuacji prowadzi: w pierwszym rzędzie miłość Boga, potem miłość bliźniego, która polega na cierpliwości, wyrozumiałości, prośbie i modlitwie. Tymi sposobami więcej się osiągnie, niż wymuszaniem, kłótnią, wymówkami, pretensjami, nerwami, płaczem, uporczywymi perswazjami, lub manipulując podstępem, itp.

Kobieta w Kościele

1.Koryntian 14:34-35
"Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu."

Tytusa 2:3-5
"Podobnie starsze kobiety winny być w zewnętrznym ułożeniu jak najskromniejsze, winny unikać plotek i oszczerstw, nie upijać się winem, a uczyć innych dobrego. Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów, dzieci, jak mają być rozumne, czyste, gospodarne, dobre, poddane swym mężom - aby nie bluźniono słowu Bożemu."

1.Koryntian 11:5
"Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę"

1.Tymoteusza 2:11-13
"Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa."."

Co do kościoła to kobiety nie maja mniej do powiedzenia jeśli tylko potrafia to robić w formie do przyjęcia. Apostoł Paweł w prawdzie pisze, ze kobiecie nie pozwala nauczać, mówiąc: "kobiecie (ja) nie pozwalam nauczyć", ale to jest tylko według niego i nie jest to przykazaniem Bożym.

A to miało w tym liście swój powód, bo niestety, ale im głupsze kobiety tym bardziej przemądrzałe i gadatliwsze i z ich powodu zawsze powstawały: niezgoda, nieład, kłótnie, plotki, podejrzenia, fałszywe oskarżenia itp. I dlatego zawsze z tych powodów wprowadzano restrykcje, które są dobrze rozumiane przez kobiety mądre i im te restrykcje nawet nie powinny przeszkadzać, Bo mądre kobiety wiedzą co, kiedy i jak mówić, aby być wysłuchanymi i respektowanymi nie łamiąc restrykcji wyznaczonych przez autorytet męski i nie łamiąc przy tym Prawa Bożego.

W przeciwieństwie do mężczyzn, którym brak mądrości, bo mężczyzna głupiec na ogół milczy, ale kobieta odwrotnie. Mężczyźni na ogół popełniają więcej błędów czynem, natomiast kobiety mową.

Kobieta ma niższy autorytet od mężczyzny, ale jak posiada wiarę, pokorę, miłość i mądrość Bożą to w razie potrzeby lub konieczności sytuacji, Pan Bóg ją wywyższy ponad mężczyznę bez łamanie prawa autorytetu. I to się odnosi tak do czasów dzisiejszych jak to miało miejsce w Starym Testamencie.

W Starym Testamencie były kobiety sędziami i królowymi, sądząc i rządząc całymi społeczeństwami. Mądrą kobietę wywyższa Pan Bóg i ona sama nie musi walczyć o pozycję, albo szacunek, ale to co wychodzi z jej ust z natchnienia Bożego przynosi jej owoc i nadaje jej autorytet - nawet nad mężczyznami. I w takim wypadku ona im tego autorytetu nie odbiera, ale mężczyźni za sprawą Bożą sami jej tego autorytetu udzielają.

Bo tak na przykład jak jakaś pracownica wywiązuje się w pracy ze swoich obowiązków tak dobrze, że jej szef jest z niej bardziej zadowolony niż z mężczyzn pracujących dla niego, to ten szef daje jej pozycję nad tamtymi mężczyznami. Tak jest z Panem Bogiem - On jest Szefem. A kobieta musi sobie u Szefa zasłużyć, i muszę tu podkreśli, że u Szefa a nie u ludzi - aby ja wywyższył. Wtedy nie musi ona już się starać o uznanie mężczyzn, ale oni - za sprawa Bożą - sami spontanicznie widzą w niej autorytet będą traktować ją z należnym jej szacunkiem i godnością.

Na tej zasadzie wywyższał Pan Bóg kobiety w Starym Testamencie i sadzał je na pozycjach królewskich, sędziowskich, albo pozycjach prorokiń.

Oczywiście były też w Starym Testamencie kobiety z władzą nad mężczyznami lub swoimi mężami, którą one same sobie zdobyły drogą manipulacji i podstępu, takie kobiety jak Izebel, żona Achaba albo Herodiada, żona Filipa, a nałożnica Heroda. Ale w naszym artykule nie jest mowa o tego rodzaju kobietach.

Natomiast najświetniejszym przykładem kobiety z naszego artykułu w Starym Testamencie jest Rut i poświęcona jest jej cała księga Ks. Rut, - zachęcam przeczytać. Pragnę również zachęcić każdego czytelnika do własnych studiów Pisma św. Będzie to dobra sposobność na ciekawą lekturę i studia biblijne - odszukiwanie kobiet sędzin i prorokiń w Starym Testamencie. Dodam tu, ze pozycja prorokini jest ponad pozycję sędziny, bo sędzia sądzi w prawdzie według mądrości Bożej, ale według własnej woli, a prorokini prorokuje wolę i myśli samego Boga.

Co do nakrycia głowy, czytamy:

1.Koryntian 11:1-16
"Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg. Każdy mężczyzna, modląc się lub prorokując z nakrytą głową, hańbi swoją głowę. Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę! Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów. Zresztą u Pana ani mężczyzna nie jest bez kobiety, ani kobieta nie jest bez mężczyzny. Jak bowiem kobieta powstała z mężczyzny, tak mężczyzna rodzi się przez kobietę. Wszystko zaś pochodzi od Boga. Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie. Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego zdania; ani my, ani Kościoły Boże."

Czytając cały ten fragment widzimy, że mowa tu jest o tradycji. Nakrywanie głowy było tradycja w Izraelu. A tradycja ta związana jest z tym, że kobieta odsłaniając swoje włosy ukazuje pełnie swojej urody i tym sprawia radość swemu mężowi, bo uroda żony jest "chwałą" i dumą jej męża. A wiec jak sąsiedzi patrzą na jej urodę, podziwiają, a nawet popadają w zazdrość, mężowi daje to powód do dumy. Tak było wtedy i tak jest do dnia dzisiejszego. Mężowie lubią jak uroda ich żon jest podziwiana przez innych.

Jednak dla wielu mężów tak w czasach starodawnych jak i dzisiaj takie chwalenie się urodą żony było i jest do pewnego stopnia niebezpieczne, grozi utratą żony. Z powodu zazdrości więc, mężowie w dawnych czasach woleli urody swoich żon nie pokazywać publicznie. Dlatego wprowadzono tradycje z woli mężów, aby żony nakrywały swoje głowy w miejscach publicznych, gdzie inni panowie na nie patrzeli, biorąc pod uwagę, że wielu patrzy okiem pożądliwym. Nawiasem mówiąc, żydówki ortodoksyjnego wyznania w Izraelu do dnia dzisiejszego obowiązuje ta tradycja przykrywania głowy.

Jeśli więc nie było wskazane według tradycji nie prezentować kobietom pełni swojej urody w miejscach publicznych to tym bardziej na zebraniach kościoła. Bo trzeba tu jeszcze dodać, że ci ludzie, a wielu z nich było żydami - oni pamiętają jakie były reguły w świątyni, że kobiety nie były nawet dopuszczane do zgromadzeń modlitewnych z mężczyznami, ale zbierały się osobno na modlitwy, a mężczyźni osobno, dlatego teraz jak kobietom pozwolono na równi z mężczyznami brać udział w zgromadzeniach modlitewnych, to dla mężczyzn było rzeczą trudną do przyjęcia, tym bardziej jak nie zachowywały pokornej skromności. I dochodziło do podzielonych opinii wśród mężczyzn, dlatego apostoł Paweł musiał zaingerować i zabronić kobietom zbyt swawolnego zachowania i prezentowania się bez powściągliwości. Dla jednych mężczyzn kobieta z odkrytą głową była zgorszeniem z powodu łamani tradycji, a dla innych odkrycie głowy przyczyniało się pożądliwego do kuszenia.

Apostoł Paweł tłumaczy, że do modlitwy trzeba się przygotować, a podczas modlitwy należy zachować czystość i panować nad swoimi instynktami, bo to zanieczyszcza ducha. Tak jak pisze na innym miejscu:

1. Koryntian 7:5
"Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan."

Dlatego pisząc do Koryntian powiedział: "ze względu na anioły"

Tu zacznie się temat troską komplikować, ale po wyjaśnieniu kilku aspektów związanych z aniołami jasnymi staną się słowa św. Pawła apostola.

Otóż, człowiek stworzony jest na razie mniejszym o aniołów, a w królestwie Bożym człowiek będzie ponad aniołami, ale na to musi sobie tu na ziemi za życia doczesnego - zasłużyć.

Ludzie nie wiedza wszystkiego i nie zdają sobie sprawy, że aniołowie biorą udział we wszystkim w czym ludzie biorą udział. Jedni aniołowie służą ludziom, a inni ludzi kuszą. Natomiast ludzie dają aniołom świadectwo o tym czego oni nie rozumieją i nie posiadają, a tym jest wiara. Aniołowie posiadają wiele przymiotów, których ludzie nie posiadają, ale z kolei ludzie posiadają wiarę, której aniołowie do końca nie rozumieją i dla nich wiara człowieka to rodzaj cudu doczesnego, tak jak dla człowieka cud nadprzyrodzony.

1.Koryntian 6:3
"Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe?"

1.Piotra 1:12-13
"Im też (prorokom) zostało objawione, że nie im samym, ale raczej wam miały służyć sprawy obwieszczone wam przez tych, którzy wam głosili Ewangelię mocą zesłanego z nieba Ducha świętego. Wejrzeć w te sprawy pragną aniołowie. Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, /bądźcie/ trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa."

Aniołowie nie rozumieją co to jest wiara, nadzieja i miłość poprzez wiarę - jak to jest, że ludzie miłują Boga, a nigdy go nie widzieli. Oni rozumieją miłość z wiedzy, ale nie rozumieją miłości z wiary. I to jako zasługa wiary uczyni nas w królestwie Bożym wyższymi rangą ponad anioły.

Wracając do kobiet i nakrywania głów. I nie tylko, bo na innym miejscu apostoł Paweł pisze tak:

1. do Tymoteusza 2:8-12
"Chciałbym więc, żeby mężczyźni modlili się na każdym miejscu, żeby mieli przy tym wzniesione ku Bogu czyste ręce, żeby byli wolni od gniewu i swarów. Chciałbym również, żeby kobiety ubierały się skromnie, by w trosce o piękno swego ciała zachowały poczucie godności i umiaru; niech nie gonią za zbyt wyszukanymi fryzurami, za klejnotami ze złota i pereł i za bardzo kosztownymi sukniami. Niech się raczej starają o dobre uczynki, jak przystało na niewiasty, które chcą uchodzić za pobożne. Kobiety [niech nie nauczają, lecz same] niech się uczą bez rozgłosu, zawsze gotowe do uległości. Nie pozwalam kobiecie ani nauczać, ani mieć władzy nad mężem; chcę, żeby raczej trwała w cichości."

Aniołowie są wszędzie, ci dobrzy, którzy szukają w pośród ludzi tych, którzy starają się o pojednanie z Bogiem, aby im nieść pomoc. I ci źli aniołowie, którzy szukają okazji do kuszenia, szczególnie podczas gdy mężczyzna próbuje się modlić. I tak jak wzmagania toczą się pośród ludzi, tak w świecie nadprzyrodzonym, nas otaczającym, toczą się, podczas naszej obecności, ale zupełnej nieświadomości, - wzmagania i walki między aniołami.

Aniołowie wiedzą kto kim jest od wewnątrz, kto przychodzi z jakim bagażem doświadczeń do kościoła na modlitwę, kto ma obciążone sumienie, kto pragnie szukać pokornej modlitwy, a kto szuka okazji do wzbudzenia podziwu u Boga, a kto szuka podziwu i uznania u ludzi. W każdym sercu coś jest i każdy jest obiektem walk i wzmagać między aniołami, którzy dobrzy aniołowie bronią ku wybawieniu i pojednaniu z Bogiem, a innych kuszą źli aniołowie ku grzechowi i dla zgorszenia innych. A ludzie biorą w tym wszystkim udział mało zdając sobie z czegokolwiek sprawę, a nawet zupełnie z niczego nie zdając sobie sprawy.

Dlatego między innymi ze względu na aniołów, kobiety powinny być skromne. ciche, poddane, aby nie kusiły mężczyzn do gniewu, nie gorszyły dobrych aniołów i nie dawały złym aniołom siebie za narzędzie pokusy. I to obowiązywało i obowiązuje kobiety zawsze i wszędzie, ale w szczególności w kościele podczas gdy mężczyźni się modlą. Aniołowie, ci dobrzy są gorszeni patrząc na to jak kobiety - świadomie czy też nie świadomie - kuszą mężczyzn podczas gdy jest czas na modlitwę, na wielbienie Boga i na pogłębianie miłości i mądrości Bożej, poznania prawa Bożego, poprzez wiarę, nadzieję i miłość.

Przed Drugim Soborem Watykańskim, kiedy jeszcze Msze św. odprawiane były po łacinie, tradycja w kościołach była taka, że mężczyźni zajmowali miejsca po lewej stronie kościoła, a kobiety po prawej stronie. Małżeństwa rozłączały się przed wejściem do kościoła, a po Mszy św. spotykały się przed kościołem, aby wrócić razem do domu. Dzieci natomiast zajmowały pierwsze ławki po obu stronach i zawsze, albo zakonnice, albo ktoś dorosły był wyznaczony, by dopilnować prawidłowe zachowanie dzieci.

Nauczanie powierzył Bóg mężczyznom ze względu na ich odpowiedzialność autorytatywną, a jeśli wybierze Bóg kobietę, aby się nią posłużyć, to da jej mądrość rozumienia tego wszystkiego, pokorę w zachowywaniu się skromnie i zadanie do wypełnienia, tak, aby nie naruszać wyznaczonych i wyżej opisanych przez apostoła zasad.

Wrócę jeszcze do tego fragmentu o konieczności nakrywania lub golenie głowy.

1.Koryntian 11:3-6
" Każdy mężczyzna, modląc się lub prorokując z nakrytą głową, hańbi swoją głowę. Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę!."

W tych trzech zdaniach chodzi o to, żeby kobieta modląc się albo prorokując zakryła na ten czas swoją urodę i nakryła głowę, albo aby obcięła swoje włosy krótko. W tamtych czasach mężczyźni i mężowie nie lubili kobiet i żon w krótkich włosach, bo było to po prostu nie kobiece, czyli hańbiące. Szczególnie, ponieważ strzyżono włosy z powodów różnych chorób, czy wszy, czy trądu, więc krótkie włosy u kobiety byly powodem do wstydu i pozbawiały jej urody i kobiecości. A więc nakrywanie głowy w tamtych czasach ujmowało kobiecie urody, a także nadawało jej wygląd skromności i godności.

Chodzi o to, aby mężczyźni z respektem słuchali jej modlitwy i prorokowania i aby ich myśli nie błądziły kuszone prowokującym wyglądem kobiety. Tym bardziej, że Pan Jezus wyraźnie ostrzegał, przed pożądliwym patrzeniem na kobiety, mówiąc, że jest to grzech równy grzechowi cudzołóstwa. Czegoś takiego wcześniej nie słyszano, a więc Apostoł nawiązywał do tego przy każdej możliwości i zachęcał kobiety, by nie dawały mężczyznom powodów lub okazji do grzechu.

W czasach dzisiejszych ma się podobnie, chociaż włosy kobiety już nie świadczą o jej urodzie i nie są powodem kuszenia mężczyzn tak jak kiedyś i nie są taką chwałą jaką były niegdyś. W dzisiejszych czasach większą od włosów rolą pełni ubiór kobiety, jej makijaż na twarzy i sposób bycia.

Apostoł mówi o tradycji nakrywania głów kobiet, co już nie odnosi się do nakrywania głowy w naszych czasach, bo ta tradycja już przeminęła, natomiast temat jest jak najbardziej aktualny. Aktualna jest i zawsze będzie konieczność, aby kobiety prezentowały się skromnie i godnie. Gdyby apostoł Paweł pisał ten sam list w dzisiejszych czasach to na pewno nie mówiłby o nakrywaniu głowy, ale o nakrywaniu ciała, aby kobiety nie ubierały się prowokująco, czyli w dekoldach, obcisłych "seksy" spodniach i nagich ramionach, plecach i różnego rodzaju mini, stylu bikini sukieneczek, ledwo co przykrywające bieliznę, przeźroczystych bluzeczek itp.

Co do nakrywania głowy w czasach dzisiejszych, to kobiety które to robią, aby dosłownie spełnić zalecenie z tego wersetu traktują go jako przykazanie Boże. One tym dosłownym traktowaniu tego zalecenia uduchawiają to co cielesne i co za tym idzie, ucieleśniają to co duchowe nie posiadając rozeznania duchowego ani zrozumienia intencji apostoła Pawła. Tymczasem ludzie patrzą na nie jak na dewotki religijne i nawet gdyby chciały prorokować nikt nie wziąłby ich na poważnie.

Ale jeśli kobieta bardzo przyzwoicie i skromnie ubrana, wzbudzająca szacunek swoim ubiorem i postawą, wstanie, z godnością i pokorą wypowie modlitwę lub nawet proroctwo, to dla jej prezentacji zaakceptowane będą jej słowa, tak u Pana Boga jak i u ludzi. A jeśli jej proroctwo miałoby być napomnieniem, to tym bardziej ci co nie zechcieliby jej uznać będą szukać w czym mogliby ją potępić, aby przy tym odrzucić to co prorokowała. Tak wiec, aby wypełnić zadanie do którego Pan Bóg ją powołał, kobieta musi być bez zarzutu nie tylko w oczach Boga, ale i w oczach ludzi. W czasach apostolskich kobiety nie nosiły seksy mini, ani obcisłych dżinsów, czy też dekoltów, ale w to miejsce zdejmowały okrycie z głów i stawały się "wolne" od prawa od którego niby uwolnił ich Chrystus i Ewangelia - w ich interpretacji i rozumowaniu. Kobiety zawsze w mniejszym lub większym stopniu sprzeciwiały się nakazom tradycji, którą mężczyźni wprowadzali, lub ustanawiali.



"A ZA WSZYSTKICH UMARL CHRYSTUS PO TO, ABY CI, CO ŻYJA, JUŻ NIE ŻYLI DLA SIEBIE, LECZ DLA TEGO, KTÓRY ZA NICH UMARŁ I ZMARTWYCHWSTAŁ..., JEŻELI WIĘC KTOŚ POZOSTAJE W CHRYSTUSIE, JEST NOWYM STWORZENIEM. TO CO DAWNE PRZEMINEŁO, A OTO WSZYSTKO STAŁO SIĘ NOWE. WSZYSTKO ZAŚ TO POCHODZI OD BOGA, KTÓRY POJEDMNAŁ NAS Z SOBĄ PRZEZ CHRYSTUSA I ZLECIŁ NAM POSŁUGĘ JEDNANIA. ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ
W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20

VIII,2005